Tag Archives: Cieszyn

Dubbel Cieszyński – Grand Champion 2014

DSCF6136

Browar – Bracki Browar Zamkowy w Cieszynie (Grupa Żywiec)
Styl – Dubbel
Ekstrakt – 18° Blg
Alkohol – 8,5%
IBU – 17

Jak co roku, piwo, które zwyciężyło w konkursie piw domowych na festiwalu Birofilia w Żywcu, zostało uwarzone w Brackim Browarze Zamkowym w Cieszynie. I tak, jak rok temu, zwycięzcą został Czesław Dziełak! W tegorocznej edycji konkursu jego piwo również zyskało najwyższe uznanie sędziów i zdobyło tytuł Grand Championa. Dowodzi to tego, że Czesław jest naprawdę utalentowanym piwowarem i należą mu się szczere gratulacje. Poza tym, to nie drugi, a już trzeci raz, kiedy piwo według jego receptury zostało uwarzone w browarze. A jak przystało na drugiego Grand Championa, to i styl podwójny, a jest nim dubbel. Gatunek wywodzący się z belgijskich klasztorów, o ekstrakcie wyższym od „standardowego” piwa, stąd ta podwójność w nazwie.

Przyjrzyjmy się najpierw piwu od strony wizualnej. Butelkę (o pojemności 0,33l) zdobi moim zdaniem wręcz genialna etykieta. Naprawdę bardzo ładna, dobrze skomponowana, czytelna, zawierająca podstawowe parametry piwa (w tym nawet liczbę IBU!) oraz podpis piwowara, Czesława Dziełaka. Prosta i przejrzysta, z estetycznymi czcionkami i kolorystyką. Dużo lepsza, niż na zeszłorocznym Grand Championie. Do piwa zostało również stworzone dedykowane szkło. Szeroki goblet na wysokiej nóżce. Prezentuje się bardzo elegancko. Nadrukowane na nim zostały te same grafiki, co na etykiecie i razem wygląda to naprawdę profesjonalnie.

Barwa Dubbla Cieszyńskiego to bardzo ciemny bursztyn. Piwo ma kolor czerwonobrązowy i jak na dubbla jest raczej dość jasne, bo są też ciemniejsze piwa w tym stylu. W zapachu od razu można wyczuć, że mamy do czynienia z piwem o belgijskim rodowodzie. Aromat jest bardzo ładny. Wyczuwalne są w nim rodzynki, suszone śliwki, karmel, lekka nuta przyprawowa, a po ogrzaniu czuć też troszkę alkohol, ale nie przeszkadza on zupełnie. Aromat kojarzy mi się również trochę z czerwonym winem. Naprawdę fajny, można wąchać i wąchać. Ale piwo nie jest do samego wąchania, tylko do picia, a więc należy również zapoznać się ze smakiem. A cóż tu można wyczuć? Poza nutami obecnymi w aromacie, czyli owocami i karmelem, mamy tutaj przyjemną słodycz na średnim poziomie i niską, ledwo wyczuwalną goryczkę. Spodziewałem się, że to piwo będzie dużo słodsze, wręcz zalepiające, ale nie, jest całkiem pijalne i przyjemne. Alkohol jest wyczuwalny w minimalnym stopniu, co dla mnie jest zaletą, natomiast po kilku łykach daje się odczuć w ten sposób, że rozgrzewa przełyk. Dodatkowo zauważyłem w tym piwie nuty orzechów włoskich, co nieźle komponuje się z resztą aromatów rodzynkowo-śliwkowo-karmelowych. Dodam jeszcze, że nie wyczuwam w tym piwie żadnych wad, nawet żelazistości, która często jest obecna w piwach z Cieszyna.

Spodziewałem się, że to piwo raczej nie będzie mi smakowało, ponieważ nie przepadam za belgijskimi klasztornymi stylami i ogólnie za słodkimi piwami. Jednak w przypadku tegorocznego Grand Championa się pomyliłem, bo smakuje mi i to całkiem nieźle! Piwo naprawdę porządnie skomponowane i uwarzone. Mogę je uznać za bardzo dobre. Jeszcze raz należą się gratulacje Czesławowi za dobrą robotę oraz Grupie Żywiec za świetne opakowanie i uwarzenie tego piwa w Cieszynie.

Ocena ogólna – 5/6

Reklamy

Żywiec APA

DSCF5856

Browar – Bracki Browar Zamkowy w Cieszynie (Grupa Żywiec)
Styl – American Pale Ale
Ekstrakt – 12,5° Blg
Alkohol – 5,4%

Żywiec APA. O tym piwie napisali już chyba wszyscy i wszystko (niektórzy nawet jeszcze zanim mieli okazję spróbować, już swoje opinie pisali), ale ja specjalnie żadnych recenzji nie czytałem, żeby móc napisać to, co sam myślę i nie sugerować się niczyimi słowami. Oczywiście nie mogę tego udowodnić, ale musicie mi uwierzyć na słowo.

Już sam fakt, że Grupa Żywiec zdecydowała się na wypuszczenie na rynek piwa górnej fermentacji w stylu American Pale Ale, z amerykańskim chmielem, jest zaskakujące. Duży koncern, a jednak. Myślę, że do tej decyzji po części przyczyniło się to, że Grand Championem rok temu zostało Imperial IPA, które uwarzone było później przez GŻ w Brackim Browarze Zamkowym w Cieszynie, skąd pochodzi również Żywiec APA. Poza tym mamy obecnie wciąż rosnącą popularność piw z amerykańskim chmielem i ogólnie wszelkich „craftowych” (chociaż ja wolę określenie rzemieślniczych). Żywiec też widocznie chciał coś sobie uszczknąć z tego (małego mimo wszystko jak dotąd) segmentu rynku i bardzo dobrze się stało, bo dzięki temu więcej ludzi może się zaznajomić z takim stylem jak APA oraz amerykańskim chmielem. Typowy konsument żyw/skiego prędzej sięgnie po coś, co nazywa się Żywiec i jest dostępne w supermarkecie, niż pójdzie do sklepu specjalistycznego po jakiegoś Spirifera czy Wrężla. Zatem ze względu na możliwość edukacji społeczeństwa, jestem jak najbardziej za takimi posunięciami koncernów.

Słyszałem głosy wszechobecne, jeszcze przed ukazaniem się piwa na rynku, że „eeee tam to nie ma amerykańskiego chmielu, oszukujo!”, że „na pewno będzie beznadziejne bo przecież to koncern” i w ogóle że bez sensu. No cóż… Ja już po otwarciu butelki i powąchaniu od razu wiedziałem, że amerykański chmiel jest i to wcale nie musiałem się go na siłę doszukiwać! Byłem w lekkim szoku, bo spodziewałem się jakiejś porażki, ale aromat był niesamowicie cytrusowo-żywiczny, bardzo chmielowy! Czuć, że było chmielone na zimno, więc na etykiecie raczej nie skłamali (bo jest tam takie info). Kolor po przelaniu do szklanki jest typowy dla stylu, czyli jasno-bursztynowy, czy też miodowy, z lekkim, opalizującym zmętnieniem (które też może pochodzić z chmielenia na zimno). Zapach ze szklanki równie ładny, co ten z butelki. Nie ma lipy, jest dobrze. W smaku natomiast, też jest dobrze, czuć aromatyczny chmiel i jasny słód karmelowy, ale brakuje dobrej goryczki. Jest wyczuwalna pewna subtelna, delikatna goryczka, ale jest ona mniejsza niż chociażby w czeskich pilsach. No cóż, ja wiem, że to jest koncern i w tej kwestii nie chcą za bardzo szaleć, bo przecież piwo musi być pijalne dla większości ludzi, nieprzyzwyczajonych do ekstremalnych parametrów. Taka jest polityka koncernów niestety i jestem w stanie to zrozumieć. Całe szczęście, że na aromacie nie oszczędzali i sypnęli amerykańskich chmieli na zimno, a użyli wiele różnych odmian i wszystkie są wypisane na etykiecie, za co też się należy pochwała. Ten aromat niestety już w połowie szklanki jest o wiele słabszy, niż na początku, ale co się dziwić, tak bywa również w przypadku wielu innych piw. Pod koniec już nie pije się tego już tak przyjemnie, ale jednak da się pić i nie ma żadnych wad, a smak chmielu pozostaje aż do dna szklanki.

Haters gonna hate, ale mnie to piwo smakuje. Plus za aromat, minus za goryczkę i ulotność tegoż aromatu pod koniec, ale tak ogólnie, to jest bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę wszystkie polskie APA, Żywiec wypada wśród nich średnio, ale biorąc pod uwagę piwa koncernowe, to jest to zdecydowanie najlepsze, co do tej pory jakikolwiek polski koncern o własnych siłach wyprodukował. Idą w dobrą stronę i niech się ta historia rozwija, zobaczymy, może za jakiś czas będą inne style. 🙂

Ocena ogólna drugiej warki: 5/6

Ocena ogólna obecnie: 4/6


Brackie Imperial IPA

Obrazek

Parametry:

Browar – Bracki Browar Zamkowy w Cieszynie (Grupa Żywiec)
Styl – Imperial India Pale Ale
Ekstrakt – 18° Blg
Alkohol – 8,5%

Brackie Imperial IPA to Grand Champion Birofilia 2013, czyli piwo, które wygrało konkurs piw domowych na festiwalu Birofilia w Żywcu. Autorem zwycięskiej receptury jest Czesław Dziełak, a nagrodą było właśnie uwarzenie jego piwa w browarze w Cieszynie. Tak, jak w przypadku poprzednich Grand Championów, premiera została zaplanowana na 6 grudnia, o godzinie 18:00. Nie obyło się bez małej afery, ponieważ niektóre sklepy sieci TESCO wystawiły piwo na sprzedaż już na tydzień przed premierą, ale szybko zostało ono zdjęte z półek. Ja postanowiłem, że i tak nie będę kupował w TESCO, ponieważ chciałem dostać również dedykowaną szklankę, która w wybranych sklepach i pubach miała być dołączana do trzech butelek. Sklep, w którym dokonywałem zakupu miał sprzedawać piwo dopiero od godziny 18:00. Przekroczyłem jego próg dokładnie o 18:02 i dowiedziałem się, że z 24 szklanek zostały tylko 4. Hmm, sprzedać 20 szklanek w 2 minuty to niezły wynik! Na szczęście udało mi się kupić 3 piwa i dedykowane szkło (wprawdzie w o wiele wyższej cenie, niż w TESCO, ale szklanka jest bardzo fajna).

Piwo ma ładną, bursztynowo-miodową barwę i jest prawie klarowne. Leciutkie, opalizujące zmętnienie według mnie jest bardzo fajne. Piana niestety słaba i szybko opadająca, ale małe ma to dla mnie znaczenie. 🙂 Zapewne efekt wysokiej zawartości etanolu. W zapachu jest wyczuwalny amerykański chmiel w postaci cytrusów i innych owoców tropikalnych, takich jak mango, ale nie jest to aromat bardzo intensywny. Nie roznosi się po całym pomieszczeniu tuż po otwarciu butelki, trzeba potrzymać nos nad piwem, żeby go wyczuć. W każdym razie zapach bardzo ładny.
Smak jest słodkawy z nutą cytrusową od amerykańskiego chmielu oraz sporą goryczką, pochodzącą po części od chmielu, a po części od alkoholu. No właśnie, alkohol… Niestety jest on w tym piwie bardzo wyczuwalny, podczas przełykania wręcz gryzący. Nie lubię, gdy w piwie tak czuć alkohol. W dość dużym stopniu niweluje on smaki chmielowe i sprawia, że piwo pije się dość ciężko. Nie jest gęste, zaklejające, za słodkie, przez co jest pijalne, ale dla mnie, przez te procenty jest trochę trudne do przyswojenia.

Myślę, że tegoroczny Grand Champion smakowałby mi bardziej, gdyby goryczka i chmielowe aromaty były mocniejsze, a alkohol mniej wyczuwalny. Nie mniej jednak wciąż jest to bardzo dobre piwo, zasługujące na wysoką ocenę.

Ocena ogólna – 5/6