Tag Archives: Czechy

Haka z browaru Spirifer

DSCF6544

Browar – Spirifer
Styl – Rye IPA
Ekstrakt – 14° Blg
Alkohol – 5,4%
IBU – 55

Hmmm… Spirifer. Pierwszy raz miałem okazję spróbować piwa z tego browaru kontraktowego. Jego nazwa pochodzi od pewnego ramienionoga (mięczak podobny do małża), zamieszkującego morza i oceany w okresie od Ordowiku do Permu, dzisiaj często spotykanego jako skamielina. Podobno to taki najbardziej znany przez paleontologów rodzaj bezkręgowca, a że założyciele browaru są właśnie paleontologami, postanowili użyć tej właśnie nazwy. Ciekawe, ile osób przeczytało to jako Spitfire… Szkoda, że na etykiecie nie ma żadnego wyjaśnienia, a przecież krótka historia byłaby całkiem ciekawa.

Haka, to nazwa tańców Maorysów z Nowej Zelandii. I znów nie znajdujemy żadnej informacji na ten temat na etykiecie. A nazwa ta została zapewne użyta dlatego, że w składzie, oprócz amerykańskich odmian chmielu, znajduje się również odmiana nowozelandzka, Kohatu. Wśród słodów są natomiast wyróżnione żytni i pszeniczny. Piwo zostało uwarzone w czeskim browarze Vyškov.

Haka ma czerwoną, herbaciano-bursztynową barwę i jest lekko mętne. Piana marna, a po piwie żytnio-pszenicznym spodziewałem się czegoś innego, ale winne może być tu słabe nagazowanie. No nieważne. W aromacie wyczuć można głównie akcenty słodowe z domieszką amerykańskiego chmielu (cytrusy) oraz lekki diacetyl, który jednak bardzo nie przeszkadza. Mamy przecież do czynienia z czeskim browarem, a u nich często się to zdarza. Piwo jest wytrawne i nie ma w nim ani pełni, ani gęstości i oleistości, jakiej można byłoby się spodziewać po dodatku słodu żytniego. Można powiedzieć, że jest nawet trochę wodniste. Goryczka jest mocna, a smak to mieszanka karmelu i amerykańskiego chmielu, jednak karmel jest dominujący. Ogólnie ani smak, ani aromat nie należą do intensywnych. Kompletnie czego innego oczekiwałem po Rye IPA, ale na szczęście nie ma tragedii.

Jest to piwo według mnie średnie, ale przynajmniej ma mocną goryczkę, co sprawia, że nie jest totalnie bezpłciowe. Nawet całkiem niezłe, ale nie powiem, że bardzo dobre.

Ocena ogólna – 4/6

 

Reklamy

Primator Double 24%

DSCF3930

Parametry:

Browar – Nachod
Styl – Porter bałtycki (?)
Ekstrakt – 24° Blg
Alkohol – 10,5%

Z tym Primatorem 24% to jest szczerze mówiąc trudna sprawa. Tak naprawdę nie wiadomo, jaki to styl. Po spróbowaniu byłem pewien, że jest to porter bałtycki, bo smakuje tak samo, jak polskie portery, ale później dowiedziałem się, że to w ogóle nie jest porter, tylko nie wiadomo co. Niemcy mówią, że to doppelbock, Czesi, że piwo ciemne specjalne, ale ani u Czechów, ani u Niemców nie ma tradycji warzenia porterów, tak, jak ma to miejsce w Polsce. Nie mają oni dobrze wyrobionej definicji porterów. Zatem po polsku jest to porter i tego będę się trzymał.

Kolor piwa jest typowo porterowy, czyli nie idealnie czarny, ale bardzo ciemno brązowy z rubinowymi refleksami. Piana, jak widać na zdjęciu, na początku jest obfita, ale ma grube pęcherzyki, chociaż nie jest to dla mnie takie ważne. Pachnie też jak normalny porter. Czuć ciemne słody i alkohol, którego w tym piwie jest niemało, bo 10,5%. Co do smaku, to tutaj już nie można się zgodzić z ocenami tego piwa sprzed dwóch lat, kiedy to podobno było bardzo mdłe, słodkie i mocno alkoholowe. Owszem, alkohol jest, ale raczej słabo wyczuwalny, ukryty w słodach i to nie mdłych i mulących. Jest tutaj paloność, karmel i odpowiednia goryczka. Po prostu typowy smak porteru bałtyckiego, podobny do tego z Żywca. Jeśli kiedyś to piwo było za słodkie, to teraz już nie jest. Chyba zmienili recepturę.

Drugą butelkę zostawiłem sobie do leżakowania na kilka lat, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tak ogólnie, to obecnie średnio lubię portery ze względu na wysoką zawartość alkoholu, który daje się wyczuć, ale skoro w trakcie leżakowania ten alkohol się układa i czuć go słabiej, to chętnie spróbuję zarówno tego Primatora, jak i innych porterów po leżakowaniu.

Ocena ogólna – 4/6