Tag Archives: Chmielogród

Kulawy Ork z Chmielogrodu

DSCF1708

Browar – Warzone w browarze Witnica na zlecenie projektu Chmielogród
Styl – Black IPA
Ekstrakt – 14,1° Blg
Alkohol – 6%
IBU – 60

Dziś kolejne piwo z Chmielogrodu goszczące na moim blogu. O samym projekcie pisałem już nieco przy okazji recenzji Trzypalczastego Goblina, więc przypomnę tylko tutaj, że jest to inicjatywa kilku osób polegająca na wypuszczeniu serii piw z etykietami w klimacie fantasy, przedstawiającymi postacie z wymyślonej krainy zwanej Chmielogrodem. Postacie dobre reprezentują jasne piwa, a złe, piwa ciemne. I właśnie z ciemnym piwem mamy teraz do czynienia. Jest to Black IPA o nazwie Kulawy Ork. Etykieta jak zwykle jest genialna, choć w nieco innym stylu, niż w przypadku Trzypalczastego Goblina. Ma to związek prawdopodobnie z tym, że obecnie piwa z Chmielogrodu, będące w sprzedaży poza Gdańskiem, są warzone w browarze Witnica. No cóż, widocznie w Piwnej nie wyrabiali z produkcją, więc trzeba było zakontraktować warzenie, ale dlaczego akurat w Witnicy? Tego nie wiem. Może tylko tam było miejsce.

Piwo ma barwę jak najbardziej adekwatną do stylu, czyli czarną z rubinowymi przebłyskami. Aromat również jest taki, jak powinien być w Black IPA. Wyczuć w nim można ciemne słody oraz chmiel w wersji amerykańskiej. Jest bardzo dobrze, nie czuć żadnego diacetylu! W smaku też jest bardzo dobrze, powiedziałbym nawet, że doskonale. Piwo jest świetnie zbalansowane. Nie ma ani za dużej, ani za małej słodyczy, nuty palone są, ale stonowane i niewyróżniające się, goryczka jest średnio-wysoka, bardzo przyjemna. Do tego dość wyraźnie można wyczuć w smaku nutę prażonego słonecznika, charakterystyczną dla tego stylu, lekką nutę kawową oraz oczywiście chmiel. W życiu bym się nie spodziewał tak ułożonego i zbalansowanego piwa z Witnicy! Bogactwo smaków i aromatów bez żadnych wad. Naprawdę byłem mega pozytywnie zaskoczony pijąc Kulawego Orka. Jest to zdecydowanie najlepsze piwo z Witnicy, jakiego próbowałem, w ogóle śmiem twierdzić, że najlepsze, jakie kiedykolwiek tam powstało. Nie miałem niestety okazji spróbować oryginalnej wersji warzonej w Browarze Piwna w Gdańsku, zapewne była jeszcze lepsza, ale wersja witnicka jest na tyle dobra, że mogę jej wystawić najwyższą ocenę.

Ocena ogólna – 6/6


Trzypalczasty Goblin z Chmielogrodu

DSCF7365

Browar – Browar Piwna Gdańsk
Styl – Black American Wheat
Ekstrakt – 14,5° Blg
Alkohol – 6,1%
IBU – 45

Chmielogród to projekt wywodzący się z Gdańska, w którym bierze udział Browar Piwna oraz kilka osób bliżej związanych z piwowarstwem rzemieślniczym. O samej inicjatywie, jak i o wszystkich jej uczestnikach, można przeczytać [tutaj]. Słyszałem o tym jakiś czas temu i pomysł bardzo mi się spodobał. Również etykiety i nazwy piw przypadły mi do gustu, ale zawsze myślałem, że nie będę mógł spróbować żadnego piwa z Chmielogrodu, bo są one dostępne tylko w Gdańsku i okolicach. Aż tu nagle, pewnego dnia, do lubelskich sklepów trafił Trzypalczasty Goblin, najnowsze piwo z serii. Stwierdziłem, że to świetna okazja i zakupiłem jedną butelkę. Trzypalczasty Goblin powstał we współpracy z Bartoszem Nowakiem z blogu Małe Piwko, a jego styl to Black American Wheat, czyli czarna amerykańska pszenica. Normalne American Wheat to jasne piwo pszeniczne z dość niską goryczką, chmielone odmianami amerykańskimi. Ogólnie lekkie i orzeźwiające. Tutaj mamy jego ciemną wersję, dodatkowo zwiększony jest ekstrakt, więc jest to coś w stylu Black IPA ze słodem pszenicznym. Dobra, tyle teorii, przejdźmy do degustacji!

Piwo, jak sama nazwa wskazuje, jest czarne i nieprzejrzyste. Aromat bardzo dobry, wyczuwalne są głównie amerykańskie chmiele w postaci cytrusów z nutą żywiczną, poza tym gdzieś w tle czai się echo ciemnych słodów. Wszystko OK, przynajmniej u mnie, bo słyszałem opinie, że w tym piwie wyczuwalny jest zapach kanalizacji, ale ja go nie stwierdziłem w ogóle. Może do tych innych butelek wkładał palce sam trzypalczasty goblin, który właśnie wyszedł z wychodka (tak, jak głosi historia na etykiecie), ale „moje chyba jest w porządku”.

Po pierwszym łyku byłem zaskoczony. O kurde, jakie gorzkie! Co ten goblin mi dał?!? Zupełnie się nie spodziewałem tak silnej goryczki w piwie, którego styl określany jest jako Black American Wheat. Ale hmm… I’m OK with this! Podoba mi się taki stan rzeczy. Goblin okazał się być podstępny i trochę mnie oszukał. Najpierw mówił, że będzie spokojnie, a potem zaatakował z zaskoczenia. Ja jednak wcale zły na niego nie byłem, tylko przybiłem mu piątkę (a z jego strony to chyba była trójka) i z wyrazem podziwu na twarzy piłem piwo, które było nie tylko gorzkie, ale też lekko słodkie i wypełnione smakiem oraz aromatem amerykańskich chmieli. Pojawiały się w nim też nuty palone, lekko kawowe, ale dopiero po przełknięciu, bowiem na samym początku, przy pierwszym łyku, piwo smakowało tak, jakby było jasne. Tylko coś tu mi nie pasuje to 45 IBU, bo wydaje mi się, że w tym piwie jest o wiele więcej, ale dzięki temu mogę powiedzieć, że to piwo zaskakuje! Również wszystkie inne cechy tego piwa są jak najbardziej pozytywne. Nie ma się do czego przyczepić.

Muszę przyznać, że Trzypalczasty Goblin to świetne Black IPA. Porządnie zrobione, porządnie nachmielone. Bardzo mi smakowało i z przyjemnością wystawiam mu najwyższą ocenę.

Ocena ogólna – 6/6