Tag Archives: Olimp

Hefajstos – na św. Patryka

DSCF8298

Browar – Olimp
Styl – Smoked Stout
Ekstrakt – 13° Blg
Alkohol – 5%
IBU – 30

Wczoraj mieliśmy dzień św. Patryka, patrona Irlandii. Wszyscy kojarzą to wydarzenie z kolorem zielonym i (niestety) większość ludzi ma też na myśli zielone piwo. Że niby takie się pije w Irlandii. Tymczasem tak naprawdę, w Irlandii nie pije się żadnego zielonego piwa, tylko stouty. A najwięcej Guinessa. Tym właśnie świętuje się tam St. Patrick’s Day. Ja za Giunessem nie przepadam jakoś szczególnie, chociaż ma fajny kawowo-wędzony posmak, ale jest dla mnie zbyt wodnisty. Postanowiłem, że uczczę ten dzień jakimś innym stoutem, najlepiej takim, którego nigdy nie próbowałem. Tak się akurat złożyło, że na spróbowanie oczekiwał u mnie od kilku dni Hefajstos, smoked stout z browaru Olimp. Zdecydowałem, że mój wybór pada właśnie na niego.

W składzie mamy między innymi wędzone słody, a wśród nich grodziski (pszeniczny wędzony drewnem dębowym) oraz słód jęczmienny wędzony drewnem bukowym. Poza tym dużo innych słodów, już nie wędzonych, ale wzbogacających piwo o smaki czekoladowo-kawowe, karmelowe i palone. Do chmielenia użyto odmian polskich, Marynkę i Sybillę. Muszę jeszcze powiedzieć słowo o etykiecie, bo uważam, że jest świetna, genialna i bardzo dobrze przedstawia postać Hefajstosa, boga ognia i kowalstwa, mającego warsztat we wnętrzu wulkanu. Kolorystyka i wykonanie, to według mnie pierwsza klasa.

Barwa Hefajstosa jest czarna, jak przystało na stout. Do tego mamy ładną, beżową pianę. Z wyglądu piwo prezentuje się bardzo ładnie. W aromacie wyczuć można wyraźnie wędzonkę pomieszaną z ciemnymi słodami i kawą, chociaż nie jest to bardzo intensywny zapach. Mimo to, jest fajny, zachęcający do spróbowania. W smaku piwo jest dość łagodne i nie uderza żadnymi ekstremalnymi wartościami czy to goryczki, czy wędzonki czy też paloności. Jest raczej grzeczne i ułożone, ale wędzone, dymne smaki są tutaj jak najbardziej wyczuwalne. Jest to taka bardziej szynkowa wersja wędzonki, w odróżnieniu na przykład od torfowo-asfaltowo-kablowego Smoky Joe z AleBrowaru, który również jest wędzonym stoutem, ale tam został użyty słód dymiony torfem, a nie drewnem. Goryczka w Hefajstosie jest niska, a piwo jest półwytrawne i lekkie, co przy niskim wysyceniu czyni je bardzo pijalnym. Szybko znikło mi ze szklanki. Po skończeniu chciałem odruchowo łyknąć jeszcze raz, a piwa już nie było… A szkoda, bo smakowało mi.

Ogólnie jest to bardzo dobre piwo, jednak nie urzeka czymś szczególnie niezwykłym. Fajnie by było, gdyby było bardziej wędzone, bardziej palone i bardziej goryczkowe. Przyjemnie się pije, ale brakuje tu jakiegoś bardziej szczególnego charakteru.

Ocena ogólna – 5/6

Reklamy

Demeter z browaru Olimp

DSCF7390

Browar – Olimp
Styl – American IPA
Ekstrakt – 15° Blg
Alkohol – 6%

Kolejne piwo z Olimpu, tym razem Demeter, bogini ziemi uprawnej, urodzaju, rolnictwa, zbóż itp, siostra Zeusa, matka Persefony (niedawno o niej pisałem), której ojcem, co ciekawe, był Zeus. Niezły huncwot z tego Zeusa, żeby tak z własną siostrą (i to nawet nie jedną), no ale kto bogatemu zabroni… W dodatku szefowi wszystkich szefów. No cóż, Zeusa na razie zostawmy w spokoju (w sumie bardzo dobre piwo z niego było), zajmijmy się Demeter. Jak przystało na rodzicielkę, jest od Persefony bardziej dojrzała, to znaczy ma więcej alkoholu i ekstraktu. Jest przecież amerykańską IPĄ. Chmielu też powinna mieć trochę więcej. A tym, co wyróżnia ją na tle innych w tym stylu, to dodatek skórki z pomarańczy, cytryny oraz trawy cytrynowej. No i również bardzo ładnie prezentuje się na etykiecie, która jest zielona i roślinna, kojarząca się bardziej z lasem, niż z rolnictwem, no ale i tak jest fajna.

Barwa jest trochę ciemniejsza, niż w przypadku Persefony, dostrzegam też niewielkie zmętnienie. W składzie widzę słód karmelowy 600, ale chyba dodano go bardzo mało, bo piwo ma kolor jasnobursztynowy, a ten słód jest dość ciemny. W aromacie wyczuwalne są głównie amerykańskie chmiele, ale w formie bardziej żywicznej niż cytrusowej (chociaż cytrusy też troszkę czuć). Przypomina mi to chmiel Simcoe, który, jak wyczytałem na etykiecie, został właśnie użyty do tego piwa. Ogólnie aromat na plus. W smaku jest słodkie, pełne, z delikatną nutą jasnego karmelu i solidną, mocną goryczką. Obecny jest również smak chmielowy w postaci cytrusów, ale nie jest on jakoś szczególnie bardzo intensywny. Po wypiciu 2/3 szklanki, alkohol zaczyna być trochę wyczuwalny, więc pije się to piwo już trochę gorzej, ale ogólnie, to jest OK. Nie ma tu czegoś szczególnie zaskakującego, nie ma też żadnych wad.

Zaraz, zaraz… a gdzie te cytrusowe skórki i trawa cytrynowa? Czy zapomniałem o nich napisać? No cóż… napisałbym, gdybym je zauważył. Skład przeczytałem dopiero po wypiciu piwa, a wcześniej nic nie wiedziałem o tych dodatkach. Nie było czuć w ogóle zwiększonej ilości cytrusów w tym piwie, więc nie spodziewałem się, że jest tam coś więcej, niż Reinheitsgebot. Może trzeba było więcej wsypać tych skórek i trawy. Mimo wszystko, piwo oceniam jako bardzo dobre, bo smakowało mi i wypiłem je z przyjemnością. 🙂

Ocena ogólna – 5/6

 


Persefona

DSCF7347

Browar – Olimp
Styl – American Pale Ale
Ekstrakt – 13° Blg
Alkohol – 5%

Ostatnio browar Olimp naprodukował tyle nowych piw, że już trudno się w tym połapać. Jedną z tych nowości jest Persefona – American Pale Ale chmielone odmianami Tomahawk, Topaz i Chinook. Postanowiłem, że spróbuję.

Persefona w mitologii greckiej była córką Zeusa i Demeter (takie piwa Olimp również uwarzył i były to Imperial IPA oraz AIPA), a jednocześnie żoną Hadesa (także zagościł w ofercie Olimpu), co czyniło ją władczynią podziemnego świata i opiekunką dusz zmarłych. Dlatego zapewne etykieta jest właśnie w takich, a nie innych barwach. Muszę przyznać, że jest świetna, jedna z najlepszych etykiet Olimpu jak do tej pory.

Barwa jest typowa dla pale ale, czyli ciemno-złocista (albo jasno-bursztynowa). Piwo jest klarowne i nalewa się ze średniej wielkości pianą. W aromacie od razu wyczuwalne są amerykańskie chmiele w postaci owoców cytrusowych i mango, z domieszką żywic. Jest to bardzo typowy aromat dla tego stylu, a jednocześnie przyjemny i zachęcający do spróbowania. Po spróbowaniu okazuje się, że również w smaku jest bardzo dobrze. Piwo jest wytrawne, czyli mało słodkie, z dość mocną goryczką, która pozostaje długo na języku. Trochę garbników może również tu jest, bo pojawia się wrażenie ściągania, ale nie jest to wcale jakieś przeszkadzające, bo owa cecha nie występuje tutaj w stanie wielce nasilonym. Także mamy tu do czynienia z APA w stylu West Coast, czyli takim jasnym i bardzo wytrawnym, goryczkowym. I mimo tej wytrawności, piwo w ogóle nie jest wodniste, a alkohol jest niewyczuwalny. Bardzo dobrze wykonane. Nie ma się do czego przyczepić, żadnych wad nie stwierdziłem.

Bardzo dobre piwo, chociaż brakuje mu jakiejś cechy, która powodowałaby ten efekt WOW, sprawiający, że piwo dostaje u mnie najwyższą ocenę. Jest po prostu świetnie wpisujące się w swój styl i porządnie zrobione. Mogę też powiedzieć, że to jest zdecydowanie piwo nie dla osób, które lubią słodkie i niegorzkie. Ale ja tam lubię takie, jak Persefona właśnie. 😉

Ocena ogólna – 5/6


Nyks – bogini nocy

DSCF4645

Parametry:

Browar – Olimp
Styl – American stout
Ekstrakt – 13,1° Blg
Alkohol – 5,2%

Znów przytrafiła mi się długa przerwa w blogowaniu, tym razem spowodowana wakacyjnymi wyjazdami, brakiem zapału z powodu letniej przerwy w warzeniu piwa oraz zamieszaniem ze studiami, ale w końcu powracam.

W związku z międzynarodowym dniem stoutu, dziś chciałbym zaprezentować recenzję nowego piwa z browaru Olimp – Nyks. Jest to American stout, a nazwa nawiązuje do bogini nocy, córki Chaosu, matki Tanatosa (boga śmierci) i Hypnosa (boga snu). No no, myślę że nazwa dla lżejszego od Hadesa stoutu jest bardzo dobrze dobrana. 🙂 Kolejna kobieta-stout, ale na etykiecie wygląda jeszcze lepiej od Hery. 😀

Do wyglądu piwa nie ma się o co przyczepić. Kolor idealnie czarny, jak przystało na stout. Niby piana jest dość marna, ale to przez słabe nasycenie, a jest ono przecież takie, jakie być powinno w tym stylu. Może gdyby piwo było nalewane z kega podłączonego do butli z azotem, to piana byłaby lepsza i trwalsza, ale przecież jest w butelce. 😉

Zapach już na wstępie jest bardzo fajny. Kawowo-chmielowy, oczywiście w amerykańskim stylu, gdyż mamy tu do czynienia z piwem chmielonym odmianą Chinook (i tylko tą jedna, więc jest to single hop). W smaku piwo jest dość łagodne. Nie ma tutaj ani agresywnej goryczki, ani nachalnej paloności, jest po prostu ułożone. Wyczuwalny jest fajny chmielowy smak (cytrusowo-iglasty, charakterystyczny dla amerykańskich odmian chmielu), słodowa pełnia na średnim poziomie (ani wodniste, ani za słodkie), po prostu lekkie, sesyjne piwo. Można by pić jedno za drugim. Nie ma też tutaj żadnych wad.

Jedyne, do czego można się przyczepić, to etykieta. Została ona naklejona dookoła butelki, a jest ciut za długa na ten rodzaj opakowania i jedna krawędź zasłania drugą w taki sposób, że ucięty został tekst na etykiecie. Gdyby nakleić odwrotnie, tak, żeby krawędź z tekstem była na wierzchu, to OK, ale w obecnej sytuacji musiałem zdrapywać kawałek etykiety, żeby przeczytać ile to piwo ma alkoholu i odczytać datę ważności. Wygląda na to, że po wprowadzeniu nowych butelek, pozostawiono etykiety do starych, które są nieco za szerokie.

Ogólnie Nyks mi bardzo smakuje, aczkolwiek brakuje mi w nim trochę charakteru, czyli WINCYJ CHMIELU! Mimo wszystko wiem, że sporo osób woli łagodniejsze piwa z mniejszą goryczką, oraz takie bardziej sesyjne i pijalne, a to akurat takie właśnie jest. Zatem wystawiam ocenę bardzo dobrą!

Ocena ogólna – 5/6


Coś na 8 marca, czyli piwo dla kobiet

Zauważyłem, że duża część kobiet nie lubi piwa, takiego w czystej formie. Zwykle dlatego, że „śmierdzi piwskiem” albo jest za gorzkie, nawet takie koncernowe, w którym goryczka występuje w ilościach homeopatycznych. Dlatego też panie często wybierają piwa smakowe, owocowe (niestety w dużej mierze są to sztucznie aromatyzowane radlery), albo piją piwo z dolewanymi syropami, jak często ma to miejsce w knajpach. Znam też jedną taką, która dolewa sobie coli do Perły, bo bez tego jej nie smakuje. 😉 Wszystkie te dodatki są po to, by zabić smak piwa i sprawić, żeby było słodsze. Oczywiście, znam też wiele kobiet, które lubią piwo bez żadnych słodkich substancji, nawet takie bardzo gorzkie, ale jest ich raczej mało. Dlatego w tym wpisie skupię się na piwach, które będą smakowały większości kobiet. Takich, które nie smakują jak „śmierdzące piwsko”. 😉

Chciałbym tutaj skupić się na piwach innych, niż te, które są produkowane przez wielkie koncerny. Nie będę pisał o Warce Radler czy Perle Summer, albo co gorsza totalnie sztucznych Reddsach. Chciałbym zaproponować coś znacznie lepszego. Piwa z mniejszych browarów, rzemieślnicze, powstałe z naturalnych składników albo piwa zagraniczne. Niektórych nie da się kupić w każdym sklepie, ale jeśli się dobrze poszuka, to nie będzie problemu. 😉 Chyba że któregoś z tych piw po prostu w danym okresie nie ma, bo browar nie warzy go bez przerwy. Wtedy trzeba czekać, aż pojawi się kolejna partia.

Podzieliłem te piwa na kilka kategorii i zrobiłem do każdego krótki opis.

1. Piwa pszeniczne w stylu belgijskim – Witbier

Witbier (z jęz. flamandzkiego „białe piwo”) to piwo pszeniczne z dodatkiem kolendry i skórki pomarańczy Curacao. Ma łagodny smak, bez goryczki, z lekkim kwaskiem i jest bardzo aromatyczne. Poniżej prezentuję kilka wybranych piw z tego gatunku:

podroze-kormorana-witbierPodróże Kormorana – Witbier – Browar Kormoran. Według mnie, najlepszy Wit na polskim rynku. Bardzo cytrusowy, doskonale zbalansowany, naprawdę świetny! Nie jest to piwo bardzo słodkie, zresztą tak, jak i inne w tym stylu, ale nie jest też gorzkie. Owocowo-kolendrowy aromat w ogóle nie przypomina typowego piwa, zatem powinno ono posmakować paniom. 🙂

DSCF3675Afrodyta – Browar Olimp. Kolejny bardzo dobry Witbier. Uwarzony przez browar kontraktowy Olimp. W tym przypadku mamy jeszcze nowozelandzki chmiel dodany na aromat, co daje lekkie nuty owoców tropikalnych.

DSCF3937Namysłów Białe Pszeniczne. Wit z browaru w Namysłowie jest bardzo łagodny, mniej kwaskowy i ogólnie bardziej „grzeczny” w smaku. Przez to trochę mało wyrazisty, ale jednak całkiem porządny.

DSCF3441Oboloń Bile. Pierwszy Witbier, jakiego piłem. Zachwycił mnie wtedy aromatem i smakiem. Czuć w nim sporo kolendry. Na Ukrainie piwa tego typu stały się popularne wcześniej niż u nas, dlatego akurat to jest obecne na rynku już od kilku lat i dla wielu osób stanowi pewien wzorzec, z którym porównuje się inne wity. Nie jest najlepsze, ale mam do niego sentyment. 😉

DSCF4780Czernihiwske Bile. Kolejny Wit z Ukrainy, może nawet lepszy, ale trudniej dostępny. Oboloń jest w każdym hipermarkecie, a Czernihiwskie widziałem chyba tylko w Almie.

2. Piwa pszeniczne w stylu niemieckim – Hefe-Weizen

Piwa w stylu Hefe-Weizen lub Weissbier to klasyka bawarskiego piwowarstwa. Charakteryzują się aromatami bananów, goździków i czasem też drożdży. Mają małą goryczkę i są dość słodkie, przy tym gęste i sycące.

Paulaner_Hefe-WeissbierPaulaner. Ikona stylu, najsłynniejszy na świecie Weizen, przy tym najlepiej dostępny. Często jest w promocji w Lidlu lub Biedronce. (:D) Charakteryzuje się łagodnym smakiem i aromatem i zawsze trzyma wysoką jakość. Występuje również w wersji ciemnej (Dunkel), która jest trochę bardziej słodka.

DSCF3408Primator Weizenbier. Czeskie piwo z browaru Nachod. Moim zdaniem najlepszy Hefe-Weizen, jakiego piłem. Jest bardzo bananowe w smaku i aromacie, przy tym gęste i dość słodkie. Niedawno w pewnym międzynarodowym konkursie zostało uznane za najlepsze piwo na świecie. Może nie jest to jakiś wiarygodny i bardzo poważany konkurs, ale zgadzam się z tym, ze przynajmniej w swoim stylu, jest ono nie do pokonania.

IMG_5947_cpszeniczneCiechan Pszeniczne. Również świetny Weizen, tym razem z Polski. Uważam, ze najlepszy ze wszystkich polskich. Polecam naprawdę! Uważać tylko trzeba na datę ważności, bo piwo jest niepasteryzowane i może się zepsuć na sklepowej półce, która nie jest chłodzona.

IMG_4769_cornlliusaCornelius Pszeniczne Ciemne. Browar Cornelius ma również w ofercie bardzo dobrego klasycznego Hefe-Weizena, ale chciałbym też zwrócić uwagę na nieco mniej typowe piwo, jakim jest Dunkel Weizen. Podobnie jak Paulaner Dunkel, to piwo jest słodsze i nieco „cięższe” od jasnej wersji.

podroze-kormorana-weizenbockPodróże Kormorana – Weizenbock. To już nieco inny styl, jakim jest Weizenbock, czyli koźlak pszeniczny. Jest to piwo o ciemnej, miedzianej barwie i o większym ekstrakcie. Jest słodkie, zawiera więcej alkoholu i oprócz aromatów bananowo-goździkowych ma w sobie nuty karmelowe i biszkoptowe. Paniom powinno smakować, przynajmniej jedna moja znajoma próbowała i powiedziała, że jest bardzo dobre. 🙂

3. Milk stout, sweet stout

Stout mleczny, czyli sweet stout to ciemne piwo górnej fermentacji z dodatkiem laktozy. Laktoza jest cukrem, który znajduje się w mleku, a dodana do piwa sprawia, że jest ono słodsze (drożdże jej nie przetwarzają) i ma mleczne nuty w smaku. Milk stouty są łagodne, mają bardzo małą goryczkę i smakują podobnie, jak kawa z mlekiem.

DSCF4593Sweet Cow – AleBrowar. Chyba jedyny szerzej dostępny w Polsce milk stout. Nie jest stale warzony i pojawia się sezonowo, ale teraz akurat jeszcze powinien być w sklepach. Jest to piwo łagodne, słodkie, z bardzo minimalną goryczką. Powinno smakować paniom, zwłaszcza tym, które lubią kawę. 😉

4. Sahti

Sahti jest stylem tradycyjnie warzonym w Finlandii. Jest to piwo robione bez dodatku chmielu (albo ze śladową jego ilością), z dodatkiem owoców jałowca, fermentowane drożdżami piekarskimi. Bardzo ciekawy i mało znany styl.

DSCF3424Koniec Świata – Browar Pinta. Piwo miało swoją premierę w grudniu 2012 roku, tuż przed końcem świata… Ta nazwa miała też nawiązywać do tego, jak jest ono nietypowe i szokujące. Niegotowane, bez chmielu, z jałowcem, na drożdżach piekarskich. Do tego wysoki ekstrakt i 8,5% alkoholu. Okazało się jednak, że piwo jest świetne! Słodkie, gęste, trochę korzenne, z posmakiem drożdżowym. Może nie wszystkim posmakuje, ale polecam spróbować.

5. Słodkie ciemne lagery

Wiadomo, że nie są one zgodne z „duchem craftu” i przez wiele osób wyśmiewane, ale wiem, że panie je lubią. Ciemne piwa o małej goryczce, karmelowo-cukrowe w smaku. Zwykle właśnie na coś takiego trafiamy, jeśli kupujemy piwo z polskiego browaru regionalnego lub restauracyjnego.

Nałęczowskie Ciemne / Magnus – Browar Jagiełło. (Niestety nie mam zdjęć z nowymi etykietami.) Opisuję wspólnie, bo jest to to samo piwo. Przy czym Magnus musi być w małych butelkach, bo ten w dużych jest zupełnie innym piwem, bardzo wytrawnym i niesłodkim. Chodzi mi o tego Magnusa, który jest od dawna taką płynną słodyczą. Kiedyś piłem go bardzo dużo, ale potem przyszedł czas na Atak Chmielu i inne IPA, które jednak przekonały mnie o wiele bardziej. 😉 Ale wiem, że znakomitej większości kobiet bardziej będzie smakował Magnus lub Nałęczowskie, bo nie są gorzkie. 😉 I mówię tutaj o klasycznym Magnusie, nie tych wszystkich wariacjach ze sztucznymi aromatami wiśni, żurawiny czy rumu, bo to nie o to chodzi.

DSCF4217Oboloń Oksamytowe. Ukraińskie piwo, które również mógłbym polecić paniom lubiącym słodki smak. Jest ono łagodne w smaku, mocno karmelowe, słodkie, z trochę mlecznym aromatem. Takie właśnie aksamitne, jak to sama nazwa nam mówi. Pojawia się w różnych supermarketach.

6. Piwa miodowe

IMG_5951_cmiodowyCiechan miodowe. Zdecydowanie najsłodsze ze wszystkich piw, które tutaj opisuję. Pachnie i smakuje wyłącznie prawdziwym miodem. Myślę, że wiele osób już doskonale je zna, gdyż na rynku jest już od bardzo dawna. Dla mnie za słodkie, ale wiem, że dziewczyny lubią. 😉

IMG 010_gryczanyPiwo na miodzie gryczanym – Browar Jabłonowo. Dobre piwo miodowe, mniej słodkie niż Ciechan, ale również mające w składzie (co za tym idzie w smaku i zapachu) prawdziwy miód. Polecam tym, dla których Ciechan jest za słodki.

IMG_5537_1Orkiszowe z miodem – Browar Kormoran. Również świetne piwo miodowe. Ma ono również taki zbożowy posmak, jak pozostałe wersje Orkiszowego i co ważne, również prawdziwy miód w składzie. Kormoran ma jeszcze w ofercie inne piwo miodowe – Miodne, ale po usłyszeniu kilku opinii, że jest ono za gorzkie, nie będę go tutaj umieszczał osobno. Do spróbowania samemu, ja tam lubię. 😉

7. Piwa smakowe – owocowe

Wreszcie dobrnąłem do tego, co większość kobiet pije najczęściej jako piwo. Tak jak mówiłem, nie chcę tu opisywać koncernowych radlerów, ani też sztucznie aromatyzowanych piw z Witnicy czy Jagiełły. Opiszę coś, co da się pić.

DSCF3388Cornelius Banan. O ilę nie lubię piw owocowych, to Cornelius Banan wygrywa wszystko. Absolutnie najlepsze piwo smakowe, jakiego próbowałem. Po tym nie ma długo długo nic. Słodkie, bardzo gęste, mocno bananowe, po prostu mistrzostwo! Jest to piwo pszeniczne w stylu Hefe-Weizen. Piwa w tym stylu mają naturalny lekki aromat bananowy, który jest produkowany przez drożdże. To natomiast jest tak jakby turbo-weizen z wzmocnionym 10-krotnie smakiem bananowym, przy czym ten banan nie przykrywa całkiem pozostałych aromatów charakterystycznych dla stylu. Naprawdę polecam!

Co tu więcej powiedzieć… Słyszałem, że dobre są jeszcze pozostałe owocowe pszeniczniaki z Corneliusa, czyli cytryna i grapefruit. Poza tym dobra może być Fortuna Śliwkowa i smakowe piwa z Kormorana, czyli Wiśnia w Piwie, Śliwka w Piwie, i Jabłko w Piwie. Nie próbowałem ich wszystkich, dlatego nie będę pisał szczegółów, drogie panie, spróbujcie same. 😉

A na koniec, dla tych, którzy mieli siłę dotrzeć aż tutaj, coś specjalnego. American India Pale Ale – Ciechan Grand Prix! Piwo, które wywarło na mnie ogromne wrażenie. Uwarzone w Ciechanie według receptury Czesława Dziełaka, człowieka, który wygrał konkurs piw domowych w Warszawie w 2013 roku.

DSCF3470

Jest to piwo wyjątkowo bardzo aromatyczne. Znajdziemy tutaj nuty typowe dla amerykańskiego chmielu, czyli cytrusy, mango, ananasy, brzoskwinie i inne owoce tropikalne. W smaku obecna jest spora słodowa pełnia, wymienione wcześniej owoce i średnio niska goryczka, która nie powinna sprawiać problemu paniom. Wiem, że dla wielu wciąż będzie za gorzkie, ale goryczka w Grand Prix jest chyba najniższa ze wszystkich AIPA dostępnych normalnie w Polsce, a przy tym aromat jest niesamowity. To jest coś jak piwo o smaku owoców tropikalnych, przy czym cały ich aromat pochodzi z chmielu. Może być świetnym wstępem do zapoznania się ze światem piw w stylu India Pale Ale i stopniowego oswajania się z dużą ilością chmielu w piwie. Zatem zachęcam wszystkie kobiety do spróbowania tego piwa. Naprawdę może Was nieźle zaskoczyć!

I to by było na tyle, jeśli chodzi o piwa, które mogą posmakować większości kobiet. Wiem, że takich piw jest o wiele więcej, ale ten wpis i tak jest już za długi. 😀 Zdaję sobie też sprawę z tego, że wiele osób może mi zarzucić szowinizm, anty-feminizm, anty-genderyzm, szufladkowanie, czy w ogóle rozróżnianie płci, stereotypowe podejście,  że jak ja tak mogę uogólniać, bo przecież są kobiety pijące regularnie żubry i tyskie i tak dalej… Tak, tak, tylko że ja z własnych obserwacji wnioskuję, że jednak nie jest to większość. 😉 Dlatego wybrałem słodkie i mało gorzkie piwa. Mam nadzieję, że pomogłem trochę tym wpisem zorientować się w piwnym świecie paniom, które nie wiedzą, co wybrać, albo nie wiedzą, że istnieje coś jeszcze poza gorzkim i śmierdzącym piwskiem lub syropem malinowym. 😉

Serdecznie dziękuję Browarnikowi Tomkowi za użyczenie mi zdjęć piw miodowych, Ciechana Pszenicznego i Corneliusa Pszenicznego Ciemnego!

Żrodło zdjęć piw z serii Podróże Kormorana – browarkormoran.pl
Żródło zdjęcia Paulanera – Wikipedia