Birbant White AIPA

DSCF5942

Browar – Birbant (warzone w browarze Zarzecze)
Styl – American India Pale Ale
Ekstrakt – 15,5° Blg
Alkohol – 6,5%
IBU – 60

Przyznam szczerze, że kupiłem to piwo bez większego zastanowienia. Takie tam, po prostu kolejne piwo z Birbanta, na zasadzie „a wezmę, zobaczę, może będzie dobre”. Do tego etykieta, ładna, ale trochę mniej zachęcająca niż pierwsza seria etykiet, które według mnie były po prostu genialne. Nowe etykiety już nie wywołują u mnie tego zachwytu, chociaż dalej mamy tam rysunek włosów porastających głowę jakiegoś człowieka. Jest więc zachowana pewna idea.

Piwo nazywa się White AIPA i na początku myślałem, że będzie to połączenie Witbiera i AIPA (na przykład jak Białe IPA z Artezana czy Dwa Smoki z Pracowni Piwa). W składzie nie ma jednak ani kolendry, ani skórki pomarańczy, ani niesłodowanej pszenicy, a drożdże, jakie zostały użyte, to standardowe „aipowe” US-05. Jedynym, co odróżnia to piwo od zwykłego AIPA, to dodatek słodu pszenicznego (może w takim razie powinno być Wheat AIPA?).

Spodziewałem się też bardzo jasnej barwy, takiej jak mają Witbiery czy chociażby Hefe-Weizeny, ale i tutaj nie trafiłem. Barwa jest taka, jak w jakimś West Coast IPA, czyli złocisto-miodowa, ze zmętnieniem pochodzącym od słodu pszenicznego. Od razu widać, że jest ciemniejsze, niż obydwa style nazywane w Europie „białymi” (z flamandzkiego „wit”, z niemieckiego „weiss”). Oczywiście nie będę jednak tego traktował jako wadę, barwa piwa ma dla mnie niewielkie znaczenie, bardziej liczy się smak i aromat.

Co do smaku i aromatu, to muszę powiedzieć, że to piwo powaliło mnie kompletnie! Dawno nie piłem czegoś tak dobrego. Wyczuć w nim można bardzo, naprawdę bardzo dużo aromatów owoców tropikalnych, zwłaszcza mango i marakui, poza tym też cytrusów, ananasa, brzoskwini i innych owoców, których już nie jestem w stanie nazwać. Do tego doskonale pasuje obecna w tym piwie słodycz, która jest tu na poziomie dość wysokim i daje odczucie pełni w smaku. Normalnie jak landrynki wieloowocowe, chociaż oczywiście nie aż tak słodkie jak landrynki. Goryczka jest na poziomie średnio-wysokim i takie natężenie odpowiada mi w zupełności w przypadku tego piwa. Poza tym jest krótka i niezalegająca. Nigdy wcześniej nie piłem piwa aż tak bardzo owocowego, w którym wszystkie te tropikalne aromaty pochodzą z chmielu. Zostały tutaj użyte cztery odmiany: Sorachi Ace, Centennial, Tomahawk i Chinook. Nie próbowałem jeszcze żadnego piwa single hop Sorachi Ace, ale z tego, co słyszałem, to właśnie ten chmiel daje tak ciekawe efekty. Trzeba będzie z nim zrobić jakieś domowe piwo.

Podsumowując: jak dla mnie, to póki co, jest to piwo roku 2014. Naprawdę świetne! Wyjątkowo bardzo udane. Mam nadzieję, że kolejne warki, będą tak samo dobre (o ile będą w ogóle). Nigdy wcześniej Birbant aż tak mnie nie zaskoczył, ale to piwo jest po prostu mistrzowskie!

Ocena ogólna – 6/6

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s