Monthly Archives: Kwiecień 2015

Wizyta w Browarze Stu Mostów

Zanim udałem się na Beer Geek Madness, razem z kilkoma osobami z Piwnego Lublina, wybrałem się do Browaru Stu Mostów. Jest to nowy browar restauracyjny we Wrocławiu, położony nad Starą Odrą w pobliżu Mostów Warszawskich. Mieści się on w dużej, starej hali z czerwonej cegły. Na dole znajduje się warzelnia z kotłami o pojemności 20 hektolitrów, sześć 40-hektolitrowych tanków fermentacyjnych oraz dwa tanki ciśnieniowe. Ten sprzęt robi spore wrażenie. Wygląda bardzo nowocześnie i profesjonalnie. Całość można obejrzeć z góry, będąc na piętrze, mieszczącym część restauracyjno-barową. Szczerze mówiąc, myślałem, że będzie tam o wiele więcej miejsca i zdziwiłem się widząc tak małe „pomieszczenie” (trudno to określić, bo jest to część dużej hali, tak jakby balkon z widokiem na browar).

DSCF8557 DSCF8562

Za barem znajduje się marmurowa ścianka z kranami (świetnie to wygląda!), a za nią mini kuchnia, w której wykwintne dania przygotowuje kucharz z programu Top Chef. Tutaj muszę przyznać, że nie wiedziałem w ogóle, jak on wygląda, bo nie oglądam Top Chefa i będąc w browarze, widziałem tegoż kucharza po raz pierwszy. Znajomi podpowiedzieli mi „o patrz, to ten w czapce”, na co ja odparłem „ahaaa no spoko…”.

DSCF8555 DSCF8550

Topszefowych wynalazków nie próbowałem, za to postanowiłem spróbować piwa. Do wyboru było sześć gatunków piw warzonych na miejscu i jedno zagraniczne. Piwa z Browaru Stu Mostów są podzielone na dwie serie: WRCLW, czyli style klasyczne, niemieckie oraz Slamander, czyli style nowofalowe. Z pierwszej serii dostępny był Roggenbier oraz Pils, z drugiej Wheat Porter, AIPA, Strong Witbier i Pale Ale. Na początku planowałem wziąć deskę z czterema piwami w szklankach po 150ml, ale zrezygnowałem z tej opcji, gdy wyszło na jaw, że kosztuje to 20zł. 😀 No bo kurde, może wyjdę na sknerę i dusigrosza, ale skoro 0,5 litra kosztuje 11zł, a 0,6 litra 20zł, to coś tu się nie zgadza. Wziąłem zatem Strong Witbiera w pojemności 0,33l.

DSCF8569

Strong Witbier od klasycznego Witbiera różni się ekstraktem. Zamiast 11-12 Blg mamy 16 Blg. IBU 30, czyli goryczka jest również trochę większa, niż w podstawowej formie stylu. W aromacie od razu wyczułem drożdże S-33 świeżo po fermentacji. Jest to charakterystyczny zapach, który miałem również w swoim domowym wicie na tych drożdżach. Przypomina nieco Lakcid i ogólnie jest przyjemny, podoba mi się. Poza tym dobrze wyczuwalna jest kolendra. Aromat na plus. W smaku jest również bardzo dobrze. Piwo jest bardzo pełne, średnio słodkie, z dobrze zaznaczonymi nutami kolendry i skórki pomarańczowej. Goryczka jest niska, ale da się zauważyć jej obecność. Piwo to bardzo mi przypomina Viva la Wita z Pinty, ale jest raczej mniej pomarańczowe, a bardziej kolendrowe. Ogólnie bardzo mi smakowało, moim zdaniem jest świetne! Bardzo porządnie uwarzone, bez żadnych wad. Naprawdę przyjemnie się je pije.

Ocena ogólna – 6/6

Próbowałem jeszcze AIPA, również było świetne, ale opiszę je już w osobnym wpisie, gdyż próbowałem też wersji butelkowej. Dodać bowiem należy, że Browar Stu Mostów swoje piwa butelkuje i wysyła do sprzedaży w całej Polsce. Również kegi trafiają do innych lokali, a więc nie jest to typowy browar restauracyjny. Nie ma tu też zwykłej restauracyjnej nudy polegającej na warzeniu trzech rodzajów piwa – jasnego, pszenicznego i ciemnego, tutaj warzone są piwa prawdziwie „craftowe”, w stylach nowofalowych, często z amerykańskimi odmianami chmielu. Widać tutaj, że jest to bardziej browar rzemieślniczy, a część restauracyjna jest tutaj dodatkiem, chociaż jakże ważnym. Podsumowując, muszę powiedzieć, że Browar Stu Mostów wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nietypowo rozwiązany układ lokalu, nowoczesny wystrój, bardzo dobre piwo, fachowa obsługa, to wszystko sprawiło, że na pewno jeszcze tam wrócę przy okazji kolejnych wizyt we Wrocławiu. Polecam wszystkim to miejsce!


Browar Widawa i Equinox

DSCF8508Dziesiątego kwietnia, razem z wycieczką grupy Piwny Lublin zmierzającą na Beer Geek Madness, odwiedziłem Gospodę pod Czarnym Kurem w Chrząstawie Małej i znajdujący się w niej Browar Widawa. Była to moja druga próba wizyty w Widawie, na szczęście zakończona powodzeniem. Pierwszy raz bowiem mogłem jedynie obejrzeć sobie gospodę z zewnątrz, zajrzeć przez szybę do warzelni i na tym wizyta się skończyła, gdyż lokal był zamknięty. Pomyślałem sobie jednak „ja tu jeszcze wrócę!”, niczym Kazik Staszewski i w końcu się udało. Piwowar Wojtek Frączyk (będący jednocześnie właścicielem dobytku i szefem kuchni), ugościł nas wyśmienitym obiadem i opowiedział trochę o technologii warzenia piwa, o sprzęcie w browarze, o piwach leżakujących w beczkach po whisky (w tym oryginalnych beczkach po Jacku Danielsie z USA) oraz ogólnie o piwowarstwie rzemieślniczym. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z tej wizyty.

DSCF8519 DSCF8511

Piwem, którego zdecydowałem się spróbować podczas wizyty w browarze, było West Coast IPA w edycji specjalnej single hop Equinox. Nigdy wcześniej nie piłem piwa chmielonego tylko tą odmianą, zatem była to dobra okazja do spróbowania i sprawdzenia, czym się ona charakteryzuje. Poza tym w międzyczasie piłem to piwo drugi raz już w Lublinie w pubie U Fotografa, aby przypomnieć sobie ten smak i ugruntować opinię w celu napisania recenzji.

DSCF8528

Browar – Widawa
Styl – West Coast IPA
Ekstrakt – 16° Blg
Alkohol – 6,2%

A więc barwa piwa jest jasna, złocista z lekkim, opalizującym zmętnieniem. Aromat zaś przypomina mi bardzo chmiele nowozelandzkie, a konkretnie odmianę Nelson Sauvin. Również tutaj wyczuwam Poxipol, chociaż w nieco mniejszym stężeniu, niż w Nelsonie, poza tym są tutaj jeszcze inne nuty poza Poxipolem. Takie bardzo żywiczne, kalafoniowe, mało owocowe. Ogólnie aromat, mimo że dziwny, to podoba mi się. Jest specyficzny, nie wszystkim przypadnie do gustu, ale przynajmniej jest intrygujący i ciekawy. Poza tym jest bardzo intensywny. W smaku piwo jest wytrawne, jak na West Coast IPA przystało i posiada bardzo mocną goryczkę, co jak najbardziej mi odpowiada. Cały smak jest zdominowany przez chmiel. Niezwykle wyrazisty, iglasto-żywiczny, można powiedzieć nawet agresywny, gorzki, atakujący kubki smakowe. Bardzo lubię takie piwa! I wcale nie przeszkadza mi to, że jest to po części wywar z Poxipolu, pasuje mi to. 😀 Equinox daje radę. Jest tak bardzo inny od pozostałych odmian amerykańskich, a jednocześnie podobny do nowozelandzkich i australijskich, że biorąc pod uwagę profil aromatyczny, a nie pochodzenie, mógłby być zaliczony do tej drugiej grupy.

Ocena ogólna – 6/6

P.S. Na zdjęciu piwa, pomiędzy szklanką a jej odbiciem, widać też odbicie piwowara (w kadzi filtracyjnej).