Białe Podlaskie

DSCF1908

Browar – Słodowy Dwór
Styl – Witbier
Ekstrakt –12,5º
Alkohol – 5%
IBU – 14

Niedawno dowiedziałem się, że na Podlasiu wystartował nowy browar rzemieślniczy o nazwie Słodowy Dwór. Znajduje się on w miejscowości Harasimowicze, niedaleko Dąbrowy Białostockiej. O tym, że buduje się tam jakiś mały browar słyszałem już około rok temu od znajomego, który pochodzi z tamtych stron, a teraz w końcu mogłem spróbować piwa, na które czekałem tyle czasu. Na półce w sklepie stały piwa ze Słodowego Dworu w trzech różnych stylach. Na początek wybrałem Białe Podlaskie, będące witbierem. Nazwa piwa jest moim zdaniem genialna! Bardzo pomysłowa i świetnie brzmiąca, pasująca zarówno do stylu, jak i do regionu. (Swoją drogą sam region jest dość „biały” przez takie miejscowości, jak Biała Podlaska, Bielsk Podlaski, Białowieża, czy chociażby Białystok). Kolejną rzeczą, która mnie zachwyciła jest etykieta. Co tu dużo mówić, po prostu piękna. Również pozostałe etykiety na piwach z tego browaru robią świetne wrażenie. Zdecydowanie jedne z najładniejszych wśród polskich browarów rzemieślniczych. Dodać można też, że na etykiecie znajduje się skład piwa z wyszczególnionymi wszystkimi ingrediencjami oraz parametry łącznie z wysokością IBU, za co plus się należy.

Białe Podlaskie ma ładną, żółtą barwę z lekkim zmętnieniem, co do stylu pasuje jak najbardziej. Piana jest niska i szybko znika, być może to efekt dość słabego nasycenia, ale bardzo mi to nie przeszkadza, bo lepiej jest się skupić na aromacie, w którym dominuje skórka pomarańczy. Jest też lekka nuta kolendrowa, ale pomarańcza jednak gra główne skrzypce. W smaku jest podobnie, bardzo pomarańczowe, z wyraźnym posmakiem gorzkiej skórki Curacao. Kolendra jest również wyczuwalna, ale schodzi na drugi plan. Na trzecim planie zaś wyczuwalna jest lekka nuta chmielowa, co fajnie dopełnia całość odczuć smakowych (do chmielenia użyta została czeska odmiana Saaz). Goryczka jest niska, ledwo zaznaczona, ale w tym stylu nie jest to wadą, przecież to wit, więc powinno tak być. Także muszę przyznać, że jest to piwo bardzo udane, które pije się niezwykle przyjemnie. Może wysycenie mogłoby być ciut większe, aby nadać piwu jeszcze więcej rześkości i orzeźwiającej mocy (i trochę piany, której wszyscy tak pożądają), ale jest naprawdę super, szczególnie, że to nowy browar i jedna z pierwszych warek w jego historii, a wiadomo, jak bywa czasami z takimi „rozruchowymi” piwami. Pozytywne zaskoczenie! Wschód Polski też daje radę.

Polecam każdemu, szczególnie miłośnikom piw mocno pomarańczowych.

Ocena ogólna – 6/6


Król Lata

DSCF1467

Browar – Pinta
Styl – Hoppy Oatmeal Witbier
Ekstrakt –11,5º
Alkohol – 4%
IBU – 38

Król Lata to drugie piwo z Pinty uwarzone w kooperacji z francuskim browarem Brasserie du Pays Flamand. Pierwsza była Księżniczka Wiosny, uwarzona we Francji, następnie przyszła kolej na Króla Lata, który powstał w Browarze na Jurze w Zawierciu. Nazwa stylu od razu zachęca do spróbowania. Można wywnioskować, że jest to mocno chmielony witbier z dodatkiem płatków owsianych, które powinny nadać piwu gładkości i lekkości. Zachęcająca jest również etykieta, moim zdaniem jedna z najładniejszych, jakie stworzył Browar Pinta. Jasna, promienista, do tego bardzo estetyczna. Wszystko, co znajduje się na etykiecie robi dobre wrażenie. A jak jest z samym piwem?

Z wyglądu prezentuje się ładnie, ma jasną, żółtopomarańczową barwę i jest mętne. Niektórym może jednak przeszkadzać płaska i szybko znikająca piana, która jest taka zapewne ze względu na niskie wysycenie piwa. Dla mnie jednak ważniejszy jest aromat i smak. A w tej kwestii jest naprawdę bardzo dobrze. Wyczuć można intensywne, orzeźwiające cytrusy i kolendrę. Wszystko idealnie ze sobą współgra. W smaku piwo jest naprawdę mocno cytrusowe z wyczuwalną nutą chmielową (pochodzącą od chmielu Citra) i średnio-niską goryczką. W dodatku, mimo niskiego ekstraktu sprawia wrażenie bardzo pełnego, nie jest w ogóle wodniste, a smak jest bardzo wyraźny. Myślę, że to może być po części zasługa płatków owsianych. Piwo jest niesamowicie pijalne i szybko znika ze szklanki, łyk za łykiem…

Król Lata to naprawdę solidna dawka cytrusowych smaków i aromatów. Nie zawiedzie ani miłośników amerykańskiego chmielu, ani zwolenników witbierów, którzy uwielbiają kolendrę i skórkę pomarańczową. Idealne połączenie, moim zdaniem lepsze, niż Viva la wita. Świetne piwo na lato i upały, ale sprawdzi się o każdej porze roku. Nigdy nie mam go dość i piłem je już kilka razy, bo za każdym razem, kiedy widzę je na półce sklepowej, kusi strasznie. Zdecydowanie  jest to jedno z najlepszych piw, jakie piłem w 2015 roku.

Ocena ogólna – 6/6


Chmielak z Browaru Jagiełło

DSCF8827

Browar – Jagiełło
Styl – Pilsner
Ekstrakt – Nie podano
Alkohol – 4,6%
IBU – 45

Recenzja nieco spóźniona, ale w końcu się pojawia, bo zbyt długo z nią zwlekałem, głównie z braku czasu na blogowanie. A chodzi o najnowsze piwo z Browaru Jagiełło, Chmielak, o którym wspominałem w relacji z wizyty w browarze. Wtedy było jeszcze na etapie leżakowania, a w sierpniu trafiło do sklepów oraz na krasnostawskie Chmielaki.

Chmielak to mocno chmielony lager, czyli praktycznie pilsner (choć na etykiecie ta nazwa się nie pojawia). Do chmielenia zostały użyte chmiele z Lubelszczyzny. Marynka na goryczkę i Sybilla na aromat. Deklarowany poziom goryczki to 45 IBU, czyli górna granica dla pilsa. To od razu zachęciło mnie do spróbowania. I jak powiedział sam piwowar, jest to dość rewolucyjne piwo dla Jagiełły, bo pierwsze tak mocno chmielone. A zatem przejdźmy do próbowania!

Wygląd piwa jest po prostu klasyczny. Bardzo jasne, idealnie klarowne z niezwykle trwałą, drobnopęcherzykową pianą, która pozostaje w szklance do samego końca i tworzy wzorzyste „firanki” na ściankach naczynia. Chmielak już na wstępie, samym wyglądem zawstydza koncernowe lagery, które pianę mają tak znikomą, że już pół minuty po nalaniu piwa możemy o niej zapomnieć. Aromat Chmielaka jest typowo „pilsowy”, czyli taki słodowo-zbożowy z nutą chmielową. Przyjemny, bez żadnych wad, takich jak siarka czy diacetyl. Dobrze pasujący do stylu. Co prawda, gdyby to piwo było jeszcze dochmielone na zimno, to mogłoby zniewalać aromatem, ale i tak jest ok. W smaku jest bardzo wytrawne, a goryczka… no no, trzeba powiedzieć, że solidna i konkretna, a przy tym przyjemna i niezalegająca. Może nawet 50 IBU zostało tu osiągnięte. Naprawdę, bardzo gorzkie piwo, przypomina mi bardzo Pilsnera Urquella, którego piłem wiele lat temu i czułem w nim niesamowicie dużą goryczkę. Dziś Pilsner jest dla mnie co najwyżej średnio, a czasem i słabo goryczkowy, ale pijąc Chmielaka przypomniałem sobie właśnie wrażenia sprzed lat. Jest moc. Do tego też wyczuwalny jest smak chmielu, podobnie, jak w piwach czeskich. Piwo jest przy tym bardzo lekkie, co w połączeniu z wytrawnością i tą mocną goryczką, czyni je według mnie świetnym napojem na letnie upały. (Wprawdzie teraz upałów już nie ma, ale też przyjemnie jest się napić Chmielaka.) A więc nie tylko wyglądem, ale też smakiem i aromatem, to piwo deklasuje wyroby koncernowe podpisane jako „pils” czy „mocno chmielone”.

Podsumowując, stwierdzam, że Chmielak to świetne piwo, bardzo porządnie wykonane i bardzo smaczne. Lekki minus za aromat, który mógłby być bardziej chmielowy (proponuję chmielenie na zimno przy następnej warce!), ale ogólnie wychodzi wielki plus. Tym, którzy nie wierzą, polecam spróbować, jeszcze jest w niektórych sklepach. Moim zdaniem, jest to obecnie najlepszy polski „pils za 3 złote”.

Ocena ogólna – 6/6


Profanum – Perun & Behemoth

DSCF4852

Browar – Perun (uwarzone w browarze Wąsosz)
Styl – Black IPA
Ekstrakt – 13º Blg
Alkohol – 5,6%

Ostatnio stały się modne piwa warzone dla zespołów muzycznych. Zrobiło się tego już dość sporo, a swoje piwa mają już takie kapele, jak Oberschlesien, J.D. Overdrive, Big Cyc, H.EXE, no i oczywiście, już poza granicami Polski, Iron Maiden. Ostatnio również Behemoth dorobił aż dwóch piw ze swoim logo na etykiecie, a uwarzył je browar Perun (chyba nie mogło być inaczej, w tekstach Behemotha często pojawiają się słowiańscy bogowie i pogańskie klimaty, więc Perun pasuje tutaj nadzwyczaj dobrze). Pierwszym piwem było Sacrum, Belgian IPA, jednak nie próbowałem go, bo nie przepadam za tym stylem. Postanowiłem jednak, że muszę spróbować drugiego piwa, Profanum, gdyż Black IPA to jeden z moich ulubionych gatunków. Poza tym ma fajniejszą etykietę, która w ogóle jest zarąbista i świetnie wygląda w kolekcji. A zespół Behemoth lubię i czasem ich muzyki słucham, więc fajnie jest posiadać taki artefakt.

O wyglądzie piwa nie ma co się zbytnio rozpisywać, bo jest idealnie czarne, tak jak na Behemotha (i Black IPA) przystało, a z wierzchu zdobi je beżowa piana. W aromacie wyczuwalne są głównie ciemne słody, prażony słonecznik i odrobina amerykańskiego chmielu w postaci nut żywiczno-cytrusowych. Ogólnie aromat na plus, chociaż mógłby być trochę bardziej chmielowy. W smaku jest dużo słonecznika, ale takiego pochodzącego ze słodów, bo przecież nie dodawano go do piwa. Nuty palone są na poziomie średnim (co odróżnia ten styl od stoutu), ale są dobrze wyczuwalne, do tego dochodzi jeszcze lekki posmak kawowy. Goryczka jest na poziomie średnim, nie przesadzona, chociaż jak dla mnie mogłaby być i wyższa, to by jeszcze dodało nieco profanatorskiego charakteru temu piwu. Ale rozumiem, że miało być raczej zbalansowane, żeby trafić w gusta szerszej grupy odbiorców i takie właśnie jest. Świetnie skomponowane i wyważone, smaki i aromaty idealnie ze sobą współgrają. Piwo jest do tego dość lekkie i bardzo pijalne (w końcu 13º ekstraktu, taka dolna granica IPA), nie męczy i nie zamula, przez co wypiłem je bardzo szybko, bo co chwilę chce się wziąć kolejny łyk.

Profanum wyszło nadzwyczaj dobrze. Wszystkie wcześniejsze piwa z Peruna były raczej średnie, albo co najwyżej dobre, ale to jest naprawdę świetne. Najlepsze piwo z Peruna, jakie piłem. Minusem jest trochę mała ilość chmielu na aromat i goryczkę, ale baza słodowa to rekompensuje, idealnie współpracując z chmielem, który jednak jest tutaj dobrze wyczuwalny. Polecam nie tylko fanom zespołu, ale też wszystkim fanom Black IPA.

Ocena ogólna – 6/6


Prawda Beer Theatre we Lwowie

Będąc we Lwowie i mając trochę czasu na zwiedzanie miasta, odwiedziłem nowy browar restauracyjny – Prawda Beer Theatre. Lokal znajduje się na głównym rynku tuż obok ratusza, więc znaleźć go nie jest trudno. To 2 minuty drogi od głównego deptaka, Prospektu Swobody, przy którym znajduje się lwowska opera. A jest to przybytek doprawdy okazały. Trzy poziomy plus podziemia, dużo przestrzeni, a na zewnątrz jeszcze ogródek. Wnętrze zaprojektowane jest w stylu industrialnym. Mamy tam ceglane ściany i stalowe konstrukcje, według mnie bardzo dobrze to wygląda.

IMG_6450 IMG_6453

Na parterze umiejscowiona jest warzelnia, którą można obserwować z góry oraz palety, na których stoją pudełka z piwem butelkowym oraz różnymi gadżetami do kupienia, takimi jak koszulki, pokale, przypinki, naklejki i inne pamiątki związane z browarem. A liczba butelek z piwem w tym miejscu może przyprawić o zawrót głowy. Do tego tyle różnych gatunków. Cena za butelkę 0,33 – 24 hrywny, za 0,75 – 48 hrywien (kurs hrywny w tym momencie około 0,17zł).

IMG_6455 IMG_6458

Na pierwszym i drugim piętrze znajduje się część restauracyjna. Tak, jak już wcześniej wspomniałem, widać stamtąd warzelnię, ale akurat wtedy, gdy tam byłem, nie warzono żadnego piwa (była niedziela, więc ok). Jest tam też mała scena, na której występują zespoły muzyczne, z tego, co mi wiadomo, codziennie wieczorem są jakieś występy. Zatem nazwa „Teatr Piwa” nie bierze się znikąd.

Do wyboru mamy 10 gatunków piwa górnej fermentacji i w większości są to style nowofalowe, niektóre z różnymi dodatkami, jak np. Zamkowa Góra, piwo z kwiatami czarnego bzu zbieranymi na pobliskiej górze, na której mieści się Wysoki Zamek. Poza tym takie ciekawostki, jak Frau Ribbentrop (witbier), Obama Hope (stout), czy Putin Huilo („jasny mocny ejl”). Jest też piwo z nowozelandzkim chmielem o nazwie „Шото?” (Co to?) oraz niektórym już znana „Syla” (siła) z środkowym palcem w formie wieży na lotnisku w Doniecku. Na uznanie zasługują etykiety piw z światowymi przywódcami. Są świetnie wykonane, poza tym w ogóle podziwiam ich za odwagę, bo żeby zrobić taki obrazek z Putinem jako etykietę piwa to trzeba mieć jaja! No ale widać, że Putina tam nie lubią, bo na dodatek na ulicach Lwowa można kupić papier toaletowy z Putinem i inne tego typu śmieszkowe gadżety, jak zapalniczka z napisem „Chutin”.

DSCF8615 DSCF8614

IMG_6469 DSCF8630

Na początku, siedząc na zewnątrz, spróbowaliśmy z kolegą nowego piwa, „Lwowski Ejl”. Kosztowało 12 hrywien za pół litra, smakowało jak hefe-weizen i było całkiem dobre. Potem jednak postanowiliśmy przenieść się do środka, aby spróbować innych piw i zjeść coś dobrego. Po przestudiowaniu menu, wybraliśmy „gigantyczne pierogi” (ruskie), które okazały się być naprawdę przepyszne oraz piwo – ja zamówiłem coffee stout „Kwitka” (bardzo ciekawa etykieta, widoczna na jednym ze zdjęć powyżej), a kolega witbiera „Frau Ribbentrop”. Oba piwa były bardzo dobre, miały wszelkie cechy swojego stylu i reprezentowały wysoki poziom piwowarstwa. W „Kwitce” dobrze wyczuwalna była kawa, piwo było bardzo pijalne i lekkie, półwytrawne ze średnią goryczką. Polecam. Frau Ribbentrop natomiast to piwo bardzo orzeźwiające, mocno cytrusowo-kolendrowe, świetny wit. Innych piw już nie próbowaliśmy, bo nie było na to czasu, ani funduszy (końcówka wyjazdu i ostatnie hrywny w portfelach), ale planuję tam wrócić jeszcze w tym roku i przetestować pozostałe wyroby, a także kupić kilka piw butelkowych.

DSCF8626 IMG_6464

Szczerze polecam Prawda Beer Theatre. Obowiązkowe miejsce dla każdego miłośnika piwa, który odwiedza Lwów. Bardzo dobre piwo, świetne jedzenie, fajny wystrój, miła obsługa, niskie ceny, według mnie lokal idealny.

Autorem zdjęć 1, 2, 3, 4, 7 i 10 jest Amadeusz Świerk.


Wizyta w Browarze Jagiełło

Ostatnio dużo na moim blogu Browaru Jagiełło, a to za sprawą tego, że dzień po opublikowaniu recenzji Vienna Lagera dostałem zaproszenie na konferencję prasową i zwiedzanie browaru. Postanowiłem skorzystać z okazji i zobaczyć, jak wygląda browar, przy okazji porozmawiać z piwowarem na temat technologii produkcji i planów na przyszłość.

Jagiełło jest typowym browarem regionalnym (według mojej klasyfikacji z poprzedniego wpisu). Został założony w 1993 roku przez Lucjana Jagiełłę oraz jego żonę Grażynę. Browar znajduje się w miejscowości Pokrówka koło Chełma w województwie Lubelskim. Dlaczego według mnie browar ten zasługuje na miano regionalnego? Otóż piwa od Jagiełły są dostępne przede wszystkim na Lubelszczyźnie i choć pojawiają się też w sklepach w innych częściach Polski, to jednak w województwie Lubelskim można je spotkać najczęściej. Piwa warzone przez Browar Jagiełło to wyłącznie lagery (dolna fermentacja) w stylach takich jak pils, eurolager, lager wiedeński, dunkel, oraz (niestety) piwa smakowe z dodatkiem rozmaitych aromatów. Co do piw dostępnych w ofercie, to powiem coś o tym jeszcze dalej przy okazji pytań do piwowara, teraz chciałbym tylko powiedzieć, że to jest właśnie dobry przykład browaru regionalnego, który nie podąża w ogóle za piwną rewolucją i modą na nowofalowe style. Pan Lucjan Jagiełło (na zdjęciu z żoną i dziećmi) jest dumny z tego, że do warzenia jego piwa używa się wyłącznie chmielu z Lubelszczyzny (konkretnie odmian Marynka i Sybilla) oraz polskich słodów. Także piw z amerykańskim chmielem brewed by Jagiełło nie ma co się spodziewać. Ma być tradycyjnie i regionalnie, bo taka jest idea właścicieli.

DSCF4377 DSCF4368

Teraz czas na relację ze zwiedzania browaru. Na początku zaprezentowana została warzelnia o wybiciu 20 hl, gdzie podkreślony został fakt, że do zacierania używany jest tylko słód, bez żadnych surowców niesłodowanych. Od razu przypomniał mi się skład starej wersji Magnusa (piwo – 99%, cukier), ale jak się później dowiedziałem od piwowara, ten cukier jest dodawany już po fermentacji, tuż przed rozlewem, a piwo jest wtedy pasteryzowane i dalej już nic się z nim nie dzieje, poza tym że jest strasznie słodkie. No cóż, te dosładzane i smakowe piwa są w ofercie już od dawna, a nowy piwowar jest w browarze od bodajże dwóch lat i póki co nie ma za bardzo wpływu na wcześniejsze pomysły. O tym jednak później, przejdźmy na razie do kolejnej części browaru.

DSCF4379 DSCF4406

Po obejrzeniu warzelni, zaprezentowane zostały fermentory, znajdujące się na zewnątrz budynku. Każdy fermentor jest wyposażony w płaszcz chłodniczy, a piwo fermentuje w temperaturze 14ºC (wysoka temperatura jak na lagera, ale estrów nie czuć). Następnie piwo trafia do leżakowni (na zdjęciu), gdzie w zbiornikach leżakowych dojrzewa przez miesiąc w temperaturze od 0 do 1ºC (czyli lagery są lagerowane, może nie tak długo, jak tradycja głosi, ale i tak dłużej, niż w koncernach). Chłodzenie jest tam rozwiązane tak, że całe dwa pomieszczenia są chłodzone do właściwej temperatury, więc wejście tam podczas upału (a było wtedy ponad 30 stopni) było całkiem przyjemnym doświadczeniem. W jednej z leżakowni są również składowane kegi z piwem gotowym do eksportu. Piwo trafiające do kegów jest pasteryzowane w przepływie za pomocą urządzenia widocznego na zdjęciu.

DSCF4384 DSCF4388 DSCF4390

Na kolejnych zdjęciach widzimy maszynę rozlewniczą oraz napełnione butelki, które trafiają do pasteryzatora. Tutaj pasteryzuje się już napełnione butelki, a zatem jest to inna metoda, niż pasteryzacja w przepływie, którą stosuje się w innych browarach.

DSCF4396 DSCF4401

DSCF4411 DSCF4409

Teraz powiem trochę o planach na najbliższą przyszłość. Otóż nowym piwem, które obecnie znajduje się w leżakowni jest Chmielak, czyli mocno chmielony pils o goryczce na poziomie 45 IBU. Próbowałem tego piwa w wersji prosto z tanku, jeszcze niefiltrowanej i naprawdę goryczka jest konkretna, moim zdaniem nawet więcej, niż 45 IBU, ale trochę może się zgubić podczas filtracji. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie to naprawdę bardzo dobre piwo, pierwsze tak mocno chmielone z Browaru Jagiełło. Premiera na tegorocznych Chmielakach w Krasnymstawie. W planach jest również porter bałtycki albo koźlak (piwowar jeszcze nie może się zdecydować, ale wszyscy, w tym ja, stwierdzili, że porter będzie najlepszy). To piwo ma być warzone jesienią i trafić do sprzedaży pod koniec roku. Pytałem również o górną fermentację i odpowiedź była jednoznaczna – póki co nie ma szans. W zasadzie jedynym powodem jest to, że leżakownia jest chłodzona całościowo do temperatury 1ºC i żeby móc leżakować piwo górnej fermentacji, potrzebne byłoby oddzielne pomieszczenie, a tego jak na razie nie ma. Piwowar jednak powiedział otwarcie, że gdyby zaistniały warunki, górną fermentację jak najbardziej mógłby robić. Możliwe jest za to nawet teraz chmielenie na zimno, ale na razie żadnego piwa tak chmielonego nie ma w planach. Piwowar wspomniał też o tym, że wszystkie te piwa smakowe, to nie jest jego wymysł i będzie się starał, aby były sukcesywnie wycofywane, na rzecz normalnych, prawdziwych stylów piwa. Także szanse na zmiany są i być może za jakiś czas, te smakowe wynalazki zostaną albo wycofane albo zredukowane na tyle, że Browar Jagiełło przestanie być kojarzony przez piwnych entuzjastów wyłącznie z nimi, a są to raczej złe skojarzenia. A co do obecnych zmian, to wydrukowane są już nowe etykiety do pilsa i lagera, na których widnieją chełmskie zabytki. Moim zdaniem są one całkiem ładne, dużo lepsze od obecnych.

DSCF4367

Podsumowując, stwierdzam, że Browar Jagiełło wcale takich złych piw nie robi i jeśli pominiemy smakowe wynalazki, to reszta produktów jest na bardzo dobrym poziomie. Style co prawda nie są rewolucyjne, ale jak ktoś lubi normalne, zwykłe lagery o niskiej goryczce, to jak najbardziej są ok. No i czekam z niecierpliwością na Chmielaka, może to będzie świetny polski pils za przysłowiowe 3 złote? Szanse są duże, zobaczymy już wkrótce.

 


Czym się różni browar regionalny od rzemieślniczego

DSCF6553

Ostatnio w naszym polskim społeczeństwie zauważa się wzmożone zainteresowanie małymi browarami, warzącymi prawdziwe piwo, lepsze i bardziej naturalne, niż w wielkich koncernach. To pewnie każdy zauważył. Przy czym zdecydowaną większość stanową ludzie, którzy coś słyszeli, że podobno piwo z browarów REGIONALNYCH jest lepsze, że piwa REGIONALNE są bardziej wartościowe, zdrowsze, a także prawdziwie polskie i w ogóle super. Są też tacy, którzy cały czas powtarzają, że piją tylko piwa regionalne, kupując produkty z Pinty, AleBrowaru, Peruna, Birbanta, czy też jakieś czeskie piwa typu Primator.

Do napisania tego tekstu niewątpliwie skłonił mnie film na youtube z serii „Kopsnij Drina”, w którym szanowny pan Wiesław Wszywka „degustuje” piwa opisane jako regionalne. Link do filmu tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=6r2VqbsT3vI

Cóż można powiedzieć… Pomijając to, że ta „degustacja” przeprowadzona była w taki sposób, że praktycznie żadnej opinii na temat tych piw nie da się uświadczyć (wiem wiem, nie o to tam chodzi, to jest dla jaj zrobione), a Primator 24 wcale nie ma 24% alkoholu, tylko 24% ekstraktu (alkoholu 10%), to te piwa, czyli Porter Łódzki, Imperium Atakuje, Złoty Strzał i Primator 24 zostały nazwane regionalnymi. Tylko że co jest regionalnego w tych piwach, skoro można je dostać w całej Polsce? Praktycznie we wszystkich dobrych sklepach z piwem da się kupić wszystkie wyżej wymienione, a niektóre czasami pojawiają się nawet w hipermarketach. A zatem jak nazwać te piwa? Ja proponuję w przypadku niektórych użyć określenia piwa rzemieślnicze, a inne nazwać po prostu piwami z małych browarów.

Ostatnimi laty, gdy moce produkcyjne takich małych, regionalnych browarów zwiększyły się, a piwa w nich warzone są rozwożone równomiernie po całej Polsce ze względu na ułatwioną dystrybucję, browary te już raczej nie mogą być nazywane regionalnymi. Mówię tak dlatego, że dla mnie pierwszym kryterium kwalifikującym browar jako regionalny jest to, że piwo z tego browaru nie jest dostępne w sklepach w całym kraju, a jedynie w regionie, w którym znajduje się browar, np. w jednym województwie, czy też nawet mniejszym okręgu. Zatem takie browary, jak Ciechan, Kormoran, Namysłów, Lwówek, Amber czy Fortuna, były regionalne, ale teraz, według mnie nie moga być tak nazwane, bo ich piwa można kupić w całej Polsce i to często w supermarketach, takich jak np. Stokrotka.

Muszę więc powiedzieć, jakie typy małych browarów wyróżniam (i nie jest to żadna oficjalna klasyfikacja, tylko po prostu mój wymysł).

Browar regionalny
– Piwo dostępne tylko w regionie, nie w całym kraju, ale zdarzają się wyjątki
– Tradycyjne style, najczęściej lagery, bez wynalazków i amerykańskich chmieli
– Nazewnictwo i stylistyka często nawiązuje do regionu.
– Przykłady: Jagiełło, Sobótka Górka, Zwierzyniec

Browar rzemieślniczy (również browary kontraktowe)
– Piwo dostępne w całym kraju, w specjalistycznych sklepach i pubach
– Nowofalowe style, górna fermentacja, amerykańskie chmiele, piwa kwaśne, wędzone itp.
– Nazewnictwo i stylistyka w różnorodnych formach, zwykle nowoczesnych
– Przykłady: Pracownia Piwa, Piwne Podziemie, AleBrowar, Pinta, Artezan, Perun, Kraftwerk, Birbant, Solipiwko

Mały browar (dawniej mógł być regionalny)
– Piwa dostępne w całym kraju, często w supermarketach
– Tradycyjne style, najczęściej lagery, bez wynalazków i amerykańskich chmieli, ale zdarzają się eksperymenty ze stylami nowofalowymi
– Nazewnictwo i stylistyka często nawiązują do regionu.
Przykłady: Ciechan, Lwówek, Namysłów, Fortuna, Amber, Kormoran, Witnica, Krajan, Cornelius

Browar restauracyjny
– Browar połączony z restauracją, goście mogą zobaczyć na żywo warzenie piwa i napić się go w lokalu
– Piwa dostępne tylko na miejscu, bardzo rzadko są butelkowane i pojawiają się w sklepach
– Zwykle tradycyjne style, czasami zdarzają się eksperymenty ze stylami nowofalowymi
– Przykłady: Grodzka 15 (Lublin), Browar Zamość, Browar Sulewski (Hrubieszów), Trzy Korony (Puławy), Brovaria (Poznań), Spiż (Wrocław)

Restauracyjny browar rzemieślniczy
– Browar połączony z restauracją, goście mogą zobaczyć na żywo warzenie piwa i napić się go w lokalu
– Piwa dostępne na miejscu, jak również w innych miejscach w kraju, w butelkach i kegach
– Nowofalowe style, górna fermentacja, amerykańskie chmiele, piwa kwaśne, wędzone itp.
– Przykłady: Widawa, Browar Stu Mostów

A zatem nazywanie piw z Pinty czy Peruna regionalnymi nie ma najmniejszego sensu. Nie nawiązują one nazwą czy etykietą do jakiegokolwiek regionu, można je kupić w całym kraju, są w stylach nowofalowych i często eksperymentalnych, a więc powinniśmy je nazwać piwami rzemieślniczymi. Inaczej sprawa się ma z tymi browarami, które nazywam po prostu małymi. Według mnie nie zasługują one na miano rzemieślniczych, bo produkcja idzie tam na większą skalę, a piwa w nich produkowane są często zwykłymi lagerami, które nie za wiele sobą reprezentują. Zdarzają się też i w takich browarach eksperymenty z nowofalowymi stylami (np. Ciechan AIPA czy Lubuskie IPA), ale nie zawsze wychodzą one dobrze. Wyjątkiem jest tutaj browar Kormoran, który ma osobną serię piw „Podróże Kormorana”, w której warzone są właśnie nowofalowe style i wychodzą one niezwykle dobrze. To tak, jakby był tam jakiś osobny browar kontraktowy, który warzy zupełnie co innego, niż macierzysta jednostka, jednak w tym przypadku jest to ta sama firma, jedynie seria piw nazywa się inaczej.

Bądźmy świadomi tego, co pijemy i jak to nazywamy. Zdaję sobie sprawę z tego, że określenia „piwa regionalne” i „browar regionalny” są już mocno zakorzenione w społeczeństwie i teraz wszystko, co nie jest wytworem koncernu, będzie tak nazywane przez większość ludzi, ale browarów prawdziwie regionalnych mamy obecnie bardzo mało, bo zwykle przestały one być regionalne. Natomiast browary rzemieślnicze nigdy regionalne nie były i nie będą i to dobrze, bo wszyscy powinni mieć możliwość spróbowania często świetnych piw rzemieślniczych. Czego i państwu życzę. Pozdrawiam.