Category Archives: Lokale

Huculskie kraftowe piwo

Ukraińskie piwo rzemieślnicze zawsze było dla mnie tematem nie do końca dobrze poznanym. Do tej pory jedynym browarem kraftowym na Ukrainie, którego piw próbowałem, była lwowska Prawda. Piwa mają całkiem dobre, ale jednak zwykle dużo brakuje im do najlepszych rzemieślników w Polski. Nie wiem, czy to ze względu na brak umiejętności, czy może oszczędności na surowcach. Nie są złe, ale nie zachwycają. Tak właśnie jawił mi się przez kilka lat ukraiński kraft. Całkiem dobre piwa, ale bez rewelacji, najczęściej średnie.

Niedawno pojechałem w ukraińskie Karpaty, tak zwyczajnie w celach fotograficzno-kolejowo-wypoczynkowych. Odwiedziłem takie miejscowości, jak Worochta, Jasinia, a ostatniego dnia pobytu, wybrałem się do Kwasów. Jest to dość rozległa wieś, położona w malowniczej, górskiej dolinie, wzdłuż biegu rzeki o nazwie Czorna Tysa. Taki zakątek prawie na końcu świata (bo dalej jest jeszcze Rachów), praktycznie bez żadnych, typowo turystyczno-komercyjnych atrakcji i infrastruktury, gdzie nikt nigdy by się nie spodziewał prawdziwego, rzemieślniczego browaru.

A jednak. Przed wyjazdem, przeglądając mapy, widziałem, że na google zaznaczone jest miejsce o nazwie „Huculska Pizza, pid Gazdiwske Pywo”. Pomyślałem więc, że kiedy już  będę w Kwasach, wstąpię tam na jakieś jedzenie. Na miejscu okazało się, że to całkiem nowy, drewniany budynek, dość niewielkich rozmiarów, gdzie podają świetną pizzę (najlepszą, jaką do tej pory jadłem na Ukrainie) i różne dziwne piwa… W tym samym budynku, obok pizzerii, moją uwagę przykuły drzwi pod szyldem „Craft Beer Store”. Pomyślałem, że wejdę, zobaczę, co tam mają. W środku była miła pani, która nalewała piwa z kranów do plastikowych butelek oraz lodówka, w której stały rozmaite piwa, ale… zaciekawiło mnie to, że wszystkie są z tego samego browaru. Zacząłem przeglądać butelki. Pils, Weizen, Stout, Blond Ale, India Pale Lager, Herbal Ale, Imperial IPA, Export Stout… i wiele innych stylów, od klasyki do takich typowo kraftowych. Zapytałem pani, gdzie jest ten browar, a ona mówi – „Tutaj!”. Wtedy naprawdę się zdziwiłem. Okazało się, że faktycznie, browar znajduje się w tym samym budynku i jest to Huculska Kraftowa Browarnia (Гуцульська Крафтова Броварня). Kwasy leżą właśnie na Huculszczyźnie, stąd taka nazwa.

kwasy

Browar powstał w 2015 roku. Wyposażony jest w warzelnię firmy Braumeister oraz w innowacyjne, białe plastikowe fermentory w kształcie jajek. Zdjęcia z browaru można zobaczyć na ich stronie internetowej: https://tsypa.com.ua. Z jajkami tam jest w ogóle tak, że nawet w logo browaru widoczne jest jajko, a w nim kurczak, a konkretnie pisklak. Piwa z tego browaru noszą nazwę Cypa (Ципа), co gdy przeczytamy to po rosyjsku może brzmieć dziwnie 😀 ale literę „и” w ukraińskim czytamy jako „y” i tego się trzymajmy. Słowo Cypa, w języku ukraińskim oznacza właśnie kurze pisklę (ewentualnie też ładną dziewczynę, fajną laskę). Wszystko idealnie się ze sobą łączy. Trzeba przyznać, że markę mają dobrze zaprojektowaną i motyw ten pojawia się wszędzie – na butelkach, szklankach, gadżetach, a nawet na firmowym samochodzie.

Z uwagi na to, że miałem bardzo mało miejsca w plecaku, jak również mało gotówki, zakupiłem trzy piwa z zamiarem spróbowania ich w domu. Poniżej opisuję pokrótce moje wrażenia z degustacji.

_MG_3398Cypa Bila

Styl – India Pale Lager
Ekstrakt – 13º
Alkohol – 4,4%
IBU – 41

Fajne, jasne, lekkie piwo, dobrze nachmielone amerykańskim chmielem. Smakuje w zasadzie trochę tak, jak dobre APA, ale jest nieco mniej treściwe i pozbawione dużej ilości estrów z fermentacji, przez co lepiej można wyodrębnić nuty chmielowe w aromacie i smaku. Porządnie wykonane, bez wad, orzeźwiające i bardzo pijalne. Szkoda, że to mała butelka!

Ocena ogólna – 5/6

_MG_3401Cypa Pid Trawow

Styl – Herbal Pale Ale
Ekstrakt – 12º
Alkohol – 5%
IBU – 45

Wybrałem to piwo ze względu na ciekawy styl, mianowicie APA z ziołami. Na etykiecie napisano, że do tego piwa został użyty amerykański chmiel oraz miejscowe, karpackie zioła, choć nie ma informacji, jakie konkretnie. Piwo ma ładną, czerwoną barwę, jest idealnie klarowne. W aromacie czuć oczywiście chmiel, ale z domieszką ziołową, w której dominuje nuta miętowa. Podobnie w smaku. Mięta lub szałwia jest tutaj głównym ziołem, które wyczułem (nie wiem dokładnie, ponieważ niektóre odmiany szałwii są zbliżone do mięty w aromacie) , chociaż są też inne, trudniejsze do zidentyfikowania, pojawiające się w tle. Nieco dziwny smak, momentami przywodzący na myśl płyn do mycia naczyń Ludwik, chociaż da się go polubić! Ciekawy pomysł i eksperyment wart powtórzenia w warunkach domowych (chociaż ja użyję innych ziół).

Ocena ogólna – 5/6

_MG_3406Cypa Czorna

Styl – Export Stout
Ekstrakt – 18º
Alkohol – 7%
IBU – 65

To piwo jest naprawdę czorne. Bardzo fajnie wygląda na nim piana o bardzo ciemnej, jak na pianę, brązowej barwie. Aromat i smak są bardzo intensywne. Mocno gorzka czekolada jest tutaj najlepszym porównaniem. Do tego kawa i chmiel w postaci solidnej goryczki. Piwo jest gęste, treściwe i bardzo wyraziste. W zasadzie smakuje niemal jak porter bałtycki, a nawet przewyższa niektóre polskie portery intensywnością smaku i odczuciem w ustach. Czegoś takiego naprawdę się nie spodziewałem i jestem mile zaskoczony! Bardzo dobre piwo, do najwyższej oceny brakuje mu tylko jednej rzeczy, mianowicie jak dla mnie mogłoby być troszkę mniej słodkie i bardziej wytrawne, ale i tak, wypiłem je z przyjemnością.

Ocena ogólna – 5/6

 

Podsumowując, muszę powiedzieć, że Huculska Kraftowa Browarnia warzy piwa naprawdę na wysokim poziomie i to nie tylko wśród browarów ukraińskich, bo wiele polskich browarów kraftowych robi o wiele gorsze. Widać, że znają się na rzeczy w kwestii piwa, ale też i wizerunku oraz kuchni (pizza na serio świetna). Przedsięwzięcie w nowoczesnym stylu, udało się według mnie znakomicie. Polecam wszystkim wizytę w Kwasach, bo widoki ładne, piwo dobre, ceny niskie, a ludzie serdeczni i gościnni. Ja sam mam nadzieję, że już niedługo pojadę tam ponownie, żeby spróbować więcej piw i być może zobaczyć browar od środka, co teraz mi się nie udało z powodu braku czasu. Jeśli komuś po drodze, warto tam zajrzeć.

Do pobaczenia!

Reklamy

Trzy Korony – do czterech razy sztuka

W końcu udało się! Po trzech próbach zakończonych porażką, przeprowadzanych na przestrzeni kilku lat, wreszcie mi się poszczęściło. Tak! Tym osiągnięciem było napicie się piwa w browarze Trzy Korony w Puławach. Historia mojej przygody z tym browarem jest niemal niekończącym się pasmem porażek. Pierwsza próba miała miejsce wiele lat temu. Wtedy to browar (w sumie bardziej restauracja) był zamknięty bez jakiegokolwiek powodu, mimo że obowiązywały aktualne godziny otwarcia. No trudno, pomyślałem, jak następnym razem przyjadę odwiedzić babcię albo wujka, to znów przy okazji pójdę do Trzech Koron i spróbuję w końcu tego piwa. Przybyłem po kilku miesiącach. Złapałem za klamkę i okazało się, że jest otwarte! Wchodzę, mówię dzień dobry kelnerkom za barem. I że chciałbym spróbować jakiegoś piwa. Niestety spotkałem się z niemiłą odpowiedzią, że jest nieczynne! „Jak to nieczynne, przecież wszedłem, było otwarte!” – odpowiedziałem. „Nieczynne i koniec!”. No trudno. Zauważyłem jednak piwa w butelkach i zapytałem, czy można kupić na wynos. „NIE MOŻNA, BO JEST ZAMKNIĘTE!!!”. Trochę zbity z tropu, wyszedłem. Druga próba na nic. Pomyślałem, że do trzech razy sztuka i w końcu musi się udać… Po jakichś bodajże dwóch latach zjawiłem się nad Wisłą ponownie (browar położony jest przy samym jej brzegu). Okazało się, że właśnie trwa tam wesele, więc stwierdziłem, że szanse na wypicie tam piwa są totalnie zerowe. Nawet nie wchodziłem, bo nie było po co. Nie no, jednak ta sztuka to nie jest do trzech razy… do ilu można? Minęły kolejne dwa lata i akurat znów okazjonalnie znalazłem się w okolicy browaru. Nie no, teraz musi się udać. Jest czwartek, więc nie będzie wesela. Godziny otwarcia aktualne. Wchodzę. Otwarte! Nie ma wesela. Ludzi też nie ma, wielka sala jest całkowicie pusta, ale jest barmanka. Pytam dla pewności, czy można napić się piwa. Tak, można! Nie mogę w to uwierzyć. To nie może być prawda… W Trzech Koronach! Ochłonąłem z szoku i ekscytacji, że w końcu spełniło się moje marzenie i zamówiłem po trochu z każdego z czterech piw. Były to: pils, AIPA, wędzonka i dunkel. Wszystkie bardzo w porządku. Trzy pierwsze zakupiłem też w butelkach, aby zdegustować w domu i coś o nich napisać. A więc:

dscf7797Silver Eagle – Puławski Pils. Nazwa „pils” jest tutaj w pełni zasłużona, ponieważ poziom IBU jest odpowiedni dla stylu. Nie jest to słodkawy lager bez chmielu, ale prawdziwy pils z wyraźną goryczką. I to jeszcze całkiem porządnie zrobiony, bo jedyną jego wadą jest lekki diacetyl (w wersji butelkowej dużo mniejszy niż w lanej). Ale to można wybaczyć, bo w czeskich pilsach też czasami się zdarza. Piwo zostało nachmielone odmianami Magnat, Sybilla, Marynka i Oktawia. Dwie z nich zostały wyhodowane w Puławach właśnie. Wyczuwalne w tym piwie są bardzo ciekawe nuty ziołowe. To nadaje temu pilsowi nieco oryginalnego smaku. Znaczy się, mam takie wrażenie, że to od tych chmieli, zwłaszcza Oktawii, bo raczej nic innego, skoro ten smak jest przyjemny 🙂

dscf7789Altamira – Jaskiniowy Lager. Cóż za styl! 😀 Takiego jeszcze chyba nikt wcześniej nie uwarzył… Ale zaraz, przecież to normalny wędzony lager, Rauchbier po prostu. Kogoś poniosło z tą jaskinią i nie wiem co wędzonka ma z nią wspólnego (może ktoś używa jaskini jako wędzarni?). Mniejsza z tym, nie dowie się nikt. Co do samego piwa, to ma ono bardzo przyjemny aromat wędzonki w typie szynkowym. Nie jest to zapach tak intensywny, jak w piwach Schlenkerli, ale da się go zauważyć. Podobnie w smaku, również wędzonka jest na pierwszym planie. W tle dochodzą nuty słodów karmelowych, ale na tym przyjemnym poziomie. Piwo jest (ku mojemu zaskoczeniu) wytrawne, z lekką jedynie słodyczą (słodyczką? #pdk) i całkiem wyraźną chmielową goryczką. Jest ona na średnim poziomie, nieco mniejsza niż w pilsie, ale wciąż bardzo dobrze wyczuwalna i idealnie balansująca warstwę słodową. To piwo mnie zaskoczyło bardzo pozytywnie. Spodziewałem się jakiegoś karmelowo-słodkiego „bursztynowego” (pani barmanka nic nie mówiła o wędzonce, tylko o „nutach jaskiniowych”), a dostałem fajnego Rauchbiera. Jedynym minusem jest to, że w butelce piwo było zbyt mocno nasycone. Musiałem nalewać na kilka razy i poczekać, aż się trochę wygazuje, co zresztą widać na zdjęciu, bo piana wyszła jak bita śmietana.

dscf7848Piaski Nevady – AIPA. Można rzec od razu – piwo bardzo poprawne w stylu. Aromat jest bardzo fajny, żywiczno-cytrusowy, może nie bardzo intensywny, nie czuć na kilometr, ale jak najbardziej w porządku. Chmiele użyte w tym piwie to Magnat, Citra, Cascade i Mosaic (samo dobro). W smaku również OK, dobry balans goryczki ze słodowością, piwo jest raczej wytrawne, nie ma w nim ciężkiego karmelu, a poziom IBU jest konkretny. Jest to zdecydowanie najlepsze piwo ze wszystkich, które spróbowałem w Trzech Koronach. Solidnie wykonane, bez żadnych wad i z porządną zawartością chmielu. Jest to taki sam poziom, jaki oferują normalne browary rzemieślnicze, co tyczy się również pozostałych piw, które tu opisuję. Piwowar nie boi się chmielu i nowofalowych stylów. Bardzo dobrze!

A ten dunkel to taki tam, zwykły, coś jak czeskie tmave, nie kupowałem w butelce, bo raczej nic ciekawego, ale również poprawny w swoim stylu.

Powiem jeszcze jedną rzecz na koniec. Jeżeli chcecie napić się piwa w Trzech Koronach, nigdy NIE IDŹCIE TAM W SOBOTĘ!!! Bo piwa się nie napijecie. Pozdrawiam 🙂


Prawda Beer Theatre we Lwowie

Będąc we Lwowie i mając trochę czasu na zwiedzanie miasta, odwiedziłem nowy browar restauracyjny – Prawda Beer Theatre. Lokal znajduje się na głównym rynku tuż obok ratusza, więc znaleźć go nie jest trudno. To 2 minuty drogi od głównego deptaka, Prospektu Swobody, przy którym znajduje się lwowska opera. A jest to przybytek doprawdy okazały. Trzy poziomy plus podziemia, dużo przestrzeni, a na zewnątrz jeszcze ogródek. Wnętrze zaprojektowane jest w stylu industrialnym. Mamy tam ceglane ściany i stalowe konstrukcje, według mnie bardzo dobrze to wygląda.

IMG_6450 IMG_6453

Na parterze umiejscowiona jest warzelnia, którą można obserwować z góry oraz palety, na których stoją pudełka z piwem butelkowym oraz różnymi gadżetami do kupienia, takimi jak koszulki, pokale, przypinki, naklejki i inne pamiątki związane z browarem. A liczba butelek z piwem w tym miejscu może przyprawić o zawrót głowy. Do tego tyle różnych gatunków. Cena za butelkę 0,33 – 24 hrywny, za 0,75 – 48 hrywien (kurs hrywny w tym momencie około 0,17zł).

IMG_6455 IMG_6458

Na pierwszym i drugim piętrze znajduje się część restauracyjna. Tak, jak już wcześniej wspomniałem, widać stamtąd warzelnię, ale akurat wtedy, gdy tam byłem, nie warzono żadnego piwa (była niedziela, więc ok). Jest tam też mała scena, na której występują zespoły muzyczne, z tego, co mi wiadomo, codziennie wieczorem są jakieś występy. Zatem nazwa „Teatr Piwa” nie bierze się znikąd.

Do wyboru mamy 10 gatunków piwa górnej fermentacji i w większości są to style nowofalowe, niektóre z różnymi dodatkami, jak np. Zamkowa Góra, piwo z kwiatami czarnego bzu zbieranymi na pobliskiej górze, na której mieści się Wysoki Zamek. Poza tym takie ciekawostki, jak Frau Ribbentrop (witbier), Obama Hope (stout), czy Putin Huilo („jasny mocny ejl”). Jest też piwo z nowozelandzkim chmielem o nazwie „Шото?” (Co to?) oraz niektórym już znana „Syla” (siła) z środkowym palcem w formie wieży na lotnisku w Doniecku. Na uznanie zasługują etykiety piw z światowymi przywódcami. Są świetnie wykonane, poza tym w ogóle podziwiam ich za odwagę, bo żeby zrobić taki obrazek z Putinem jako etykietę piwa to trzeba mieć jaja! No ale widać, że Putina tam nie lubią, bo na dodatek na ulicach Lwowa można kupić papier toaletowy z Putinem i inne tego typu śmieszkowe gadżety, jak zapalniczka z napisem „Chutin”.

DSCF8615 DSCF8614

IMG_6469 DSCF8630

Na początku, siedząc na zewnątrz, spróbowaliśmy z kolegą nowego piwa, „Lwowski Ejl”. Kosztowało 12 hrywien za pół litra, smakowało jak hefe-weizen i było całkiem dobre. Potem jednak postanowiliśmy przenieść się do środka, aby spróbować innych piw i zjeść coś dobrego. Po przestudiowaniu menu, wybraliśmy „gigantyczne pierogi” (ruskie), które okazały się być naprawdę przepyszne oraz piwo – ja zamówiłem coffee stout „Kwitka” (bardzo ciekawa etykieta, widoczna na jednym ze zdjęć powyżej), a kolega witbiera „Frau Ribbentrop”. Oba piwa były bardzo dobre, miały wszelkie cechy swojego stylu i reprezentowały wysoki poziom piwowarstwa. W „Kwitce” dobrze wyczuwalna była kawa, piwo było bardzo pijalne i lekkie, półwytrawne ze średnią goryczką. Polecam. Frau Ribbentrop natomiast to piwo bardzo orzeźwiające, mocno cytrusowo-kolendrowe, świetny wit. Innych piw już nie próbowaliśmy, bo nie było na to czasu, ani funduszy (końcówka wyjazdu i ostatnie hrywny w portfelach), ale planuję tam wrócić jeszcze w tym roku i przetestować pozostałe wyroby, a także kupić kilka piw butelkowych.

DSCF8626 IMG_6464

Szczerze polecam Prawda Beer Theatre. Obowiązkowe miejsce dla każdego miłośnika piwa, który odwiedza Lwów. Bardzo dobre piwo, świetne jedzenie, fajny wystrój, miła obsługa, niskie ceny, według mnie lokal idealny.

Autorem zdjęć 1, 2, 3, 4, 7 i 10 jest Amadeusz Świerk.


Wizyta w Browarze Stu Mostów

Zanim udałem się na Beer Geek Madness, razem z kilkoma osobami z Piwnego Lublina, wybrałem się do Browaru Stu Mostów. Jest to nowy browar restauracyjny we Wrocławiu, położony nad Starą Odrą w pobliżu Mostów Warszawskich. Mieści się on w dużej, starej hali z czerwonej cegły. Na dole znajduje się warzelnia z kotłami o pojemności 20 hektolitrów, sześć 40-hektolitrowych tanków fermentacyjnych oraz dwa tanki ciśnieniowe. Ten sprzęt robi spore wrażenie. Wygląda bardzo nowocześnie i profesjonalnie. Całość można obejrzeć z góry, będąc na piętrze, mieszczącym część restauracyjno-barową. Szczerze mówiąc, myślałem, że będzie tam o wiele więcej miejsca i zdziwiłem się widząc tak małe „pomieszczenie” (trudno to określić, bo jest to część dużej hali, tak jakby balkon z widokiem na browar).

DSCF8557 DSCF8562

Za barem znajduje się marmurowa ścianka z kranami (świetnie to wygląda!), a za nią mini kuchnia, w której wykwintne dania przygotowuje kucharz z programu Top Chef. Tutaj muszę przyznać, że nie wiedziałem w ogóle, jak on wygląda, bo nie oglądam Top Chefa i będąc w browarze, widziałem tegoż kucharza po raz pierwszy. Znajomi podpowiedzieli mi „o patrz, to ten w czapce”, na co ja odparłem „ahaaa no spoko…”.

DSCF8555 DSCF8550

Topszefowych wynalazków nie próbowałem, za to postanowiłem spróbować piwa. Do wyboru było sześć gatunków piw warzonych na miejscu i jedno zagraniczne. Piwa z Browaru Stu Mostów są podzielone na dwie serie: WRCLW, czyli style klasyczne, niemieckie oraz Slamander, czyli style nowofalowe. Z pierwszej serii dostępny był Roggenbier oraz Pils, z drugiej Wheat Porter, AIPA, Strong Witbier i Pale Ale. Na początku planowałem wziąć deskę z czterema piwami w szklankach po 150ml, ale zrezygnowałem z tej opcji, gdy wyszło na jaw, że kosztuje to 20zł. 😀 No bo kurde, może wyjdę na sknerę i dusigrosza, ale skoro 0,5 litra kosztuje 11zł, a 0,6 litra 20zł, to coś tu się nie zgadza. Wziąłem zatem Strong Witbiera w pojemności 0,33l.

DSCF8569

Strong Witbier od klasycznego Witbiera różni się ekstraktem. Zamiast 11-12 Blg mamy 16 Blg. IBU 30, czyli goryczka jest również trochę większa, niż w podstawowej formie stylu. W aromacie od razu wyczułem drożdże S-33 świeżo po fermentacji. Jest to charakterystyczny zapach, który miałem również w swoim domowym wicie na tych drożdżach. Przypomina nieco Lakcid i ogólnie jest przyjemny, podoba mi się. Poza tym dobrze wyczuwalna jest kolendra. Aromat na plus. W smaku jest również bardzo dobrze. Piwo jest bardzo pełne, średnio słodkie, z dobrze zaznaczonymi nutami kolendry i skórki pomarańczowej. Goryczka jest niska, ale da się zauważyć jej obecność. Piwo to bardzo mi przypomina Viva la Wita z Pinty, ale jest raczej mniej pomarańczowe, a bardziej kolendrowe. Ogólnie bardzo mi smakowało, moim zdaniem jest świetne! Bardzo porządnie uwarzone, bez żadnych wad. Naprawdę przyjemnie się je pije.

Ocena ogólna – 6/6

Próbowałem jeszcze AIPA, również było świetne, ale opiszę je już w osobnym wpisie, gdyż próbowałem też wersji butelkowej. Dodać bowiem należy, że Browar Stu Mostów swoje piwa butelkuje i wysyła do sprzedaży w całej Polsce. Również kegi trafiają do innych lokali, a więc nie jest to typowy browar restauracyjny. Nie ma tu też zwykłej restauracyjnej nudy polegającej na warzeniu trzech rodzajów piwa – jasnego, pszenicznego i ciemnego, tutaj warzone są piwa prawdziwie „craftowe”, w stylach nowofalowych, często z amerykańskimi odmianami chmielu. Widać tutaj, że jest to bardziej browar rzemieślniczy, a część restauracyjna jest tutaj dodatkiem, chociaż jakże ważnym. Podsumowując, muszę powiedzieć, że Browar Stu Mostów wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nietypowo rozwiązany układ lokalu, nowoczesny wystrój, bardzo dobre piwo, fachowa obsługa, to wszystko sprawiło, że na pewno jeszcze tam wrócę przy okazji kolejnych wizyt we Wrocławiu. Polecam wszystkim to miejsce!


Premiera Saint No More – U Fotografa

Tak się jakoś złożyło, że niecały tydzień po premierze browaru Piwne Podziemie, w pubie U Fotografa odbyła się kolejna premiera. Tym razem w Lublinie zagościł AleBrowar razem z Janem Halvorem Fjeldem z Norwegii i przywieźli ze sobą piwo Saint No More w dwóch wersjach. Jasnej, czyli IPA single hop Simcoe, takie same, jak rok temu oraz ciemnej. Wersja ciemna jest właśnie piwem powstałym we współpracy z norweskim browarem Garasjen Mikrobryggeri. Jan, piwowar z tegoż browaru jest autorem zasypu, natomiast chmieleniem zajął się Michał Saks z AleBrowaru.

DSCF6221 DSCF6224

To, że prapremiera odbyła się właśnie w Lublinie, to zasługa naszej małej, choć silnej piwnej społeczności na Facebooku – grupy Piwny Lublin. Ogłoszone zostało głosowanie na 3 miasta, w których odbędą się premiery. Dzięki naszemu zaangażowaniu, Lublin znalazł się na pierwszym miejscu. Na drugim miejscu Kraków – premiera w sobotę, a na trzecim Wrocław – premiera w niedzielę. A żeby społeczność była jeszcze bardziej zauważalna i zgrana, wiele osób założyło koszulki Piwnego Lublina. Wśród nich znaleźli się również Michał Saks i Bartek Napieraj z AleBrowaru oraz Jan Halvor Fjeld.

DSCF6244 DSCF6258

Co do organizacji imprezy, to została wprowadzona pewna zmiana specjalnie na premierę, a mianowicie z głównej sali zostały wyniesione wszystkie stoły i krzesła. Ja na szczęście przyszedłem na tyle wcześnie, że znalazłem sobie miejsce na kanapie, ale wiele osób musiało zadowolić się pozycją na stojaka. Plus był taki, że w lokalu zmieściło się o wiele więcej ludzi i nie było trzeba przeciskać się między stolikami, tak jak to było na premierze Piwnego Podziemia. Minus natomiast za to, że nie było gdzie postawić szklanki z piwem. Jednak ten pomysł moim zdaniem był jak najbardziej rozsądny i przemyślany, bo nie było aż tak dzikiego tłumu i ścisku. Oczywiście w chwili, gdy zaczęto serwować premierowe piwa, napór na bar był niesamowity, ale tego akurat wszyscy się spodziewali. Później sytuacja się rozluźniła.

DSCF6249 DSCF6247

Na kranach, oprócz dwóch piw premierowych, które miały fantastyczną cenę 5zł za pół litra, obecne były również dwa piwa autorstwa Jana z Garasjen Mikrobryggeri (Jimmy Black i Humle Helvete) oraz trzy inne piwa AleBrowaru – Deep Love, Crazy Mike i Amber Boy. Jimmy Black, było to Black IPA, które jednak bardziej w aromacie przypominało barley wine i miało taki sam zasyp, jak ciemne Saint No More. Różnica między tymi piwami była jednak zauważalna. Wersja AleBrowarowa miała o wiele mocniejszą goryczkę i mniej winny aromat. To, co łączyło te piwa, to aromat i posmak pestek z dyni, co było efektem zastosowania specyficznych słodów. Bardziej smakowała mi jednak zeszłoroczna wersja Saint No More, również obecna na premierze. Piwo nieco różniło się od edycji 2013, było trochę bardziej słodkie, ale i tak bardzo dobre. Moim zdaniem najlepsze piwo AleBrowaru, jakie kiedykolwiek powstało. Chmiel Simcoe jest moim ulubionym, dlatego Saint No More 2013 idealnie trafia w mój gust.

Trzeba powiedzieć, że to kolejna niezwykle udana premiera! Atmosfera świetna, piwo bardzo dobre, można było porozmawiać z piwowarami i podyskutować na różne ciekawe tematy (co grupa piwowarów domowych zawsze czyni przy okazji takich imprez). Tak, jak już wcześniej mówiłem, w Lublinie coraz więcej się dzieje i oby tak dalej!


Premiera Piwnego Podziemia – U Fotografa

DSCF6128

Dnia 6 grudnia 2014 w lokalu U Fotografa w Lublinie odbyła się premiera pierwszych piw z nowego browaru rzemieślniczego – Piwne Podziemie. Browar został otwarty niedawno, a znajduje się w miejscowości Rożdżałów, niedaleko Chełma. Jest to już drugi browar w okolicy Chełma, jednak o tym śmiało można powiedzieć, że jest naprawdę rzemieślniczy, w odróżnieniu od tego drugiego. Poza tym to jak na razie jedyny craft-browar w województwie lubelskim (nie licząc Trzech Koron w Puławach, gdzie craftem zajmują się tylko kontraktowcy). Właścicielami browaru Piwne Podziemie, a zarazem piwowarami są Darek i Ewelina Piecuchowie, którzy po 10-letnim pobycie w USA, zdecydowali się wykorzystać nabyte tam doświadczenie w branży piwowarskiej i otworzyć własny browar w Polsce. Razem z pomagającym im Arturem, przybyli na premierę, gdzie można było wysłuchać paru słów, jakie mieli do powiedzenia o browarze i piwach, które uwarzyli.

DSCF6090 DSCF6097

Na kranach pojawiły się trzy premierowe piwa: Mustache Ryeder (Rye Pale Ale), druga wersja Mustache Ryeder (Rye Pale Ale ze skórką pomarańczy) oraz Hops, Death and Taxes (Spanish Cedar Aged Black IPA). Trzecie piwo, black IPA było leżakowane z drewnem cedreli wonnej. Niedługo do sprzedaży wejdzie też czwarte piwo – Oyster Kiss, czyli stout ostrygowy.

Ludzi na premierze było tak dużo, że ledwo mieścili się w lokalu. Kulminacja nastąpiła tuż po przemówieniu piwowarów, kiedy zaczęto rozlewać piwo. Ścisk niesamowity. Ja musiałem trochę poczekać, ażeby się ta ciżba nieco rozluźniła, bo inaczej nie dało się po prostu podejść do baru. Ekipa dzielnych barmanów, przebranych za św. Mikołajów oraz renifera, sprawnie radziła sobie z tłumem i serwowanie piwa szło bez większych problemów (bo takie oczywiste sprawy jak koniec beczki i podpinanie nowej można jak najbardziej zrozumieć).

DSCF6080 DSCF6103

Na początku spróbowałem Mustache Ryeder w wersji bez skórki pomarańczowej. Piwo bardzo dobre, orzeźwiające, z porządną dawką amerykańskiego chmielu, dającego aromaty cytrusowe. Goryczka fajna, na poziomie średnio-wysokim. Bez żadnych wad, bardzo poprawnie zrobione piwo. W miarę ogrzewania coraz lepiej pijalne. Kolejnym piwem, którego spróbowałem było Mustache Ryeder ze skórką pomarańczy. Było bardzo podobne do wersji bez skórki, może ciut bardziej pomarańczowe, ale była to różnica subtelna. W zapachu niektórzy wyczuwali lekką siarkę, ale dla wielu, ta wersja była lepsza od „podstawowej”. Następne piwo – black IPA cieszyło się takim zainteresowaniem, że pierwsza beczka skończyła się po około godzinie. I faktycznie, było bardzo dobre, chociaż niektórzy mówili, że za słabo nachmielone, że za bardzo palone, że to raczej stout, ale jeśli o mnie chodzi, to nie mam mu nic do zarzucenia. Smakowało mi, jest chyba najlepsze z tych trzech premierowych piw.

DSCF6110 DSCF6114

W międzyczasie, można było skosztować Gumbo, czyli tradycyjnego dania z Luizjany, składającego się z ryżu, mięsa, krewetek i papryki. Danie trochę mało wyraziste w smaku, ale pasowało do piwa i było całkiem dobre. Jako miłośnik owoców morza, wystawiam ocenę pozytywną.

Ogólnie fajna impreza. Dobre piwo, dobra atmosfera, możliwość porozmawiania z piwowarami osobiście, organizacyjnie również bez zarzutu, sprawna obsługa mimo ogromnej liczby ludzi i tłoku przy barze (co jednak było nie do uniknięcia, zważywszy na rozmiary lokalu). Już w piątek U Fotografa kolejna premiera! Tym razem AleBrowar i Saint No More. W Lublinie coraz więcej się dzieje, ale nie tylko tutaj. Dzięki Piwnemu Podziemiu, lubelskie w końcu nie będzie pustynią na mapie polskich browarów rzemieślniczych. Do tego od razu widać, że Darek i Ewelina to profesjonaliści. Pierwsze piwa są od razu na wysokim poziomie i bez wad, co nie zawsze się zdarza, gdy otwierane są nowe browary. A zatem mamy w regionie craft-browar z prawdziwego zdarzenia. Tak trzymać!

 


Dwa Smoki i burger – wizyta U Fotografa

456-011

Browar – Pracownia Piwa
Styl – Wit IPA
Ekstrakt – 14° Blg
Alkohol – 5,8%
IBU – 55

Pracownia Piwa to moim zdaniem jeden z najlepszych polskich browarów rzemieślniczych. Już wiele razy piłem różne ich piwa, jednak nigdy nie opisywałem ich na blogu, ponieważ zawsze były to piwa lane z beczki. Raz wprawdzie udało mi się kupić Hey Now w butelce i zdegustować w domu, jednak wtedy nie było jeszcze tego bloga, nawet w planach. Z racji tego, że rzadko zabieram ze sobą do pubu aparat fotograficzny, a często też po prostu wtedy nie ma czasu, by zapisywać swoje przemyślenia, bo rozmawia się z ludźmi, nie opisałem żadnego piwa z Pracowni, aż do teraz.

Moim najlepszym źródłem piw z Pracowni jest pub U Fotografa w Lublinie. To tam skosztowałem większości wyrobów z tego browaru, jakie miałem okazję pić (poza tym raz we Wrocławiu i raz w Warszawie). Pracownia jest na kranach Fotografa bardzo często. Próbowałem już Hey Now, Crack, 6 Joseph’s Street, Smoked Cracow, Like On Nick, Big Chmielowski, Crack Off, Pepik, 100!, Huncwot, Szał w Pracowni oraz Dwa Smoki właśnie.

Opisywane dziś piwo, to Wit IPA, czyli skrzyżowanie belgijskiego Witbiera z India Pale Ale, w tym przypadku w wersji amerykańskiej. Jest zatem w składzie pszenica, kolendra i skórka pomarańczy, a tym, co czyni z tego piwa IPA jest duża ilość amerykańskiego chmielu. Barwa tego piwa jest jasna, złocista, ale nieco ciemniejsza niż typowego wita. Widoczne jest również dość mocne zmętnienie. Aromat zaś można opisać jako zniewalający! Bardzo cytrusowy, owocowy, orzeźwiający. Nie wiem, czy to tylko sugestia czy nie, ale wyczuwam tam również lekką nutę kolendry. Jeśli chodzi o smak, to jest on odzwierciedleniem aromatu. Tutaj również czuć dużo cytrusów i pozostałych tropikalnych owoców, co wiąże się z obecnością amerykańskiego chmielu. Poza tym, piwo nie jest ani zbyt słodkie, ani zbyt wytrawne, a całość dopełniona jest solidną goryczką, która nie zalega i nie przeszkadza, przez co idealnie komponuje się z pozostałymi walorami.

Według mnie, jest to piwo idealne. Jedno z najlepszych, jakie piłem w życiu. Śmiało mogę powiedzieć, że AIPA, APA i Wit IPA to moje ulubione style i żadne tam RISy ani Barley Łajny mi ich nie przebiją. Poza tym, ogólnie rzecz biorąc, wszystkie piwa z Pracowni, których do tej pory próbowałem, bardzo mi smakowały. Wszystkie były porządnie wykonane, bez żadnych wad, nigdy nie były zepsute albo niesmaczne. Dlatego właśnie uważam Pracownię Piwa za jeden z najlepszych browarów w Polsce. Trzymają poziom cały czas i warzą świetne piwa.

Ocena ogólna – 6/6

A co do piwa? Albo raczej, jak w moim przypadku było – po piwie? Gdy dopada głód, a jesteśmy właśnie U Fotografa, możemy od niedawna zamówić burgera. Dostępnych jest kilka wersji, z czego ja wybrałem najbardziej wypasioną o nazwie Bekon Burger. Składników w nim jest co nie miara i nie zapamiętałem wszystkich, ale tym, co się rzuca w oczy od razu są wystające liście, bodajże chyba rukoli. Do tego był jeszcze pomidor, ogórek konserwowy, bekon, sos, chyba trochę sera, no i oczywiście wołowina, z prawdziwej krowy. Bardzo dobrze zrobiony burger i choć wybrałem wersję wypieczoną, a nie surową, to mięso i tak było miękkie i soczyste. Całość w smaku wyśmienita. Mimo że niewiele craft-burgerów jeszcze w życiu jadłem i dopiero zaczynam poznawać ten rodzaj jedzenia, to muszę przyznać, że ten burger mi smakował bardzo.

456-015b

A zatem polecam wszystkim wybrać się do Fotografa na dobre piwo i dobrego burgera!

Ocena ogólna – 6/6