Tag Archives: U Fotografa

Premiera Saint No More – U Fotografa

Tak się jakoś złożyło, że niecały tydzień po premierze browaru Piwne Podziemie, w pubie U Fotografa odbyła się kolejna premiera. Tym razem w Lublinie zagościł AleBrowar razem z Janem Halvorem Fjeldem z Norwegii i przywieźli ze sobą piwo Saint No More w dwóch wersjach. Jasnej, czyli IPA single hop Simcoe, takie same, jak rok temu oraz ciemnej. Wersja ciemna jest właśnie piwem powstałym we współpracy z norweskim browarem Garasjen Mikrobryggeri. Jan, piwowar z tegoż browaru jest autorem zasypu, natomiast chmieleniem zajął się Michał Saks z AleBrowaru.

DSCF6221 DSCF6224

To, że prapremiera odbyła się właśnie w Lublinie, to zasługa naszej małej, choć silnej piwnej społeczności na Facebooku – grupy Piwny Lublin. Ogłoszone zostało głosowanie na 3 miasta, w których odbędą się premiery. Dzięki naszemu zaangażowaniu, Lublin znalazł się na pierwszym miejscu. Na drugim miejscu Kraków – premiera w sobotę, a na trzecim Wrocław – premiera w niedzielę. A żeby społeczność była jeszcze bardziej zauważalna i zgrana, wiele osób założyło koszulki Piwnego Lublina. Wśród nich znaleźli się również Michał Saks i Bartek Napieraj z AleBrowaru oraz Jan Halvor Fjeld.

DSCF6244 DSCF6258

Co do organizacji imprezy, to została wprowadzona pewna zmiana specjalnie na premierę, a mianowicie z głównej sali zostały wyniesione wszystkie stoły i krzesła. Ja na szczęście przyszedłem na tyle wcześnie, że znalazłem sobie miejsce na kanapie, ale wiele osób musiało zadowolić się pozycją na stojaka. Plus był taki, że w lokalu zmieściło się o wiele więcej ludzi i nie było trzeba przeciskać się między stolikami, tak jak to było na premierze Piwnego Podziemia. Minus natomiast za to, że nie było gdzie postawić szklanki z piwem. Jednak ten pomysł moim zdaniem był jak najbardziej rozsądny i przemyślany, bo nie było aż tak dzikiego tłumu i ścisku. Oczywiście w chwili, gdy zaczęto serwować premierowe piwa, napór na bar był niesamowity, ale tego akurat wszyscy się spodziewali. Później sytuacja się rozluźniła.

DSCF6249 DSCF6247

Na kranach, oprócz dwóch piw premierowych, które miały fantastyczną cenę 5zł za pół litra, obecne były również dwa piwa autorstwa Jana z Garasjen Mikrobryggeri (Jimmy Black i Humle Helvete) oraz trzy inne piwa AleBrowaru – Deep Love, Crazy Mike i Amber Boy. Jimmy Black, było to Black IPA, które jednak bardziej w aromacie przypominało barley wine i miało taki sam zasyp, jak ciemne Saint No More. Różnica między tymi piwami była jednak zauważalna. Wersja AleBrowarowa miała o wiele mocniejszą goryczkę i mniej winny aromat. To, co łączyło te piwa, to aromat i posmak pestek z dyni, co było efektem zastosowania specyficznych słodów. Bardziej smakowała mi jednak zeszłoroczna wersja Saint No More, również obecna na premierze. Piwo nieco różniło się od edycji 2013, było trochę bardziej słodkie, ale i tak bardzo dobre. Moim zdaniem najlepsze piwo AleBrowaru, jakie kiedykolwiek powstało. Chmiel Simcoe jest moim ulubionym, dlatego Saint No More 2013 idealnie trafia w mój gust.

Trzeba powiedzieć, że to kolejna niezwykle udana premiera! Atmosfera świetna, piwo bardzo dobre, można było porozmawiać z piwowarami i podyskutować na różne ciekawe tematy (co grupa piwowarów domowych zawsze czyni przy okazji takich imprez). Tak, jak już wcześniej mówiłem, w Lublinie coraz więcej się dzieje i oby tak dalej!

Reklamy

Premiera Piwnego Podziemia – U Fotografa

DSCF6128

Dnia 6 grudnia 2014 w lokalu U Fotografa w Lublinie odbyła się premiera pierwszych piw z nowego browaru rzemieślniczego – Piwne Podziemie. Browar został otwarty niedawno, a znajduje się w miejscowości Rożdżałów, niedaleko Chełma. Jest to już drugi browar w okolicy Chełma, jednak o tym śmiało można powiedzieć, że jest naprawdę rzemieślniczy, w odróżnieniu od tego drugiego. Poza tym to jak na razie jedyny craft-browar w województwie lubelskim (nie licząc Trzech Koron w Puławach, gdzie craftem zajmują się tylko kontraktowcy). Właścicielami browaru Piwne Podziemie, a zarazem piwowarami są Darek i Ewelina Piecuchowie, którzy po 10-letnim pobycie w USA, zdecydowali się wykorzystać nabyte tam doświadczenie w branży piwowarskiej i otworzyć własny browar w Polsce. Razem z pomagającym im Arturem, przybyli na premierę, gdzie można było wysłuchać paru słów, jakie mieli do powiedzenia o browarze i piwach, które uwarzyli.

DSCF6090 DSCF6097

Na kranach pojawiły się trzy premierowe piwa: Mustache Ryeder (Rye Pale Ale), druga wersja Mustache Ryeder (Rye Pale Ale ze skórką pomarańczy) oraz Hops, Death and Taxes (Spanish Cedar Aged Black IPA). Trzecie piwo, black IPA było leżakowane z drewnem cedreli wonnej. Niedługo do sprzedaży wejdzie też czwarte piwo – Oyster Kiss, czyli stout ostrygowy.

Ludzi na premierze było tak dużo, że ledwo mieścili się w lokalu. Kulminacja nastąpiła tuż po przemówieniu piwowarów, kiedy zaczęto rozlewać piwo. Ścisk niesamowity. Ja musiałem trochę poczekać, ażeby się ta ciżba nieco rozluźniła, bo inaczej nie dało się po prostu podejść do baru. Ekipa dzielnych barmanów, przebranych za św. Mikołajów oraz renifera, sprawnie radziła sobie z tłumem i serwowanie piwa szło bez większych problemów (bo takie oczywiste sprawy jak koniec beczki i podpinanie nowej można jak najbardziej zrozumieć).

DSCF6080 DSCF6103

Na początku spróbowałem Mustache Ryeder w wersji bez skórki pomarańczowej. Piwo bardzo dobre, orzeźwiające, z porządną dawką amerykańskiego chmielu, dającego aromaty cytrusowe. Goryczka fajna, na poziomie średnio-wysokim. Bez żadnych wad, bardzo poprawnie zrobione piwo. W miarę ogrzewania coraz lepiej pijalne. Kolejnym piwem, którego spróbowałem było Mustache Ryeder ze skórką pomarańczy. Było bardzo podobne do wersji bez skórki, może ciut bardziej pomarańczowe, ale była to różnica subtelna. W zapachu niektórzy wyczuwali lekką siarkę, ale dla wielu, ta wersja była lepsza od „podstawowej”. Następne piwo – black IPA cieszyło się takim zainteresowaniem, że pierwsza beczka skończyła się po około godzinie. I faktycznie, było bardzo dobre, chociaż niektórzy mówili, że za słabo nachmielone, że za bardzo palone, że to raczej stout, ale jeśli o mnie chodzi, to nie mam mu nic do zarzucenia. Smakowało mi, jest chyba najlepsze z tych trzech premierowych piw.

DSCF6110 DSCF6114

W międzyczasie, można było skosztować Gumbo, czyli tradycyjnego dania z Luizjany, składającego się z ryżu, mięsa, krewetek i papryki. Danie trochę mało wyraziste w smaku, ale pasowało do piwa i było całkiem dobre. Jako miłośnik owoców morza, wystawiam ocenę pozytywną.

Ogólnie fajna impreza. Dobre piwo, dobra atmosfera, możliwość porozmawiania z piwowarami osobiście, organizacyjnie również bez zarzutu, sprawna obsługa mimo ogromnej liczby ludzi i tłoku przy barze (co jednak było nie do uniknięcia, zważywszy na rozmiary lokalu). Już w piątek U Fotografa kolejna premiera! Tym razem AleBrowar i Saint No More. W Lublinie coraz więcej się dzieje, ale nie tylko tutaj. Dzięki Piwnemu Podziemiu, lubelskie w końcu nie będzie pustynią na mapie polskich browarów rzemieślniczych. Do tego od razu widać, że Darek i Ewelina to profesjonaliści. Pierwsze piwa są od razu na wysokim poziomie i bez wad, co nie zawsze się zdarza, gdy otwierane są nowe browary. A zatem mamy w regionie craft-browar z prawdziwego zdarzenia. Tak trzymać!

 


Dwa Smoki i burger – wizyta U Fotografa

456-011

Browar – Pracownia Piwa
Styl – Wit IPA
Ekstrakt – 14° Blg
Alkohol – 5,8%
IBU – 55

Pracownia Piwa to moim zdaniem jeden z najlepszych polskich browarów rzemieślniczych. Już wiele razy piłem różne ich piwa, jednak nigdy nie opisywałem ich na blogu, ponieważ zawsze były to piwa lane z beczki. Raz wprawdzie udało mi się kupić Hey Now w butelce i zdegustować w domu, jednak wtedy nie było jeszcze tego bloga, nawet w planach. Z racji tego, że rzadko zabieram ze sobą do pubu aparat fotograficzny, a często też po prostu wtedy nie ma czasu, by zapisywać swoje przemyślenia, bo rozmawia się z ludźmi, nie opisałem żadnego piwa z Pracowni, aż do teraz.

Moim najlepszym źródłem piw z Pracowni jest pub U Fotografa w Lublinie. To tam skosztowałem większości wyrobów z tego browaru, jakie miałem okazję pić (poza tym raz we Wrocławiu i raz w Warszawie). Pracownia jest na kranach Fotografa bardzo często. Próbowałem już Hey Now, Crack, 6 Joseph’s Street, Smoked Cracow, Like On Nick, Big Chmielowski, Crack Off, Pepik, 100!, Huncwot, Szał w Pracowni oraz Dwa Smoki właśnie.

Opisywane dziś piwo, to Wit IPA, czyli skrzyżowanie belgijskiego Witbiera z India Pale Ale, w tym przypadku w wersji amerykańskiej. Jest zatem w składzie pszenica, kolendra i skórka pomarańczy, a tym, co czyni z tego piwa IPA jest duża ilość amerykańskiego chmielu. Barwa tego piwa jest jasna, złocista, ale nieco ciemniejsza niż typowego wita. Widoczne jest również dość mocne zmętnienie. Aromat zaś można opisać jako zniewalający! Bardzo cytrusowy, owocowy, orzeźwiający. Nie wiem, czy to tylko sugestia czy nie, ale wyczuwam tam również lekką nutę kolendry. Jeśli chodzi o smak, to jest on odzwierciedleniem aromatu. Tutaj również czuć dużo cytrusów i pozostałych tropikalnych owoców, co wiąże się z obecnością amerykańskiego chmielu. Poza tym, piwo nie jest ani zbyt słodkie, ani zbyt wytrawne, a całość dopełniona jest solidną goryczką, która nie zalega i nie przeszkadza, przez co idealnie komponuje się z pozostałymi walorami.

Według mnie, jest to piwo idealne. Jedno z najlepszych, jakie piłem w życiu. Śmiało mogę powiedzieć, że AIPA, APA i Wit IPA to moje ulubione style i żadne tam RISy ani Barley Łajny mi ich nie przebiją. Poza tym, ogólnie rzecz biorąc, wszystkie piwa z Pracowni, których do tej pory próbowałem, bardzo mi smakowały. Wszystkie były porządnie wykonane, bez żadnych wad, nigdy nie były zepsute albo niesmaczne. Dlatego właśnie uważam Pracownię Piwa za jeden z najlepszych browarów w Polsce. Trzymają poziom cały czas i warzą świetne piwa.

Ocena ogólna – 6/6

A co do piwa? Albo raczej, jak w moim przypadku było – po piwie? Gdy dopada głód, a jesteśmy właśnie U Fotografa, możemy od niedawna zamówić burgera. Dostępnych jest kilka wersji, z czego ja wybrałem najbardziej wypasioną o nazwie Bekon Burger. Składników w nim jest co nie miara i nie zapamiętałem wszystkich, ale tym, co się rzuca w oczy od razu są wystające liście, bodajże chyba rukoli. Do tego był jeszcze pomidor, ogórek konserwowy, bekon, sos, chyba trochę sera, no i oczywiście wołowina, z prawdziwej krowy. Bardzo dobrze zrobiony burger i choć wybrałem wersję wypieczoną, a nie surową, to mięso i tak było miękkie i soczyste. Całość w smaku wyśmienita. Mimo że niewiele craft-burgerów jeszcze w życiu jadłem i dopiero zaczynam poznawać ten rodzaj jedzenia, to muszę przyznać, że ten burger mi smakował bardzo.

456-015b

A zatem polecam wszystkim wybrać się do Fotografa na dobre piwo i dobrego burgera!

Ocena ogólna – 6/6


Premiera Lublin to Dublin – U Fotografa

Dnia 14 marca w lubelskim pubie U Fotografa odbyła się ogólnopolska premiera nowego piwa z browaru Pinta, które zostało uwarzone w Irlandii, we współpracy z browarem O’Hara’s. Piwo zostało nazwane „Lublin to Dublin”, a to dlatego, że został do niego dodany chmiel Lubelski, za granicą znany pod nazwą Lublin. Była to pierwsza w historii główna premiera piwa, jaka odbywała się w Lublinie. Dlatego musiałem się na niej pojawić, by móc napisać coś o niej na blogu.

q2

Początek zaplanowany był na godzinę 20:00. Kiedy o 19:40 wszedłem do lokalu, oczywiście wszystkie miejsca były zajęte i od dawna zarezerwowane, więc trzeba było zadowolić się miejscem stojącym, tak samo zresztą musiało uczynić wiele innych osób, które przybyły na premierę jeszcze później. No cóż, w zasadzie niczego innego się nie spodziewałem. 😀 Lokal jest mały, a zainteresowanie premierą było ogromne. O 20:00 było już naprawdę tłoczno. Zaczęto rozlewać piwo do szklanek. Ale to nie była jedyna atrakcja, gdyż o 21:30 miał się zjawić Ziemowit Fałat, jeden z twórców browaru Pinta.

q1

Jeśli chodzi o premierowe piwo, to jest to Robust Oatmeal Stout, czyli taki mocny, solidny stout owsiany. Nieprzejrzyście czarne, bardzo treściwe i gęste. W smaku jednak łagodne, takie aksamitne i „miękkie” można by rzec. Obecne są w nim nuty palone, ale również owsiane, które objawiają się takimi właściwościami, jakie wcześniej opisałem. Jedyne, co mi nie pasowało w tym piwie, to lekko wyczuwalny alkohol. Ogólnie bardzo dobre piwo. Z chęcią napiję się go jeszcze raz, gdy będzie dostępne w butelkach.

Chciałbym też pochwalić organizatorów imprezy za dobór muzyki. Cały czas z głośników płynęły kolejne albumy irlandzkiego zespołu punk rockowego Dropkick Murphys, w tym także moim zdaniem najlepsze ich płyta pod tytułem „The Meanest of Times”. Bardzo lubię ten zespół i często go słucham, zatem tym bardziej podobała mi się cała premiera. Dropkick Murphys stworzył fajną atmosferę, gdyż w swoich kompozycjach często używają „folkowych” instrumentów, takich jak dudy czy akordeon, zatem dobrze się to wszystko wpasowało w irlandzki klimat. 🙂

q4

Ziemowit Fałat spóźnił się o 20 minut, a chwilę wcześniej okazało się, że premierowe piwo już się skończyło. Nie było już żadnej pełnej beczki. Trochę niefortunnie się to wszystko złożyło, ale nikt widocznie nie przewidział, że Lublin to Dublin będzie się cieszyło aż takim wzięciem. Na szczęście, gdy Ziemek wszedł do lokalu, czekała na niego ostatnia szklanka piwa i całe szczęście, bo mógł go spróbować pierwszy raz w finalnej wersji (mówił, że wcześniej próbował go tylko tuż po fermentacji). Z tłumu padały pytania czy nie przywiózł ze sobą jeszcze jednej beczki w bagażniku, po czym wszyscy zaczęli chórem krzyczeć „Gdzie jest beczka!!!” 😀 Następnie Mistrz wygłosił krótkie przemówienie (między innymi mówił o tym, że nazwę piwa wymyślili Irlandczycy oraz o tym, że to w Lublinie miała swój początek Pinta, za sprawą pierwszej warki grodziskiego w browarze Grodzka 15), po czym impreza toczyła się dalej.

q3

Ogólnie wyszło bardzo dobrze, poza tą małą wpadką, gdy piwo się skończyło. 😀 Atmosfera była fajna i chyba wszyscy dobrze się bawili. Ja musiałem oszczędzać siły przed spotkaniem piwowarów domowych zaplanowanym na następny dzień, także wróciłem do domu nieco wcześniej, ale większość gości została do samego końca. Świetna impreza! Oby było więcej takich premier w Lublinie. 🙂

q5

Autorem zdjęć jest Łukasz Dudkowski.


Lubelskie lokale z dobrym piwem

W czasach, gdy piwne hipsterstwo szerzy się coraz bardziej i coraz większej liczbie osób nie wystarcza już to, że w barze mogą się napić jedynie Żyw/skiego czy choćby poczciwej Perły, rośnie zapotrzebowanie na lokale, w których można napić się piwa niszowego, mało znanego, z rzemieślniczych lub zagranicznych browarów, po prostu piwa dobrego. Prawdziwym rajem dla takich ludzi jest Warszawa, gdzie ostatnio powstało mnóstwo multitapów i wciąż otwierają się nowe. Ale co mają zrobić mieszkańcy Lublina? Gdzie w tym mieście można się napić lepszego piwa? Postanowiłem opisać cztery takie miejsca, gdzie można dostać piwa inne, niż polskie koncerniaki.


U Fotografa

Ul. Rybna 11

DSCF4636Jest to pub, który można śmiało nazwać pierwszym i jak na razie jedynym lubelskim multitapem. Lokal ten specjalizuje się w piwach rzemieślniczych, zarówno z Polski jak i z reszty świata. W ofercie mamy zawsze osiem piw lanych z beczki. Na kranach pojawiają się wyroby takich browarów jak Pinta, Pracownia Piwa, AleBrowar, Szał Piw, Artezan, Widawa, Ursa Major, Kormoran, a oprócz polskich, zawsze mamy tam jakieś piwo czeskie oraz brytyjskie lub amerykańskie. Cały czas pojawiają się nowości, organizowane są również premiery piw. Ostatnio nawet podpięty został stout z browaru Ninkasi!

DSCF4632Oprócz piw lanych, mamy do wyboru kilkadziesiąt różnych piw butelkowych. W sumie około stu różnych rodzajów. Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie. Na pochwałę według mnie zasługuje to, że U Fotografa nie są dostępne żadne piwa z polskich koncernów. Nie nie, Żywca tam się nie napijesz! Właściciele pubu mają poczucie misji edukowania społeczeństwa na temat kultury picia piwa oraz odkrywania świata piw rzemieślniczych. Ciężko również o sok do piwa (może nie będę tu zdradzał ile on kosztuje). 😀 Naprawdę podoba mi się takie podejście!

1529833_10152127236820202_1661411310_oOprócz piwa, w menu figurują różne przekąski, pizza i inne dania oraz mocniejsze trunki, wyeksponowane w podświetlonym kole w regale za barem. Dla rozrywki można pograć sobie w różne gry, takie jak Scrabble, Monopoly, szachy, a ostatnio nawet Piwne Imperium. Wystrój wnętrza jest bardzo ciekawy. We wnękach na ścianach obracają się stare aparaty fotograficzne, w drugiej sali wiszą artystyczne fotografie, a obok baru znajduje się wielka półka z rozmaitymi piwami, coś w rodzaju muzeum. Usiąść możemy na wygodnych kanapach, a z głośników płynie przyjemna jazzowa muzyka. Do tego świetna obsługa barmanów, którzy zawsze potrafią doradzić klientowi, jakie piwo wybrać, by pasowało do jego gustów. Zdecydowanie jest to mój ulubiony pub w Lublinie!


U Szewca – Irish Pub

Ul. Grodzka 18

DSCF4602U Szewca to lokal znany w Lublinie od dawna i przez wielu bardzo lubiany. Najstarszy ze wszystkich opisywanych tu przeze mnie, bo otwarty w roku 2000. Jest to pub i restauracja w stylu irlandzkim. Moim zdaniem to bardzo klimatyczne miejsce. Wnętrze udekorowane jest dużymi ilościami wszelkiej maści ozdób, gadżetów, plakatów, obrazów oraz pamiątek związanych z Irlandią oraz Wielką Brytanią, jak również marką Jack Daniels. Fajnie to wszystko wygląda i stwarza niezwykłą atmosferę.

DSCF4608Jeśli chodzi o piwo, to można tutaj spróbować oprócz Żywca, Paulanera i Heinekena, takich piw z beczki, jak Guinness, Belhaven Black, czy Bishop’s Finger. Oferta co jakiś czas się zmienia i na kranach mogą się znaleźć inne wyspiarskie piwa. Do wyboru mamy również sporo piw butelkowych z Irlandii, Szkocji i Anglii. Jest też jeden irlandzki cydr z pompy.

DSCF4605Kiedy chcemy poczuć się jak w prawdziwym irlandzkim pubie i napić się prawdziwego irlandzkiego czy brytyjskiego ale lub stoutu, to nie pozostaje nam nic innego jak udać się do Szewca. Niepowtarzalny klimat i dobre piwo czynią z tego miejsca pub naprawdę godny polecenia!


Česká Pivnica

Ul. Grodzka 28

DSCF4597Kilka kroków od irlandzkiego pubu U Szewca, znajduje się Česká Pivnica, czyli pub specjalizujący się w piwach czeskich i słowackich. Na kranach obecnie znajduje się Kozel, Pilsner Urquell oraz Perła. Znacznie szerszy jest wybór piw butelkowych. Mamy tu między innymi takie piwa czeskie jak Krušovice, Černá Hora, Staropramen, Zlatopramen, Gambrinus, Budweiser, Starobrno oraz słowackie – Zlatý Bažant, Kelt, Šariš, Smädný Mních. W ofercie są też różne piwa polskie, w tym takie z browarów regionalnych.

DSCF4609W menu mamy natomiast różne czeskie potrawy (informują nas o tym też plakaty na zewnątrz – „Česke pivo a jadlo”), ale oczywiście dla miłośników pizzy (takich jak ja) też coś się znajdzie. 😉 Co jest też fajne, to bardzo ciekawe nazwy tych potraw, np. Żebro Janosika, czy Paluchy drwala Honzy. Wnętrze jest fajnie urządzone i ogólnie przyjemnie jest posiedzieć v České Pivnice i wypić nejake české pivo. Do wyboru mamy klasyczne stoliki, jak i dłuższe stoły dla większych grup gości. Jest też stolik, przy którym można usiąść na wygodnych sofach.

DSCF4612

Česká Pivnica to jeden z najciekawszych lokali na lubelskiej starówce, a z racji tego, że można tam się napić dobrego piwa, na pewno jest wart odwiedzin. 🙂


Grodzka 15

Ul. Grodzka 15

DSCF4599Dokładnie naprzeciwko České Pivnice znajduje się pierwszy browar restauracyjny w Lublinie – Grodzka 15. Akurat wtedy, gdy przyszedłem tam, by zrobić kilka zdjęć i porozmawiać z obsługą, trwało warzenie (a właściwie filtracja) dunkela, także miałem okazję porozmawiać chwilę z piwowarem.

DSCF4618W stałej ofercie znajdują się trzy piwa – pils, hefe-weizen oraz dunkel. Sezonowo warzone są też różne inne style. Bywały tam takie piwa jak IPA, AIPA, extra special bitter, witbier, koźlak, dyniowe, marcowe, stout i wiele innych, a obecnie dostępny jest Winterbock. Za jakiś czas znów pojawi się jakieś nowe piwo. Kto wie, może IPA? Ja mam wielką nadzieję, bo właśnie IPA, które piłem tam rok temu, było najlepszym piwem, jakiego miałem okazję spróbować na Grodzkiej. W ogóle było to jedno z najlepszych IPA, jakie piłem, do tego w rzadko spotykanym, brytyjskim stylu.

DSCF4616Warzelnia firmy Joh Albrecht ma wybicie 6 hektolitrów i znajduje się w jednej z sal, także można tam na żywo obserwować cały proces warzenia piwa. Sprzęt jest w pełni skomputeryzowany, a wypolerowane kadzie błyszczą się, sprawiając ogólnie niezłe wrażenie.

DSCF4626Cały lokal ma trzy kondygnacje. Warzelnia znajduje się na poziomie -1, a schodząc jeszcze niżej, można dotrzeć do sali, w której za przeszkloną ścianą znajdują się tanki leżakowe i fermentacyjne. Poza tym jest też sala o wystroju wykwintnej restauracji, sala bankietowo-konferencyjna, sala typowo „pubowa” w podziemiach oraz ogródek z widokiem na lubelski zamek.

Grodzka 15 to obowiązkowy lokal dla wszystkich, którzy cenią sobie piwa z małych browarów, smakujące o wiele lepiej niż wyroby koncernów. Poza tym, piwo jest warzone na miejscu. Dodatkowo kuchnia jest tam podobno świetna, a obsługa jest fachowa i zawsze pomocna w kwestii doboru piwa do gustów klientów. Po prostu porządny browar restauracyjny!


Podsumowanie

Jak widać są w Lublinie lokale z dobrym piwem. Może nie jest ich tak dużo, jak w innych, większych miastach, ale naprawdę nie ma na co narzekać. Nie liczy się ilość, tylko jakość. Poza tym, wszystkie opisane przeze mnie przybytki są położone bardzo blisko siebie, na starym mieście, także można też zrobić sobie taki rajd na jeden wieczór, pijąc po piwie w każdym z nich. Ostatnio słyszałem też, że na ulicy Grodzkiej powstaje kolejna knajpa z piwami regionalnymi w ofercie. Odwiedzę ją, gdy tylko zostanie otwarta. Poza tym niedawno otworzył się drugi browar restauracyjny w hotelu Lwów. Lublin coraz więcej znaczy na mapie piwnego świata i oby tak dalej!

Źrodło zdjęcia półki z piwami U Fotografa – Facebook. Reszta – fotografie własne.