Category Archives: Browary

Trzy Korony – do czterech razy sztuka

W końcu udało się! Po trzech próbach zakończonych porażką, przeprowadzanych na przestrzeni kilku lat, wreszcie mi się poszczęściło. Tak! Tym osiągnięciem było napicie się piwa w browarze Trzy Korony w Puławach. Historia mojej przygody z tym browarem jest niemal niekończącym się pasmem porażek. Pierwsza próba miała miejsce wiele lat temu. Wtedy to browar (w sumie bardziej restauracja) był zamknięty bez jakiegokolwiek powodu, mimo że obowiązywały aktualne godziny otwarcia. No trudno, pomyślałem, jak następnym razem przyjadę odwiedzić babcię albo wujka, to znów przy okazji pójdę do Trzech Koron i spróbuję w końcu tego piwa. Przybyłem po kilku miesiącach. Złapałem za klamkę i okazało się, że jest otwarte! Wchodzę, mówię dzień dobry kelnerkom za barem. I że chciałbym spróbować jakiegoś piwa. Niestety spotkałem się z niemiłą odpowiedzią, że jest nieczynne! „Jak to nieczynne, przecież wszedłem, było otwarte!” – odpowiedziałem. „Nieczynne i koniec!”. No trudno. Zauważyłem jednak piwa w butelkach i zapytałem, czy można kupić na wynos. „NIE MOŻNA, BO JEST ZAMKNIĘTE!!!”. Trochę zbity z tropu, wyszedłem. Druga próba na nic. Pomyślałem, że do trzech razy sztuka i w końcu musi się udać… Po jakichś bodajże dwóch latach zjawiłem się nad Wisłą ponownie (browar położony jest przy samym jej brzegu). Okazało się, że właśnie trwa tam wesele, więc stwierdziłem, że szanse na wypicie tam piwa są totalnie zerowe. Nawet nie wchodziłem, bo nie było po co. Nie no, jednak ta sztuka to nie jest do trzech razy… do ilu można? Minęły kolejne dwa lata i akurat znów okazjonalnie znalazłem się w okolicy browaru. Nie no, teraz musi się udać. Jest czwartek, więc nie będzie wesela. Godziny otwarcia aktualne. Wchodzę. Otwarte! Nie ma wesela. Ludzi też nie ma, wielka sala jest całkowicie pusta, ale jest barmanka. Pytam dla pewności, czy można napić się piwa. Tak, można! Nie mogę w to uwierzyć. To nie może być prawda… W Trzech Koronach! Ochłonąłem z szoku i ekscytacji, że w końcu spełniło się moje marzenie i zamówiłem po trochu z każdego z czterech piw. Były to: pils, AIPA, wędzonka i dunkel. Wszystkie bardzo w porządku. Trzy pierwsze zakupiłem też w butelkach, aby zdegustować w domu i coś o nich napisać. A więc:

dscf7797Silver Eagle – Puławski Pils. Nazwa „pils” jest tutaj w pełni zasłużona, ponieważ poziom IBU jest odpowiedni dla stylu. Nie jest to słodkawy lager bez chmielu, ale prawdziwy pils z wyraźną goryczką. I to jeszcze całkiem porządnie zrobiony, bo jedyną jego wadą jest lekki diacetyl (w wersji butelkowej dużo mniejszy niż w lanej). Ale to można wybaczyć, bo w czeskich pilsach też czasami się zdarza. Piwo zostało nachmielone odmianami Magnat, Sybilla, Marynka i Oktawia. Dwie z nich zostały wyhodowane w Puławach właśnie. Wyczuwalne w tym piwie są bardzo ciekawe nuty ziołowe. To nadaje temu pilsowi nieco oryginalnego smaku. Znaczy się, mam takie wrażenie, że to od tych chmieli, zwłaszcza Oktawii, bo raczej nic innego, skoro ten smak jest przyjemny 🙂

dscf7789Altamira – Jaskiniowy Lager. Cóż za styl! 😀 Takiego jeszcze chyba nikt wcześniej nie uwarzył… Ale zaraz, przecież to normalny wędzony lager, Rauchbier po prostu. Kogoś poniosło z tą jaskinią i nie wiem co wędzonka ma z nią wspólnego (może ktoś używa jaskini jako wędzarni?). Mniejsza z tym, nie dowie się nikt. Co do samego piwa, to ma ono bardzo przyjemny aromat wędzonki w typie szynkowym. Nie jest to zapach tak intensywny, jak w piwach Schlenkerli, ale da się go zauważyć. Podobnie w smaku, również wędzonka jest na pierwszym planie. W tle dochodzą nuty słodów karmelowych, ale na tym przyjemnym poziomie. Piwo jest (ku mojemu zaskoczeniu) wytrawne, z lekką jedynie słodyczą (słodyczką? #pdk) i całkiem wyraźną chmielową goryczką. Jest ona na średnim poziomie, nieco mniejsza niż w pilsie, ale wciąż bardzo dobrze wyczuwalna i idealnie balansująca warstwę słodową. To piwo mnie zaskoczyło bardzo pozytywnie. Spodziewałem się jakiegoś karmelowo-słodkiego „bursztynowego” (pani barmanka nic nie mówiła o wędzonce, tylko o „nutach jaskiniowych”), a dostałem fajnego Rauchbiera. Jedynym minusem jest to, że w butelce piwo było zbyt mocno nasycone. Musiałem nalewać na kilka razy i poczekać, aż się trochę wygazuje, co zresztą widać na zdjęciu, bo piana wyszła jak bita śmietana.

dscf7848Piaski Nevady – AIPA. Można rzec od razu – piwo bardzo poprawne w stylu. Aromat jest bardzo fajny, żywiczno-cytrusowy, może nie bardzo intensywny, nie czuć na kilometr, ale jak najbardziej w porządku. Chmiele użyte w tym piwie to Magnat, Citra, Cascade i Mosaic (samo dobro). W smaku również OK, dobry balans goryczki ze słodowością, piwo jest raczej wytrawne, nie ma w nim ciężkiego karmelu, a poziom IBU jest konkretny. Jest to zdecydowanie najlepsze piwo ze wszystkich, które spróbowałem w Trzech Koronach. Solidnie wykonane, bez żadnych wad i z porządną zawartością chmielu. Jest to taki sam poziom, jaki oferują normalne browary rzemieślnicze, co tyczy się również pozostałych piw, które tu opisuję. Piwowar nie boi się chmielu i nowofalowych stylów. Bardzo dobrze!

A ten dunkel to taki tam, zwykły, coś jak czeskie tmave, nie kupowałem w butelce, bo raczej nic ciekawego, ale również poprawny w swoim stylu.

Powiem jeszcze jedną rzecz na koniec. Jeżeli chcecie napić się piwa w Trzech Koronach, nigdy NIE IDŹCIE TAM W SOBOTĘ!!! Bo piwa się nie napijecie. Pozdrawiam 🙂

Reklamy

Prawda Beer Theatre we Lwowie

Będąc we Lwowie i mając trochę czasu na zwiedzanie miasta, odwiedziłem nowy browar restauracyjny – Prawda Beer Theatre. Lokal znajduje się na głównym rynku tuż obok ratusza, więc znaleźć go nie jest trudno. To 2 minuty drogi od głównego deptaka, Prospektu Swobody, przy którym znajduje się lwowska opera. A jest to przybytek doprawdy okazały. Trzy poziomy plus podziemia, dużo przestrzeni, a na zewnątrz jeszcze ogródek. Wnętrze zaprojektowane jest w stylu industrialnym. Mamy tam ceglane ściany i stalowe konstrukcje, według mnie bardzo dobrze to wygląda.

IMG_6450 IMG_6453

Na parterze umiejscowiona jest warzelnia, którą można obserwować z góry oraz palety, na których stoją pudełka z piwem butelkowym oraz różnymi gadżetami do kupienia, takimi jak koszulki, pokale, przypinki, naklejki i inne pamiątki związane z browarem. A liczba butelek z piwem w tym miejscu może przyprawić o zawrót głowy. Do tego tyle różnych gatunków. Cena za butelkę 0,33 – 24 hrywny, za 0,75 – 48 hrywien (kurs hrywny w tym momencie około 0,17zł).

IMG_6455 IMG_6458

Na pierwszym i drugim piętrze znajduje się część restauracyjna. Tak, jak już wcześniej wspomniałem, widać stamtąd warzelnię, ale akurat wtedy, gdy tam byłem, nie warzono żadnego piwa (była niedziela, więc ok). Jest tam też mała scena, na której występują zespoły muzyczne, z tego, co mi wiadomo, codziennie wieczorem są jakieś występy. Zatem nazwa „Teatr Piwa” nie bierze się znikąd.

Do wyboru mamy 10 gatunków piwa górnej fermentacji i w większości są to style nowofalowe, niektóre z różnymi dodatkami, jak np. Zamkowa Góra, piwo z kwiatami czarnego bzu zbieranymi na pobliskiej górze, na której mieści się Wysoki Zamek. Poza tym takie ciekawostki, jak Frau Ribbentrop (witbier), Obama Hope (stout), czy Putin Huilo („jasny mocny ejl”). Jest też piwo z nowozelandzkim chmielem o nazwie „Шото?” (Co to?) oraz niektórym już znana „Syla” (siła) z środkowym palcem w formie wieży na lotnisku w Doniecku. Na uznanie zasługują etykiety piw z światowymi przywódcami. Są świetnie wykonane, poza tym w ogóle podziwiam ich za odwagę, bo żeby zrobić taki obrazek z Putinem jako etykietę piwa to trzeba mieć jaja! No ale widać, że Putina tam nie lubią, bo na dodatek na ulicach Lwowa można kupić papier toaletowy z Putinem i inne tego typu śmieszkowe gadżety, jak zapalniczka z napisem „Chutin”.

DSCF8615 DSCF8614

IMG_6469 DSCF8630

Na początku, siedząc na zewnątrz, spróbowaliśmy z kolegą nowego piwa, „Lwowski Ejl”. Kosztowało 12 hrywien za pół litra, smakowało jak hefe-weizen i było całkiem dobre. Potem jednak postanowiliśmy przenieść się do środka, aby spróbować innych piw i zjeść coś dobrego. Po przestudiowaniu menu, wybraliśmy „gigantyczne pierogi” (ruskie), które okazały się być naprawdę przepyszne oraz piwo – ja zamówiłem coffee stout „Kwitka” (bardzo ciekawa etykieta, widoczna na jednym ze zdjęć powyżej), a kolega witbiera „Frau Ribbentrop”. Oba piwa były bardzo dobre, miały wszelkie cechy swojego stylu i reprezentowały wysoki poziom piwowarstwa. W „Kwitce” dobrze wyczuwalna była kawa, piwo było bardzo pijalne i lekkie, półwytrawne ze średnią goryczką. Polecam. Frau Ribbentrop natomiast to piwo bardzo orzeźwiające, mocno cytrusowo-kolendrowe, świetny wit. Innych piw już nie próbowaliśmy, bo nie było na to czasu, ani funduszy (końcówka wyjazdu i ostatnie hrywny w portfelach), ale planuję tam wrócić jeszcze w tym roku i przetestować pozostałe wyroby, a także kupić kilka piw butelkowych.

DSCF8626 IMG_6464

Szczerze polecam Prawda Beer Theatre. Obowiązkowe miejsce dla każdego miłośnika piwa, który odwiedza Lwów. Bardzo dobre piwo, świetne jedzenie, fajny wystrój, miła obsługa, niskie ceny, według mnie lokal idealny.

Autorem zdjęć 1, 2, 3, 4, 7 i 10 jest Amadeusz Świerk.


Wizyta w Browarze Jagiełło

Ostatnio dużo na moim blogu Browaru Jagiełło, a to za sprawą tego, że dzień po opublikowaniu recenzji Vienna Lagera dostałem zaproszenie na konferencję prasową i zwiedzanie browaru. Postanowiłem skorzystać z okazji i zobaczyć, jak wygląda browar, przy okazji porozmawiać z piwowarem na temat technologii produkcji i planów na przyszłość.

Jagiełło jest typowym browarem regionalnym (według mojej klasyfikacji z poprzedniego wpisu). Został założony w 1993 roku przez Lucjana Jagiełłę oraz jego żonę Grażynę. Browar znajduje się w miejscowości Pokrówka koło Chełma w województwie Lubelskim. Dlaczego według mnie browar ten zasługuje na miano regionalnego? Otóż piwa od Jagiełły są dostępne przede wszystkim na Lubelszczyźnie i choć pojawiają się też w sklepach w innych częściach Polski, to jednak w województwie Lubelskim można je spotkać najczęściej. Piwa warzone przez Browar Jagiełło to wyłącznie lagery (dolna fermentacja) w stylach takich jak pils, eurolager, lager wiedeński, dunkel, oraz (niestety) piwa smakowe z dodatkiem rozmaitych aromatów. Co do piw dostępnych w ofercie, to powiem coś o tym jeszcze dalej przy okazji pytań do piwowara, teraz chciałbym tylko powiedzieć, że to jest właśnie dobry przykład browaru regionalnego, który nie podąża w ogóle za piwną rewolucją i modą na nowofalowe style. Pan Lucjan Jagiełło (na zdjęciu z żoną i dziećmi) jest dumny z tego, że do warzenia jego piwa używa się wyłącznie chmielu z Lubelszczyzny (konkretnie odmian Marynka i Sybilla) oraz polskich słodów. Także piw z amerykańskim chmielem brewed by Jagiełło nie ma co się spodziewać. Ma być tradycyjnie i regionalnie, bo taka jest idea właścicieli.

DSCF4377 DSCF4368

Teraz czas na relację ze zwiedzania browaru. Na początku zaprezentowana została warzelnia o wybiciu 20 hl, gdzie podkreślony został fakt, że do zacierania używany jest tylko słód, bez żadnych surowców niesłodowanych. Od razu przypomniał mi się skład starej wersji Magnusa (piwo – 99%, cukier), ale jak się później dowiedziałem od piwowara, ten cukier jest dodawany już po fermentacji, tuż przed rozlewem, a piwo jest wtedy pasteryzowane i dalej już nic się z nim nie dzieje, poza tym że jest strasznie słodkie. No cóż, te dosładzane i smakowe piwa są w ofercie już od dawna, a nowy piwowar jest w browarze od bodajże dwóch lat i póki co nie ma za bardzo wpływu na wcześniejsze pomysły. O tym jednak później, przejdźmy na razie do kolejnej części browaru.

DSCF4379 DSCF4406

Po obejrzeniu warzelni, zaprezentowane zostały fermentory, znajdujące się na zewnątrz budynku. Każdy fermentor jest wyposażony w płaszcz chłodniczy, a piwo fermentuje w temperaturze 14ºC (wysoka temperatura jak na lagera, ale estrów nie czuć). Następnie piwo trafia do leżakowni (na zdjęciu), gdzie w zbiornikach leżakowych dojrzewa przez miesiąc w temperaturze od 0 do 1ºC (czyli lagery są lagerowane, może nie tak długo, jak tradycja głosi, ale i tak dłużej, niż w koncernach). Chłodzenie jest tam rozwiązane tak, że całe dwa pomieszczenia są chłodzone do właściwej temperatury, więc wejście tam podczas upału (a było wtedy ponad 30 stopni) było całkiem przyjemnym doświadczeniem. W jednej z leżakowni są również składowane kegi z piwem gotowym do eksportu. Piwo trafiające do kegów jest pasteryzowane w przepływie za pomocą urządzenia widocznego na zdjęciu.

DSCF4384 DSCF4388 DSCF4390

Na kolejnych zdjęciach widzimy maszynę rozlewniczą oraz napełnione butelki, które trafiają do pasteryzatora. Tutaj pasteryzuje się już napełnione butelki, a zatem jest to inna metoda, niż pasteryzacja w przepływie, którą stosuje się w innych browarach.

DSCF4396 DSCF4401

DSCF4411 DSCF4409

Teraz powiem trochę o planach na najbliższą przyszłość. Otóż nowym piwem, które obecnie znajduje się w leżakowni jest Chmielak, czyli mocno chmielony pils o goryczce na poziomie 45 IBU. Próbowałem tego piwa w wersji prosto z tanku, jeszcze niefiltrowanej i naprawdę goryczka jest konkretna, moim zdaniem nawet więcej, niż 45 IBU, ale trochę może się zgubić podczas filtracji. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie to naprawdę bardzo dobre piwo, pierwsze tak mocno chmielone z Browaru Jagiełło. Premiera na tegorocznych Chmielakach w Krasnymstawie. W planach jest również porter bałtycki albo koźlak (piwowar jeszcze nie może się zdecydować, ale wszyscy, w tym ja, stwierdzili, że porter będzie najlepszy). To piwo ma być warzone jesienią i trafić do sprzedaży pod koniec roku. Pytałem również o górną fermentację i odpowiedź była jednoznaczna – póki co nie ma szans. W zasadzie jedynym powodem jest to, że leżakownia jest chłodzona całościowo do temperatury 1ºC i żeby móc leżakować piwo górnej fermentacji, potrzebne byłoby oddzielne pomieszczenie, a tego jak na razie nie ma. Piwowar jednak powiedział otwarcie, że gdyby zaistniały warunki, górną fermentację jak najbardziej mógłby robić. Możliwe jest za to nawet teraz chmielenie na zimno, ale na razie żadnego piwa tak chmielonego nie ma w planach. Piwowar wspomniał też o tym, że wszystkie te piwa smakowe, to nie jest jego wymysł i będzie się starał, aby były sukcesywnie wycofywane, na rzecz normalnych, prawdziwych stylów piwa. Także szanse na zmiany są i być może za jakiś czas, te smakowe wynalazki zostaną albo wycofane albo zredukowane na tyle, że Browar Jagiełło przestanie być kojarzony przez piwnych entuzjastów wyłącznie z nimi, a są to raczej złe skojarzenia. A co do obecnych zmian, to wydrukowane są już nowe etykiety do pilsa i lagera, na których widnieją chełmskie zabytki. Moim zdaniem są one całkiem ładne, dużo lepsze od obecnych.

DSCF4367

Podsumowując, stwierdzam, że Browar Jagiełło wcale takich złych piw nie robi i jeśli pominiemy smakowe wynalazki, to reszta produktów jest na bardzo dobrym poziomie. Style co prawda nie są rewolucyjne, ale jak ktoś lubi normalne, zwykłe lagery o niskiej goryczce, to jak najbardziej są ok. No i czekam z niecierpliwością na Chmielaka, może to będzie świetny polski pils za przysłowiowe 3 złote? Szanse są duże, zobaczymy już wkrótce.

 


Czym się różni browar regionalny od rzemieślniczego

DSCF6553

Ostatnio w naszym polskim społeczeństwie zauważa się wzmożone zainteresowanie małymi browarami, warzącymi prawdziwe piwo, lepsze i bardziej naturalne, niż w wielkich koncernach. To pewnie każdy zauważył. Przy czym zdecydowaną większość stanową ludzie, którzy coś słyszeli, że podobno piwo z browarów REGIONALNYCH jest lepsze, że piwa REGIONALNE są bardziej wartościowe, zdrowsze, a także prawdziwie polskie i w ogóle super. Są też tacy, którzy cały czas powtarzają, że piją tylko piwa regionalne, kupując produkty z Pinty, AleBrowaru, Peruna, Birbanta, czy też jakieś czeskie piwa typu Primator.

Do napisania tego tekstu niewątpliwie skłonił mnie film na youtube z serii „Kopsnij Drina”, w którym szanowny pan Wiesław Wszywka „degustuje” piwa opisane jako regionalne. Link do filmu tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=6r2VqbsT3vI

Cóż można powiedzieć… Pomijając to, że ta „degustacja” przeprowadzona była w taki sposób, że praktycznie żadnej opinii na temat tych piw nie da się uświadczyć (wiem wiem, nie o to tam chodzi, to jest dla jaj zrobione), a Primator 24 wcale nie ma 24% alkoholu, tylko 24% ekstraktu (alkoholu 10%), to te piwa, czyli Porter Łódzki, Imperium Atakuje, Złoty Strzał i Primator 24 zostały nazwane regionalnymi. Tylko że co jest regionalnego w tych piwach, skoro można je dostać w całej Polsce? Praktycznie we wszystkich dobrych sklepach z piwem da się kupić wszystkie wyżej wymienione, a niektóre czasami pojawiają się nawet w hipermarketach. A zatem jak nazwać te piwa? Ja proponuję w przypadku niektórych użyć określenia piwa rzemieślnicze, a inne nazwać po prostu piwami z małych browarów.

Ostatnimi laty, gdy moce produkcyjne takich małych, regionalnych browarów zwiększyły się, a piwa w nich warzone są rozwożone równomiernie po całej Polsce ze względu na ułatwioną dystrybucję, browary te już raczej nie mogą być nazywane regionalnymi. Mówię tak dlatego, że dla mnie pierwszym kryterium kwalifikującym browar jako regionalny jest to, że piwo z tego browaru nie jest dostępne w sklepach w całym kraju, a jedynie w regionie, w którym znajduje się browar, np. w jednym województwie, czy też nawet mniejszym okręgu. Zatem takie browary, jak Ciechan, Kormoran, Namysłów, Lwówek, Amber czy Fortuna, były regionalne, ale teraz, według mnie nie moga być tak nazwane, bo ich piwa można kupić w całej Polsce i to często w supermarketach, takich jak np. Stokrotka.

Muszę więc powiedzieć, jakie typy małych browarów wyróżniam (i nie jest to żadna oficjalna klasyfikacja, tylko po prostu mój wymysł).

Browar regionalny
– Piwo dostępne tylko w regionie, nie w całym kraju, ale zdarzają się wyjątki
– Tradycyjne style, najczęściej lagery, bez wynalazków i amerykańskich chmieli
– Nazewnictwo i stylistyka często nawiązuje do regionu.
– Przykłady: Jagiełło, Sobótka Górka, Zwierzyniec

Browar rzemieślniczy (również browary kontraktowe)
– Piwo dostępne w całym kraju, w specjalistycznych sklepach i pubach
– Nowofalowe style, górna fermentacja, amerykańskie chmiele, piwa kwaśne, wędzone itp.
– Nazewnictwo i stylistyka w różnorodnych formach, zwykle nowoczesnych
– Przykłady: Pracownia Piwa, Piwne Podziemie, AleBrowar, Pinta, Artezan, Perun, Kraftwerk, Birbant, Solipiwko

Mały browar (dawniej mógł być regionalny)
– Piwa dostępne w całym kraju, często w supermarketach
– Tradycyjne style, najczęściej lagery, bez wynalazków i amerykańskich chmieli, ale zdarzają się eksperymenty ze stylami nowofalowymi
– Nazewnictwo i stylistyka często nawiązują do regionu.
Przykłady: Ciechan, Lwówek, Namysłów, Fortuna, Amber, Kormoran, Witnica, Krajan, Cornelius

Browar restauracyjny
– Browar połączony z restauracją, goście mogą zobaczyć na żywo warzenie piwa i napić się go w lokalu
– Piwa dostępne tylko na miejscu, bardzo rzadko są butelkowane i pojawiają się w sklepach
– Zwykle tradycyjne style, czasami zdarzają się eksperymenty ze stylami nowofalowymi
– Przykłady: Grodzka 15 (Lublin), Browar Zamość, Browar Sulewski (Hrubieszów), Trzy Korony (Puławy), Brovaria (Poznań), Spiż (Wrocław)

Restauracyjny browar rzemieślniczy
– Browar połączony z restauracją, goście mogą zobaczyć na żywo warzenie piwa i napić się go w lokalu
– Piwa dostępne na miejscu, jak również w innych miejscach w kraju, w butelkach i kegach
– Nowofalowe style, górna fermentacja, amerykańskie chmiele, piwa kwaśne, wędzone itp.
– Przykłady: Widawa, Browar Stu Mostów

A zatem nazywanie piw z Pinty czy Peruna regionalnymi nie ma najmniejszego sensu. Nie nawiązują one nazwą czy etykietą do jakiegokolwiek regionu, można je kupić w całym kraju, są w stylach nowofalowych i często eksperymentalnych, a więc powinniśmy je nazwać piwami rzemieślniczymi. Inaczej sprawa się ma z tymi browarami, które nazywam po prostu małymi. Według mnie nie zasługują one na miano rzemieślniczych, bo produkcja idzie tam na większą skalę, a piwa w nich produkowane są często zwykłymi lagerami, które nie za wiele sobą reprezentują. Zdarzają się też i w takich browarach eksperymenty z nowofalowymi stylami (np. Ciechan AIPA czy Lubuskie IPA), ale nie zawsze wychodzą one dobrze. Wyjątkiem jest tutaj browar Kormoran, który ma osobną serię piw „Podróże Kormorana”, w której warzone są właśnie nowofalowe style i wychodzą one niezwykle dobrze. To tak, jakby był tam jakiś osobny browar kontraktowy, który warzy zupełnie co innego, niż macierzysta jednostka, jednak w tym przypadku jest to ta sama firma, jedynie seria piw nazywa się inaczej.

Bądźmy świadomi tego, co pijemy i jak to nazywamy. Zdaję sobie sprawę z tego, że określenia „piwa regionalne” i „browar regionalny” są już mocno zakorzenione w społeczeństwie i teraz wszystko, co nie jest wytworem koncernu, będzie tak nazywane przez większość ludzi, ale browarów prawdziwie regionalnych mamy obecnie bardzo mało, bo zwykle przestały one być regionalne. Natomiast browary rzemieślnicze nigdy regionalne nie były i nie będą i to dobrze, bo wszyscy powinni mieć możliwość spróbowania często świetnych piw rzemieślniczych. Czego i państwu życzę. Pozdrawiam.


Wizyta w Browarze Stu Mostów

Zanim udałem się na Beer Geek Madness, razem z kilkoma osobami z Piwnego Lublina, wybrałem się do Browaru Stu Mostów. Jest to nowy browar restauracyjny we Wrocławiu, położony nad Starą Odrą w pobliżu Mostów Warszawskich. Mieści się on w dużej, starej hali z czerwonej cegły. Na dole znajduje się warzelnia z kotłami o pojemności 20 hektolitrów, sześć 40-hektolitrowych tanków fermentacyjnych oraz dwa tanki ciśnieniowe. Ten sprzęt robi spore wrażenie. Wygląda bardzo nowocześnie i profesjonalnie. Całość można obejrzeć z góry, będąc na piętrze, mieszczącym część restauracyjno-barową. Szczerze mówiąc, myślałem, że będzie tam o wiele więcej miejsca i zdziwiłem się widząc tak małe „pomieszczenie” (trudno to określić, bo jest to część dużej hali, tak jakby balkon z widokiem na browar).

DSCF8557 DSCF8562

Za barem znajduje się marmurowa ścianka z kranami (świetnie to wygląda!), a za nią mini kuchnia, w której wykwintne dania przygotowuje kucharz z programu Top Chef. Tutaj muszę przyznać, że nie wiedziałem w ogóle, jak on wygląda, bo nie oglądam Top Chefa i będąc w browarze, widziałem tegoż kucharza po raz pierwszy. Znajomi podpowiedzieli mi „o patrz, to ten w czapce”, na co ja odparłem „ahaaa no spoko…”.

DSCF8555 DSCF8550

Topszefowych wynalazków nie próbowałem, za to postanowiłem spróbować piwa. Do wyboru było sześć gatunków piw warzonych na miejscu i jedno zagraniczne. Piwa z Browaru Stu Mostów są podzielone na dwie serie: WRCLW, czyli style klasyczne, niemieckie oraz Slamander, czyli style nowofalowe. Z pierwszej serii dostępny był Roggenbier oraz Pils, z drugiej Wheat Porter, AIPA, Strong Witbier i Pale Ale. Na początku planowałem wziąć deskę z czterema piwami w szklankach po 150ml, ale zrezygnowałem z tej opcji, gdy wyszło na jaw, że kosztuje to 20zł. 😀 No bo kurde, może wyjdę na sknerę i dusigrosza, ale skoro 0,5 litra kosztuje 11zł, a 0,6 litra 20zł, to coś tu się nie zgadza. Wziąłem zatem Strong Witbiera w pojemności 0,33l.

DSCF8569

Strong Witbier od klasycznego Witbiera różni się ekstraktem. Zamiast 11-12 Blg mamy 16 Blg. IBU 30, czyli goryczka jest również trochę większa, niż w podstawowej formie stylu. W aromacie od razu wyczułem drożdże S-33 świeżo po fermentacji. Jest to charakterystyczny zapach, który miałem również w swoim domowym wicie na tych drożdżach. Przypomina nieco Lakcid i ogólnie jest przyjemny, podoba mi się. Poza tym dobrze wyczuwalna jest kolendra. Aromat na plus. W smaku jest również bardzo dobrze. Piwo jest bardzo pełne, średnio słodkie, z dobrze zaznaczonymi nutami kolendry i skórki pomarańczowej. Goryczka jest niska, ale da się zauważyć jej obecność. Piwo to bardzo mi przypomina Viva la Wita z Pinty, ale jest raczej mniej pomarańczowe, a bardziej kolendrowe. Ogólnie bardzo mi smakowało, moim zdaniem jest świetne! Bardzo porządnie uwarzone, bez żadnych wad. Naprawdę przyjemnie się je pije.

Ocena ogólna – 6/6

Próbowałem jeszcze AIPA, również było świetne, ale opiszę je już w osobnym wpisie, gdyż próbowałem też wersji butelkowej. Dodać bowiem należy, że Browar Stu Mostów swoje piwa butelkuje i wysyła do sprzedaży w całej Polsce. Również kegi trafiają do innych lokali, a więc nie jest to typowy browar restauracyjny. Nie ma tu też zwykłej restauracyjnej nudy polegającej na warzeniu trzech rodzajów piwa – jasnego, pszenicznego i ciemnego, tutaj warzone są piwa prawdziwie „craftowe”, w stylach nowofalowych, często z amerykańskimi odmianami chmielu. Widać tutaj, że jest to bardziej browar rzemieślniczy, a część restauracyjna jest tutaj dodatkiem, chociaż jakże ważnym. Podsumowując, muszę powiedzieć, że Browar Stu Mostów wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nietypowo rozwiązany układ lokalu, nowoczesny wystrój, bardzo dobre piwo, fachowa obsługa, to wszystko sprawiło, że na pewno jeszcze tam wrócę przy okazji kolejnych wizyt we Wrocławiu. Polecam wszystkim to miejsce!


Browar Widawa i Equinox

DSCF8508Dziesiątego kwietnia, razem z wycieczką grupy Piwny Lublin zmierzającą na Beer Geek Madness, odwiedziłem Gospodę pod Czarnym Kurem w Chrząstawie Małej i znajdujący się w niej Browar Widawa. Była to moja druga próba wizyty w Widawie, na szczęście zakończona powodzeniem. Pierwszy raz bowiem mogłem jedynie obejrzeć sobie gospodę z zewnątrz, zajrzeć przez szybę do warzelni i na tym wizyta się skończyła, gdyż lokal był zamknięty. Pomyślałem sobie jednak „ja tu jeszcze wrócę!”, niczym Kazik Staszewski i w końcu się udało. Piwowar Wojtek Frączyk (będący jednocześnie właścicielem dobytku i szefem kuchni), ugościł nas wyśmienitym obiadem i opowiedział trochę o technologii warzenia piwa, o sprzęcie w browarze, o piwach leżakujących w beczkach po whisky (w tym oryginalnych beczkach po Jacku Danielsie z USA) oraz ogólnie o piwowarstwie rzemieślniczym. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z tej wizyty.

DSCF8519 DSCF8511

Piwem, którego zdecydowałem się spróbować podczas wizyty w browarze, było West Coast IPA w edycji specjalnej single hop Equinox. Nigdy wcześniej nie piłem piwa chmielonego tylko tą odmianą, zatem była to dobra okazja do spróbowania i sprawdzenia, czym się ona charakteryzuje. Poza tym w międzyczasie piłem to piwo drugi raz już w Lublinie w pubie U Fotografa, aby przypomnieć sobie ten smak i ugruntować opinię w celu napisania recenzji.

DSCF8528

Browar – Widawa
Styl – West Coast IPA
Ekstrakt – 16° Blg
Alkohol – 6,2%

A więc barwa piwa jest jasna, złocista z lekkim, opalizującym zmętnieniem. Aromat zaś przypomina mi bardzo chmiele nowozelandzkie, a konkretnie odmianę Nelson Sauvin. Również tutaj wyczuwam Poxipol, chociaż w nieco mniejszym stężeniu, niż w Nelsonie, poza tym są tutaj jeszcze inne nuty poza Poxipolem. Takie bardzo żywiczne, kalafoniowe, mało owocowe. Ogólnie aromat, mimo że dziwny, to podoba mi się. Jest specyficzny, nie wszystkim przypadnie do gustu, ale przynajmniej jest intrygujący i ciekawy. Poza tym jest bardzo intensywny. W smaku piwo jest wytrawne, jak na West Coast IPA przystało i posiada bardzo mocną goryczkę, co jak najbardziej mi odpowiada. Cały smak jest zdominowany przez chmiel. Niezwykle wyrazisty, iglasto-żywiczny, można powiedzieć nawet agresywny, gorzki, atakujący kubki smakowe. Bardzo lubię takie piwa! I wcale nie przeszkadza mi to, że jest to po części wywar z Poxipolu, pasuje mi to. 😀 Equinox daje radę. Jest tak bardzo inny od pozostałych odmian amerykańskich, a jednocześnie podobny do nowozelandzkich i australijskich, że biorąc pod uwagę profil aromatyczny, a nie pochodzenie, mógłby być zaliczony do tej drugiej grupy.

Ocena ogólna – 6/6

P.S. Na zdjęciu piwa, pomiędzy szklanką a jej odbiciem, widać też odbicie piwowara (w kadzi filtracyjnej).


Lubelskie lokale z dobrym piwem

W czasach, gdy piwne hipsterstwo szerzy się coraz bardziej i coraz większej liczbie osób nie wystarcza już to, że w barze mogą się napić jedynie Żyw/skiego czy choćby poczciwej Perły, rośnie zapotrzebowanie na lokale, w których można napić się piwa niszowego, mało znanego, z rzemieślniczych lub zagranicznych browarów, po prostu piwa dobrego. Prawdziwym rajem dla takich ludzi jest Warszawa, gdzie ostatnio powstało mnóstwo multitapów i wciąż otwierają się nowe. Ale co mają zrobić mieszkańcy Lublina? Gdzie w tym mieście można się napić lepszego piwa? Postanowiłem opisać cztery takie miejsca, gdzie można dostać piwa inne, niż polskie koncerniaki.


U Fotografa

Ul. Rybna 11

DSCF4636Jest to pub, który można śmiało nazwać pierwszym i jak na razie jedynym lubelskim multitapem. Lokal ten specjalizuje się w piwach rzemieślniczych, zarówno z Polski jak i z reszty świata. W ofercie mamy zawsze osiem piw lanych z beczki. Na kranach pojawiają się wyroby takich browarów jak Pinta, Pracownia Piwa, AleBrowar, Szał Piw, Artezan, Widawa, Ursa Major, Kormoran, a oprócz polskich, zawsze mamy tam jakieś piwo czeskie oraz brytyjskie lub amerykańskie. Cały czas pojawiają się nowości, organizowane są również premiery piw. Ostatnio nawet podpięty został stout z browaru Ninkasi!

DSCF4632Oprócz piw lanych, mamy do wyboru kilkadziesiąt różnych piw butelkowych. W sumie około stu różnych rodzajów. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Na pochwałę według mnie zasługuje to, że U Fotografa nie są dostępne żadne piwa z polskich koncernów. Nie nie, Żywca tam się nie napijesz! Właściciele pubu mają poczucie misji edukowania społeczeństwa na temat kultury picia piwa oraz odkrywania świata piw rzemieślniczych. Ciężko również o sok do piwa (może nie będę tu zdradzał ile on kosztuje). 😀 Naprawdę podoba mi się takie podejście!

1529833_10152127236820202_1661411310_oOprócz piwa, w menu figurują różne przekąski, pizza i inne dania oraz mocniejsze trunki, wyeksponowane w podświetlonym kole w regale za barem. Dla rozrywki można pograć sobie w różne gry, takie jak Scrabble, Monopoly, szachy, a ostatnio nawet Piwne Imperium. Wystrój wnętrza jest bardzo ciekawy. We wnękach na ścianach obracają się stare aparaty fotograficzne, w drugiej sali wiszą artystyczne fotografie, a obok baru znajduje się wielka półka z rozmaitymi piwami, coś w rodzaju muzeum. Usiąść możemy na wygodnych kanapach, a z głośników płynie przyjemna jazzowa muzyka. Do tego świetna obsługa barmanów, którzy zawsze potrafią doradzić klientowi, jakie piwo wybrać, by pasowało do jego gustów. Zdecydowanie jest to mój ulubiony pub w Lublinie!


U Szewca – Irish Pub

Ul. Grodzka 18

DSCF4602U Szewca to lokal znany w Lublinie od dawna i przez wielu bardzo lubiany. Najstarszy ze wszystkich opisywanych tu przeze mnie, bo otwarty w roku 2000. Jest to pub i restauracja w stylu irlandzkim. Moim zdaniem to bardzo klimatyczne miejsce. Wnętrze udekorowane jest dużymi ilościami wszelkiej maści ozdób, gadżetów, plakatów, obrazów oraz pamiątek związanych z Irlandią oraz Wielką Brytanią, jak również marką Jack Daniels. Fajnie to wszystko wygląda i stwarza niezwykłą atmosferę.

DSCF4608Jeśli chodzi o piwo, to można tutaj spróbować oprócz Żywca, Paulanera i Heinekena, takich piw z beczki, jak Guinness, Belhaven Black, czy Bishop’s Finger. Oferta co jakiś czas się zmienia i na kranach mogą się znaleźć inne wyspiarskie piwa. Do wyboru mamy również sporo piw butelkowych z Irlandii, Szkocji i Anglii. Jest też jeden irlandzki cydr z pompy.

DSCF4605Kiedy chcemy poczuć się jak w prawdziwym irlandzkim pubie i napić się prawdziwego irlandzkiego czy brytyjskiego ale lub stoutu, to nie pozostaje nam nic innego jak udać się do Szewca. Niepowtarzalny klimat i dobre piwo czynią z tego miejsca pub naprawdę godny polecenia!


Česká Pivnica

Ul. Grodzka 28

DSCF4597Kilka kroków od irlandzkiego pubu U Szewca, znajduje się Česká Pivnica, czyli pub specjalizujący się w piwach czeskich i słowackich. Na kranach obecnie znajduje się Kozel, Pilsner Urquell oraz Perła. Znacznie szerszy jest wybór piw butelkowych. Mamy tu między innymi takie piwa czeskie jak Krušovice, Černá Hora, Staropramen, Zlatopramen, Gambrinus, Budweiser, Starobrno oraz słowackie – Zlatý Bažant, Kelt, Šariš, Smädný Mních. W ofercie są też różne piwa polskie, w tym takie z browarów regionalnych.

DSCF4609W menu mamy natomiast różne czeskie potrawy (informują nas o tym też plakaty na zewnątrz – „Česke pivo a jadlo”), ale oczywiście dla miłośników pizzy (takich jak ja) też coś się znajdzie. 😉 Co jest też fajne, to bardzo ciekawe nazwy tych potraw, np. Żebro Janosika, czy Paluchy drwala Honzy. Wnętrze jest fajnie urządzone i ogólnie przyjemnie jest posiedzieć v České Pivnice i wypić nejake české pivo. Do wyboru mamy klasyczne stoliki, jak i dłuższe stoły dla większych grup gości. Jest też stolik, przy którym można usiąść na wygodnych sofach.

DSCF4612

Česká Pivnica to jeden z najciekawszych lokali na lubelskiej starówce, a z racji tego, że można tam się napić dobrego piwa, na pewno jest wart odwiedzin. 🙂


Grodzka 15

Ul. Grodzka 15

DSCF4599Dokładnie naprzeciwko České Pivnice znajduje się pierwszy browar restauracyjny w Lublinie – Grodzka 15. Akurat wtedy, gdy przyszedłem tam, by zrobić kilka zdjęć i porozmawiać z obsługą, trwało warzenie (a właściwie filtracja) dunkela, także miałem okazję porozmawiać chwilę z piwowarem.

DSCF4618W stałej ofercie znajdują się trzy piwa – pils, hefe-weizen oraz dunkel. Sezonowo warzone są też różne inne style. Bywały tam takie piwa jak IPA, AIPA, extra special bitter, witbier, koźlak, dyniowe, marcowe, stout i wiele innych, a obecnie dostępny jest Winterbock. Za jakiś czas znów pojawi się jakieś nowe piwo. Kto wie, może IPA? Ja mam wielką nadzieję, bo właśnie IPA, które piłem tam rok temu, było najlepszym piwem, jakiego miałem okazję spróbować na Grodzkiej. W ogóle było to jedno z najlepszych IPA, jakie piłem, do tego w rzadko spotykanym, brytyjskim stylu.

DSCF4616Warzelnia firmy Joh Albrecht ma wybicie 6 hektolitrów i znajduje się w jednej z sal, także można tam na żywo obserwować cały proces warzenia piwa. Sprzęt jest w pełni skomputeryzowany, a wypolerowane kadzie błyszczą się, sprawiając ogólnie niezłe wrażenie.

DSCF4626Cały lokal ma trzy kondygnacje. Warzelnia znajduje się na poziomie -1, a schodząc jeszcze niżej, można dotrzeć do sali, w której za przeszkloną ścianą znajdują się tanki leżakowe i fermentacyjne. Poza tym jest też sala o wystroju wykwintnej restauracji, sala bankietowo-konferencyjna, sala typowo „pubowa” w podziemiach oraz ogródek z widokiem na lubelski zamek.

Grodzka 15 to obowiązkowy lokal dla wszystkich, którzy cenią sobie piwa z małych browarów, smakujące o wiele lepiej niż wyroby koncernów. Poza tym, piwo jest warzone na miejscu. Dodatkowo kuchnia jest tam podobno świetna, a obsługa jest fachowa i zawsze pomocna w kwestii doboru piwa do gustów klientów. Po prostu porządny browar restauracyjny!


Podsumowanie

Jak widać są w Lublinie lokale z dobrym piwem. Może nie jest ich tak dużo, jak w innych, większych miastach, ale naprawdę nie ma na co narzekać. Nie liczy się ilość, tylko jakość. Poza tym, wszystkie opisane przeze mnie przybytki są położone bardzo blisko siebie, na starym mieście, także można też zrobić sobie taki rajd na jeden wieczór, pijąc po piwie w każdym z nich. Ostatnio słyszałem też, że na ulicy Grodzkiej powstaje kolejna knajpa z piwami regionalnymi w ofercie. Odwiedzę ją, gdy tylko zostanie otwarta. Poza tym niedawno otworzył się drugi browar restauracyjny w hotelu Lwów. Lublin coraz więcej znaczy na mapie piwnego świata i oby tak dalej!

Źrodło zdjęcia półki z piwami U Fotografa – Facebook. Reszta – fotografie własne.