Tag Archives: premiera

Premiera Saint No More – U Fotografa

Tak się jakoś złożyło, że niecały tydzień po premierze browaru Piwne Podziemie, w pubie U Fotografa odbyła się kolejna premiera. Tym razem w Lublinie zagościł AleBrowar razem z Janem Halvorem Fjeldem z Norwegii i przywieźli ze sobą piwo Saint No More w dwóch wersjach. Jasnej, czyli IPA single hop Simcoe, takie same, jak rok temu oraz ciemnej. Wersja ciemna jest właśnie piwem powstałym we współpracy z norweskim browarem Garasjen Mikrobryggeri. Jan, piwowar z tegoż browaru jest autorem zasypu, natomiast chmieleniem zajął się Michał Saks z AleBrowaru.

DSCF6221 DSCF6224

To, że prapremiera odbyła się właśnie w Lublinie, to zasługa naszej małej, choć silnej piwnej społeczności na Facebooku – grupy Piwny Lublin. Ogłoszone zostało głosowanie na 3 miasta, w których odbędą się premiery. Dzięki naszemu zaangażowaniu, Lublin znalazł się na pierwszym miejscu. Na drugim miejscu Kraków – premiera w sobotę, a na trzecim Wrocław – premiera w niedzielę. A żeby społeczność była jeszcze bardziej zauważalna i zgrana, wiele osób założyło koszulki Piwnego Lublina. Wśród nich znaleźli się również Michał Saks i Bartek Napieraj z AleBrowaru oraz Jan Halvor Fjeld.

DSCF6244 DSCF6258

Co do organizacji imprezy, to została wprowadzona pewna zmiana specjalnie na premierę, a mianowicie z głównej sali zostały wyniesione wszystkie stoły i krzesła. Ja na szczęście przyszedłem na tyle wcześnie, że znalazłem sobie miejsce na kanapie, ale wiele osób musiało zadowolić się pozycją na stojaka. Plus był taki, że w lokalu zmieściło się o wiele więcej ludzi i nie było trzeba przeciskać się między stolikami, tak jak to było na premierze Piwnego Podziemia. Minus natomiast za to, że nie było gdzie postawić szklanki z piwem. Jednak ten pomysł moim zdaniem był jak najbardziej rozsądny i przemyślany, bo nie było aż tak dzikiego tłumu i ścisku. Oczywiście w chwili, gdy zaczęto serwować premierowe piwa, napór na bar był niesamowity, ale tego akurat wszyscy się spodziewali. Później sytuacja się rozluźniła.

DSCF6249 DSCF6247

Na kranach, oprócz dwóch piw premierowych, które miały fantastyczną cenę 5zł za pół litra, obecne były również dwa piwa autorstwa Jana z Garasjen Mikrobryggeri (Jimmy Black i Humle Helvete) oraz trzy inne piwa AleBrowaru – Deep Love, Crazy Mike i Amber Boy. Jimmy Black, było to Black IPA, które jednak bardziej w aromacie przypominało barley wine i miało taki sam zasyp, jak ciemne Saint No More. Różnica między tymi piwami była jednak zauważalna. Wersja AleBrowarowa miała o wiele mocniejszą goryczkę i mniej winny aromat. To, co łączyło te piwa, to aromat i posmak pestek z dyni, co było efektem zastosowania specyficznych słodów. Bardziej smakowała mi jednak zeszłoroczna wersja Saint No More, również obecna na premierze. Piwo nieco różniło się od edycji 2013, było trochę bardziej słodkie, ale i tak bardzo dobre. Moim zdaniem najlepsze piwo AleBrowaru, jakie kiedykolwiek powstało. Chmiel Simcoe jest moim ulubionym, dlatego Saint No More 2013 idealnie trafia w mój gust.

Trzeba powiedzieć, że to kolejna niezwykle udana premiera! Atmosfera świetna, piwo bardzo dobre, można było porozmawiać z piwowarami i podyskutować na różne ciekawe tematy (co grupa piwowarów domowych zawsze czyni przy okazji takich imprez). Tak, jak już wcześniej mówiłem, w Lublinie coraz więcej się dzieje i oby tak dalej!

Reklamy

Premiera Piwnego Podziemia – U Fotografa

DSCF6128

Dnia 6 grudnia 2014 w lokalu U Fotografa w Lublinie odbyła się premiera pierwszych piw z nowego browaru rzemieślniczego – Piwne Podziemie. Browar został otwarty niedawno, a znajduje się w miejscowości Rożdżałów, niedaleko Chełma. Jest to już drugi browar w okolicy Chełma, jednak o tym śmiało można powiedzieć, że jest naprawdę rzemieślniczy, w odróżnieniu od tego drugiego. Poza tym to jak na razie jedyny craft-browar w województwie lubelskim (nie licząc Trzech Koron w Puławach, gdzie craftem zajmują się tylko kontraktowcy). Właścicielami browaru Piwne Podziemie, a zarazem piwowarami są Darek i Ewelina Piecuchowie, którzy po 10-letnim pobycie w USA, zdecydowali się wykorzystać nabyte tam doświadczenie w branży piwowarskiej i otworzyć własny browar w Polsce. Razem z pomagającym im Arturem, przybyli na premierę, gdzie można było wysłuchać paru słów, jakie mieli do powiedzenia o browarze i piwach, które uwarzyli.

DSCF6090 DSCF6097

Na kranach pojawiły się trzy premierowe piwa: Mustache Ryeder (Rye Pale Ale), druga wersja Mustache Ryeder (Rye Pale Ale ze skórką pomarańczy) oraz Hops, Death and Taxes (Spanish Cedar Aged Black IPA). Trzecie piwo, black IPA było leżakowane z drewnem cedreli wonnej. Niedługo do sprzedaży wejdzie też czwarte piwo – Oyster Kiss, czyli stout ostrygowy.

Ludzi na premierze było tak dużo, że ledwo mieścili się w lokalu. Kulminacja nastąpiła tuż po przemówieniu piwowarów, kiedy zaczęto rozlewać piwo. Ścisk niesamowity. Ja musiałem trochę poczekać, ażeby się ta ciżba nieco rozluźniła, bo inaczej nie dało się po prostu podejść do baru. Ekipa dzielnych barmanów, przebranych za św. Mikołajów oraz renifera, sprawnie radziła sobie z tłumem i serwowanie piwa szło bez większych problemów (bo takie oczywiste sprawy jak koniec beczki i podpinanie nowej można jak najbardziej zrozumieć).

DSCF6080 DSCF6103

Na początku spróbowałem Mustache Ryeder w wersji bez skórki pomarańczowej. Piwo bardzo dobre, orzeźwiające, z porządną dawką amerykańskiego chmielu, dającego aromaty cytrusowe. Goryczka fajna, na poziomie średnio-wysokim. Bez żadnych wad, bardzo poprawnie zrobione piwo. W miarę ogrzewania coraz lepiej pijalne. Kolejnym piwem, którego spróbowałem było Mustache Ryeder ze skórką pomarańczy. Było bardzo podobne do wersji bez skórki, może ciut bardziej pomarańczowe, ale była to różnica subtelna. W zapachu niektórzy wyczuwali lekką siarkę, ale dla wielu, ta wersja była lepsza od „podstawowej”. Następne piwo – black IPA cieszyło się takim zainteresowaniem, że pierwsza beczka skończyła się po około godzinie. I faktycznie, było bardzo dobre, chociaż niektórzy mówili, że za słabo nachmielone, że za bardzo palone, że to raczej stout, ale jeśli o mnie chodzi, to nie mam mu nic do zarzucenia. Smakowało mi, jest chyba najlepsze z tych trzech premierowych piw.

DSCF6110 DSCF6114

W międzyczasie, można było skosztować Gumbo, czyli tradycyjnego dania z Luizjany, składającego się z ryżu, mięsa, krewetek i papryki. Danie trochę mało wyraziste w smaku, ale pasowało do piwa i było całkiem dobre. Jako miłośnik owoców morza, wystawiam ocenę pozytywną.

Ogólnie fajna impreza. Dobre piwo, dobra atmosfera, możliwość porozmawiania z piwowarami osobiście, organizacyjnie również bez zarzutu, sprawna obsługa mimo ogromnej liczby ludzi i tłoku przy barze (co jednak było nie do uniknięcia, zważywszy na rozmiary lokalu). Już w piątek U Fotografa kolejna premiera! Tym razem AleBrowar i Saint No More. W Lublinie coraz więcej się dzieje, ale nie tylko tutaj. Dzięki Piwnemu Podziemiu, lubelskie w końcu nie będzie pustynią na mapie polskich browarów rzemieślniczych. Do tego od razu widać, że Darek i Ewelina to profesjonaliści. Pierwsze piwa są od razu na wysokim poziomie i bez wad, co nie zawsze się zdarza, gdy otwierane są nowe browary. A zatem mamy w regionie craft-browar z prawdziwego zdarzenia. Tak trzymać!

 


Premiera Lublin to Dublin – U Fotografa

Dnia 14 marca w lubelskim pubie U Fotografa odbyła się ogólnopolska premiera nowego piwa z browaru Pinta, które zostało uwarzone w Irlandii, we współpracy z browarem O’Hara’s. Piwo zostało nazwane „Lublin to Dublin”, a to dlatego, że został do niego dodany chmiel Lubelski, za granicą znany pod nazwą Lublin. Była to pierwsza w historii główna premiera piwa, jaka odbywała się w Lublinie. Dlatego musiałem się na niej pojawić, by móc napisać coś o niej na blogu.

q2

Początek zaplanowany był na godzinę 20:00. Kiedy o 19:40 wszedłem do lokalu, oczywiście wszystkie miejsca były zajęte i od dawna zarezerwowane, więc trzeba było zadowolić się miejscem stojącym, tak samo zresztą musiało uczynić wiele innych osób, które przybyły na premierę jeszcze później. No cóż, w zasadzie niczego innego się nie spodziewałem. 😀 Lokal jest mały, a zainteresowanie premierą było ogromne. O 20:00 było już naprawdę tłoczno. Zaczęto rozlewać piwo do szklanek. Ale to nie była jedyna atrakcja, gdyż o 21:30 miał się zjawić Ziemowit Fałat, jeden z twórców browaru Pinta.

q1

Jeśli chodzi o premierowe piwo, to jest to Robust Oatmeal Stout, czyli taki mocny, solidny stout owsiany. Nieprzejrzyście czarne, bardzo treściwe i gęste. W smaku jednak łagodne, takie aksamitne i „miękkie” można by rzec. Obecne są w nim nuty palone, ale również owsiane, które objawiają się takimi właściwościami, jakie wcześniej opisałem. Jedyne, co mi nie pasowało w tym piwie, to lekko wyczuwalny alkohol. Ogólnie bardzo dobre piwo. Z chęcią napiję się go jeszcze raz, gdy będzie dostępne w butelkach.

Chciałbym też pochwalić organizatorów imprezy za dobór muzyki. Cały czas z głośników płynęły kolejne albumy irlandzkiego zespołu punk rockowego Dropkick Murphys, w tym także moim zdaniem najlepsze ich płyta pod tytułem „The Meanest of Times”. Bardzo lubię ten zespół i często go słucham, zatem tym bardziej podobała mi się cała premiera. Dropkick Murphys stworzył fajną atmosferę, gdyż w swoich kompozycjach często używają „folkowych” instrumentów, takich jak dudy czy akordeon, zatem dobrze się to wszystko wpasowało w irlandzki klimat. 🙂

q4

Ziemowit Fałat spóźnił się o 20 minut, a chwilę wcześniej okazało się, że premierowe piwo już się skończyło. Nie było już żadnej pełnej beczki. Trochę niefortunnie się to wszystko złożyło, ale nikt widocznie nie przewidział, że Lublin to Dublin będzie się cieszyło aż takim wzięciem. Na szczęście, gdy Ziemek wszedł do lokalu, czekała na niego ostatnia szklanka piwa i całe szczęście, bo mógł go spróbować pierwszy raz w finalnej wersji (mówił, że wcześniej próbował go tylko tuż po fermentacji). Z tłumu padały pytania czy nie przywiózł ze sobą jeszcze jednej beczki w bagażniku, po czym wszyscy zaczęli chórem krzyczeć „Gdzie jest beczka!!!” 😀 Następnie Mistrz wygłosił krótkie przemówienie (między innymi mówił o tym, że nazwę piwa wymyślili Irlandczycy oraz o tym, że to w Lublinie miała swój początek Pinta, za sprawą pierwszej warki grodziskiego w browarze Grodzka 15), po czym impreza toczyła się dalej.

q3

Ogólnie wyszło bardzo dobrze, poza tą małą wpadką, gdy piwo się skończyło. 😀 Atmosfera była fajna i chyba wszyscy dobrze się bawili. Ja musiałem oszczędzać siły przed spotkaniem piwowarów domowych zaplanowanym na następny dzień, także wróciłem do domu nieco wcześniej, ale większość gości została do samego końca. Świetna impreza! Oby było więcej takich premier w Lublinie. 🙂

q5

Autorem zdjęć jest Łukasz Dudkowski.