Monthly Archives: Czerwiec 2015

Vienna Lager z Browaru Jagiełło

DSCF3605

Browar – Jagiełło
Styl – Lager wiedeński
Ekstrakt – nie podano
Alkohol – 5,5%

Mimo że już dwa miesiące minęły od momentu, gdy próbowałem Vienna Lagera z Jagiełły, to zostało mi jeszcze kilka butelek w skrzynce, która niespodziewanie pojawiła się wówczas w moim domu. Czasu i sił na blogowanie mam niewiele, ale to piwo w końcu powinno było doczekać się recenzji. A jest to nowość, bowiem browar Jagiełło warzy to piwo od niedawna. (Tutaj pierwszy plus, całkiem ładna etykieta.) Lager wiedeński jest stylem, który od zwykłego jasnego lagera odróżnia się zawartością czerwonego słodu zwanego wiedeńskim, przez co zyskuje on nuty karmelowe w smaku i aromacie, ma też ciemniejszy, miedziano-bursztynowy kolor. Poza tym słodycz w lagerze wiedeńskim może być czasem wyższa od zwykłych, wytrawnych jasnych lagerów i pilsów. Sprawdźmy zatem, czy piwowar z Browaru Jagiełło sprostał zadaniu i uwarzył piwo zgodnie z wytycznymi stylu.

Barwa piwa jest czerwono-bursztynowa, jak na lagera wiedeńskiego przystało, przy czym oscyluje raczej przy górnej (jaśniejszej) granicy tego stylu. Nie mniej jednak jest jak najbardziej poprawna, piwo prezentuje się bardzo ładnie, mając jeszcze na wierzchu dwucentymetrową warstwę beżowej (ecru?) piany. Klarowność stuprocentowa, jak widać na zdjęciu. Aromat jest raczej mało intensywny, ale przyjemny, wyczuć w nim bowiem można chmiel (!) oraz karmel, w wersji takiej raczej wytrawnej, nie toffi (bez mleka, czy też diacetylu). Czyli na plus, zgodnie ze stylem. Po dokładniejszym wwąchaniu się i lekkim ogrzaniu piwa wyczuwalne są również delikatne nuty kawowe, które nie wiem skąd się biorą, ale są przyjemne i fajnie komponują się z resztą aromatów. Jeśli chodzi o smak, to po pierwszym łyku od razu można powiedzieć, że jest to lager, ale od zwykłego jasnego lagera odróżnia się nutami karmelowymi. Czyli znów potwierdza się to, co napisałem wcześniej, opisując styl lager wiedeński. Przy czym te karmelowe nuty nie są ani nachalne ani ciężkie, są, można powiedzieć dość umiarkowane i na zupełnie akceptowalnym poziomie (a ja nie lubię mocno karmelowych piw). Goryczka jest niska, pojawia się dopiero po przełknięciu, a wtedy przyjmuje poziom średnio-niski i można ją zauważyć bez specjalnego doszukiwania się. Czyli ogólnie chmiel jest w tym piwie wyczuwalny, chociaż jest go tam mało, ale cóż, taki właśnie jest lager wiedeński.

Podsumowując, muszę powiedzieć, że nowe piwo od Jagiełły pije się przyjemnie, jest lekkie, wytrawne (co jest ważne, że nie zamula słodyczą), niektórym może się wydać wodniste (podejrzewam ekstrakt poniżej 12), ale jeśli się mu bliżej przyjrzeć, to można wyczuć chmiel i takie „dobre” nuty karmelowe. A zatem, trzeba przyznać, że jest jak najbardziej zgodne ze stylem. Niech mówią co chcą, to piwo po prostu takie miało być. Dobre na lato i zdecydowanie lepsze od wszelkich koncernowych lagerów. Jako że oceniam piwo według mojego własnego, spaczonego przez amerykańskie chmiele i IBU gustu, Vienna Lager dostałby ocenę 4,5, ale że ocen połówkowych nie stosuję, a ponadto doceniam starania piwowara i zgodność z ramami stylu, stawiam 5. Na pewno jest lepsze, niż niejeden inny lager wiedeński, np. Trybunał Trójsłodowe czy Lāčplēsis Dzintara. Zatem polecam spróbować, ale tylko miłośnikom piw lekkich i nisko chmielowych.

Ocena ogólna – 5/6

 

Reklamy

Kulawy Ork z Chmielogrodu

DSCF1708

Browar – Warzone w browarze Witnica na zlecenie projektu Chmielogród
Styl – Black IPA
Ekstrakt – 14,1° Blg
Alkohol – 6%
IBU – 60

Dziś kolejne piwo z Chmielogrodu goszczące na moim blogu. O samym projekcie pisałem już nieco przy okazji recenzji Trzypalczastego Goblina, więc przypomnę tylko tutaj, że jest to inicjatywa kilku osób polegająca na wypuszczeniu serii piw z etykietami w klimacie fantasy, przedstawiającymi postacie z wymyślonej krainy zwanej Chmielogrodem. Postacie dobre reprezentują jasne piwa, a złe, piwa ciemne. I właśnie z ciemnym piwem mamy teraz do czynienia. Jest to Black IPA o nazwie Kulawy Ork. Etykieta jak zwykle jest genialna, choć w nieco innym stylu, niż w przypadku Trzypalczastego Goblina. Ma to związek prawdopodobnie z tym, że obecnie piwa z Chmielogrodu, będące w sprzedaży poza Gdańskiem, są warzone w browarze Witnica. No cóż, widocznie w Piwnej nie wyrabiali z produkcją, więc trzeba było zakontraktować warzenie, ale dlaczego akurat w Witnicy? Tego nie wiem. Może tylko tam było miejsce.

Piwo ma barwę jak najbardziej adekwatną do stylu, czyli czarną z rubinowymi przebłyskami. Aromat również jest taki, jak powinien być w Black IPA. Wyczuć w nim można ciemne słody oraz chmiel w wersji amerykańskiej. Jest bardzo dobrze, nie czuć żadnego diacetylu! W smaku też jest bardzo dobrze, powiedziałbym nawet, że doskonale. Piwo jest świetnie zbalansowane. Nie ma ani za dużej, ani za małej słodyczy, nuty palone są, ale stonowane i niewyróżniające się, goryczka jest średnio-wysoka, bardzo przyjemna. Do tego dość wyraźnie można wyczuć w smaku nutę prażonego słonecznika, charakterystyczną dla tego stylu, lekką nutę kawową oraz oczywiście chmiel. W życiu bym się nie spodziewał tak ułożonego i zbalansowanego piwa z Witnicy! Bogactwo smaków i aromatów bez żadnych wad. Naprawdę byłem mega pozytywnie zaskoczony pijąc Kulawego Orka. Jest to zdecydowanie najlepsze piwo z Witnicy, jakiego próbowałem, w ogóle śmiem twierdzić, że najlepsze, jakie kiedykolwiek tam powstało. Nie miałem niestety okazji spróbować oryginalnej wersji warzonej w Browarze Piwna w Gdańsku, zapewne była jeszcze lepsza, ale wersja witnicka jest na tyle dobra, że mogę jej wystawić najwyższą ocenę.

Ocena ogólna – 6/6