Czarny Wdowiec

DSCF7345

Browar – Piwoteka (warzone w Browarze Tarczyn)
Styl – American Stout
Ekstrakt – 12° Blg
Alkohol – 5%

Piwo Czarny Wdowiec zapisało się w historii polskiego piwowarstwa już przy pierwszej warce. To właśnie dzięki niemu, do użytku weszło określenie „duch kraftu”. A zaczęło się od tego, że kontraktowy browar Piwoteka z Łodzi, uwarzył piwo będące stoutem o bardzo wysokiej goryczce, przekraczającej 100 IBU. Przy okazji wyszło na jaw, że do warzenia został użyty oprócz chmielu w granulacie, również ekstrakt chmielowy (tak, właśnie to zło, którego używają wielkie koncerny). Podczas degustacji, Tomek Kopyra z blogu blog.kopyra.com stwierdził dobitnie, iż „to chyba nie jest k***a zgodne z duchem kraftu!” I tak właśnie duch kraftu stał się patronem i strażnikiem dobrej praktyki w piwowarstwie rzemieślniczym. Obecna warka Czarnego Wdowca jest już z duchem kraftu zgodna, gdyż ekstraktu chmielowego nie zawiera. Marcin Chmielarz (autor receptury) użył tylko chmielu w jego naturalnej (choć sprasowanej) postaci, a były to odmiany Pilgrim, Target oraz Simcoe. Zasyp słodowy jest dość skomplikowany i zawiera dużo składników, dlatego nie będę go już tutaj przytaczał, dodam tylko, że w skład wchodzi palony jęczmień, a zatem mamy zapewne do czynienia ze stoutem, chociaż na etykiecie nie ma informacji o stylu. A jeśli już jesteśmy w temacie etykiety, to muszę przyznać, że bardzo mi się ona podoba. Jest inna, niż w pierwszej wersji, chyba nawet lepsza. Taka stylowa, minimalistyczna, również klimatyczna i mroczna. Na uwagę zasługuje też data ważności pisana ręcznie długopisem. Dość krótki termin, więc domyślam się, że piwo jest niepasteryzowane.

Cieszę się, że udało mi się kupić to piwo, bo myślałem, że nigdy go nie spróbuję. W Lublinie nie da się go dostać (no chyba że jest gdzieś, ale o tym nie wiem). Akurat tak się złożyło, że niedawno byłem w Łodzi i postanowiłem odwiedzić Piwotekę, a skoro tam już trafiłem, to musiałem zakupić Czarnego Wdowca. Przy okazji pozdrawiam sprzedawcę! 😉

Czarny Wdowiec ma barwę całkowicie czarną i jest totalnie nieprzejrzysty, jak smoła zmieszana z sadzą. Intrygujące… Aromat również ciekawy, bo czuć w nim kawę oraz popiół albo spalone drewno, czyli nuty mocno palone. Nie czuć natomiast w ogóle chmielu, widocznie nie było chmielenia na zimno. A smak… uuuuooo kuuurna! Po pierwszym łyku aż mnie wykręciło. Cholera, to jest dopiero piwo! Wytrawne do bólu, a przy tym niesamowicie mocno palone, kawowe, popiołowe z potężną, srogą goryczką (na etykiecie nie ma informacji o wielkości IBU, ale słyszałem, że jest to liczba 115). Naprawdę ekstremalne. Nie będę się czepiał w ogóle tego, że coś jest tutaj przesadzone, że czegoś jest za dużo, za bardzo, bo wiem, że to właśnie takie miało być. I mi to jak najbardziej pasuje! To jest właśnie takie piwo, które się zapamiętuje na długo. Najbardziej spalone i popiołowe, jakie piłem, również jedno z najbardziej gorzkich. Oczywiście, efekt WOW jest najmocniejszy po kilku pierwszych łykach, później już można się przyzwyczaić do tego smaku i pije się to piwo normalnie, jak każde inne, ale pierwsze wrażenie pozostaje w pamięci.

Niesamowite piwo, warte spróbowania. Słyszałem opinie takich wiecznie niezadowolonych, że to słabe, że dupy nie urywa, albo że przesadzone i przekombinowane, ale co tam, Haters Gonna Hate, mi Czarny Wdowiec smakuje i uważam, że jest to jedno z najlepszych piw, jakie próbowałem. Naprawdę dobra robota. Najwyższa ocena należy się bezapelacyjnie.

Ocena ogólna – 6/6

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s