Trzy Korony – do czterech razy sztuka

W końcu udało się! Po trzech próbach zakończonych porażką, przeprowadzanych na przestrzeni kilku lat, wreszcie mi się poszczęściło. Tak! Tym osiągnięciem było napicie się piwa w browarze Trzy Korony w Puławach. Historia mojej przygody z tym browarem jest niemal niekończącym się pasmem porażek. Pierwsza próba miała miejsce wiele lat temu. Wtedy to browar (w sumie bardziej restauracja) był zamknięty bez jakiegokolwiek powodu, mimo że obowiązywały aktualne godziny otwarcia. No trudno, pomyślałem, jak następnym razem przyjadę odwiedzić babcię albo wujka, to znów przy okazji pójdę do Trzech Koron i spróbuję w końcu tego piwa. Przybyłem po kilku miesiącach. Złapałem za klamkę i okazało się, że jest otwarte! Wchodzę, mówię dzień dobry kelnerkom za barem. I że chciałbym spróbować jakiegoś piwa. Niestety spotkałem się z niemiłą odpowiedzią, że jest nieczynne! „Jak to nieczynne, przecież wszedłem, było otwarte!” – odpowiedziałem. „Nieczynne i koniec!”. No trudno. Zauważyłem jednak piwa w butelkach i zapytałem, czy można kupić na wynos. „NIE MOŻNA, BO JEST ZAMKNIĘTE!!!”. Trochę zbity z tropu, wyszedłem. Druga próba na nic. Pomyślałem, że do trzech razy sztuka i w końcu musi się udać… Po jakichś bodajże dwóch latach zjawiłem się nad Wisłą ponownie (browar położony jest przy samym jej brzegu). Okazało się, że właśnie trwa tam wesele, więc stwierdziłem, że szanse na wypicie tam piwa są totalnie zerowe. Nawet nie wchodziłem, bo nie było po co. Nie no, jednak ta sztuka to nie jest do trzech razy… do ilu można? Minęły kolejne dwa lata i akurat znów okazjonalnie znalazłem się w okolicy browaru. Nie no, teraz musi się udać. Jest czwartek, więc nie będzie wesela. Godziny otwarcia aktualne. Wchodzę. Otwarte! Nie ma wesela. Ludzi też nie ma, wielka sala jest całkowicie pusta, ale jest barmanka. Pytam dla pewności, czy można napić się piwa. Tak, można! Nie mogę w to uwierzyć. To nie może być prawda… W Trzech Koronach! Ochłonąłem z szoku i ekscytacji, że w końcu spełniło się moje marzenie i zamówiłem po trochu z każdego z czterech piw. Były to: pils, AIPA, wędzonka i dunkel. Wszystkie bardzo w porządku. Trzy pierwsze zakupiłem też w butelkach, aby zdegustować w domu i coś o nich napisać. A więc:

dscf7797Silver Eagle – Puławski Pils. Nazwa „pils” jest tutaj w pełni zasłużona, ponieważ poziom IBU jest odpowiedni dla stylu. Nie jest to słodkawy lager bez chmielu, ale prawdziwy pils z wyraźną goryczką. I to jeszcze całkiem porządnie zrobiony, bo jedyną jego wadą jest lekki diacetyl (w wersji butelkowej dużo mniejszy niż w lanej). Ale to można wybaczyć, bo w czeskich pilsach też czasami się zdarza. Piwo zostało nachmielone odmianami Magnat, Sybilla, Marynka i Oktawia. Dwie z nich zostały wyhodowane w Puławach właśnie. Wyczuwalne w tym piwie są bardzo ciekawe nuty ziołowe. To nadaje temu pilsowi nieco oryginalnego smaku. Znaczy się, mam takie wrażenie, że to od tych chmieli, zwłaszcza Oktawii, bo raczej nic innego, skoro ten smak jest przyjemny 🙂

dscf7789Altamira – Jaskiniowy Lager. Cóż za styl! 😀 Takiego jeszcze chyba nikt wcześniej nie uwarzył… Ale zaraz, przecież to normalny wędzony lager, Rauchbier po prostu. Kogoś poniosło z tą jaskinią i nie wiem co wędzonka ma z nią wspólnego (może ktoś używa jaskini jako wędzarni?). Mniejsza z tym, nie dowie się nikt. Co do samego piwa, to ma ono bardzo przyjemny aromat wędzonki w typie szynkowym. Nie jest to zapach tak intensywny, jak w piwach Schlenkerli, ale da się go zauważyć. Podobnie w smaku, również wędzonka jest na pierwszym planie. W tle dochodzą nuty słodów karmelowych, ale na tym przyjemnym poziomie. Piwo jest (ku mojemu zaskoczeniu) wytrawne, z lekką jedynie słodyczą (słodyczką? #pdk) i całkiem wyraźną chmielową goryczką. Jest ona na średnim poziomie, nieco mniejsza niż w pilsie, ale wciąż bardzo dobrze wyczuwalna i idealnie balansująca warstwę słodową. To piwo mnie zaskoczyło bardzo pozytywnie. Spodziewałem się jakiegoś karmelowo-słodkiego „bursztynowego” (pani barmanka nic nie mówiła o wędzonce, tylko o „nutach jaskiniowych”), a dostałem fajnego Rauchbiera. Jedynym minusem jest to, że w butelce piwo było zbyt mocno nasycone. Musiałem nalewać na kilka razy i poczekać, aż się trochę wygazuje, co zresztą widać na zdjęciu, bo piana wyszła jak bita śmietana.

dscf7848Piaski Nevady – AIPA. Można rzec od razu – piwo bardzo poprawne w stylu. Aromat jest bardzo fajny, żywiczno-cytrusowy, może nie bardzo intensywny, nie czuć na kilometr, ale jak najbardziej w porządku. Chmiele użyte w tym piwie to Magnat, Citra, Cascade i Mosaic (samo dobro). W smaku również OK, dobry balans goryczki ze słodowością, piwo jest raczej wytrawne, nie ma w nim ciężkiego karmelu, a poziom IBU jest konkretny. Jest to zdecydowanie najlepsze piwo ze wszystkich, które spróbowałem w Trzech Koronach. Solidnie wykonane, bez żadnych wad i z porządną zawartością chmielu. Jest to taki sam poziom, jaki oferują normalne browary rzemieślnicze, co tyczy się również pozostałych piw, które tu opisuję. Piwowar nie boi się chmielu i nowofalowych stylów. Bardzo dobrze!

A ten dunkel to taki tam, zwykły, coś jak czeskie tmave, nie kupowałem w butelce, bo raczej nic ciekawego, ale również poprawny w swoim stylu.

Powiem jeszcze jedną rzecz na koniec. Jeżeli chcecie napić się piwa w Trzech Koronach, nigdy NIE IDŹCIE TAM W SOBOTĘ!!! Bo piwa się nie napijecie. Pozdrawiam 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s